Zwis męski

 
           W Action Magu nadszedł czas zmian. Coraz mniej jest artów głupotyczno-komicznych, inspirowanych twórczością Archwimilimiłopotopoczerpaczkiwiczanina. Oczywiście nie chodzi o to, że ludzie stali się mądrzejsi - po prostu sito cenzury (wiadomo czyjej) działa. Dlatego też postanowiłem napisać do AM coś mądrzejszego niż zwykle. Oczywiście nie dlatego, że nagle zmądrzałem - po prostu w przeciwnym przypadku nie zamieściliby tego (wiadomo kto).

           Art mój będzie dotyczył ważnego dla ludzkości problemu i - mam nadzieję - przyczyni się do jego rozwiązania. Jak mówi tytuł, będzie to problem męski, tj. dotyczący mężczyzn. Jest on wstydliwą sprawą i niejednego człowieka doprowadził do frustracji. Jest również bardzo powszechny i spotyka praktycznie każdego, po przekroczeniu pewnego wieku. Dotychczas rozwiązanie tego problemu przysparzało wielu trudności. Nawet pomoc od żony niewiele pomagała. Nieraz trzeba było się zwrócić do odpowiedniego specjalisty, a jego znalezienie bywało niełatwe. Na szczęście teraz naukowcy wynaleźli coś, co może w znacznym stopniu zredukować ten problem; za chwilę opiszę to dokładniej.

           A problemem tym jest oczywiście... wiązanie krawata, czyli tak zwanego zwisu męskiego (chociaż to chyba niepoprawna nazwa). Nieco niżej zamieszczam jego rozwiązanie, czyli Wirtualny Kurs Wiązania Krawata (WKWK, czyt. wukawuka).

           Celem tego kursu jest nauczenie przeciętnego czytelnika sztuki wiązania krawata. Ostrzegam lojalnie, że nie jest to łatwe, ale warto przynajmniej spróbować. Może wydaje się to dziwne, ale wiązanie krawata jest świetną rozrywką. Uwierz mi - wypróbowałem na sobie i kolegach. W skrajnych przypadkach (takich jak mój :) dochodzi nawet do tzw. krawatomanii. Objawia się to m.in. spędzaniem na wiązaniu ponad trzech godzin dziennie; a kiedy zarażony krawatomanią osobnik widzi np. polityków w TV, nie słucha tego co mówią (no, to akurat normalne), tylko patrzy, jak kto ma zawiązany krawat. Nie dotyczy zwolenników Korwina :)

           Poza tym, nie muszę chyba nikogo przekonywać, że umiejętność wiązania krawata jest pożyteczna. Nigdy nie wiadomo kiedy może się przydać, a przecież w życiu jest wiele sytuacji, w których wypada "wbić się w garniaka". W kursie zamieszczam różne rodzaje wiązań, również bardzo eleganckie. Jest to zatem niezła gratka dla wszelkiego rodzaju szpanerów.

           No i ostatnia sprawa: WKWK możesz potraktować jako dość oryginalny test inteligencji. Nie zawiera on żadnych ilustracji (później wyjaśnię dlaczego), toteż zawiązanie krawata na jego podstawie jest raczej trudne. Jeśli uda Ci się zrobić to w czasie krótszym niż pół godziny - jesteś prawdziwym geniuszem :))

           Jeśli doczytałeś aż do tego miejsca, najprawdopodobniej jesteś już zdecydowany na rozpoczęcie kursu. No to, uwaga - zaczynamy!
 

WKWK (no w końcu)

Pierwszą - i w zasadzie jedyną rzeczą, jakiej będziesz potrzebował, jest krawat. A co zrobić, jeśli się go nie ma? Można oczywiście kupić w sklepie, ale zakładam, że nie chcesz wydawać pieniędzy. Najlepiej jest pożyczyć od taty, niekoniecznie z jego wiedzą ;) Wygląda to tak: otwierasz jego szafę i... chamsko podbierasz mu krawat! Uwaga: lepiej wybrać ten najgorszy (z Myszką Miki albo coś w tym guście). Po zakończeniu kursu elegancki i tak wyglądałby jak zmięta szmata :)

Zaczynamy kurs. Rada numer 1: nie patrz na zegarek :) Zakładam, że masz już krawat. Jeśli jest zawiązany, sprawdź jak działa, przypatrz się węzłowi. Następnie rozwiąż. Zawieś krawat na szyi, tak aby jego obydwa końce zwisały luźno z przodu. Szerszy (ozdobny) koniec powinien zwisać z twojej prawej strony. Uwaga: zakładam, że jesteś praworęczny.

Krawat zawiążemy korzystając ze specjalnych wzorów. Oto one:

    NAZWA WĘZŁA: WZÓR:
Błyskawiczny:   L- P+ C- T
    Prosty (four-in-hand):   L+ P- L+ C- T
Pratt'a:   L- C+ P- L+ C- T
Półwindsor:   L+ P- C+ L- P+ C- T
Windsor:   L+ C- P+ L- C+ P- L+ C- T    

Wiem wiem, kosmos. Ale nie przejmuj się - zrozumienie wzorów nie jest wcale takie trudne. Są one kluczem, który pozwala zawiązać dowolny węzeł. Rozszyfrowanie wzorów zawarłem w pięciu prostych, krótkich i zwięzłych ;) punktach:

1. Litery oznaczają odpowiednie ruchy: w prawo (P), w lewo (L), i centralnie tzn. do środka (C). Ruch do środka polega na przełożeniu ozdobnego końca krawata pod szyję i do góry lub na dół.

2. Wszystkie ruchy wykonuje się ozdobnym końcem krawata, przy pomocy prawej ręki. Drugi, węższy koniec jest nieruchomy, trzyma się go lewą ręką.

3. Ruch, w którym ozdobny koniec krawata przekłada się nad węższym, oznaczony jest znakiem "+" (plus). Ruch, w którym ozdobny koniec przekłada się pod węższym, oznaczony jest znakiem "-" (minus).

4. Zwróć uwagę na to, że krawat ma dwie strony. Jedna ma gładką jednolitą powierzchnię, a na drugiej znajduje się linia zszycia. Jeśli pierwszym ruchem ze wzoru jest "L-", wieszamy krawat na początku gładką stroną do koszuli. Jeśli pierwszym ruchem ze wzoru jest "L+", wieszamy krawat gładką stroną do zewnątrz.

5. Każdy węzeł zakończony jest ruchem "T". Polega on na włożeniu ozdobnego końca krawata w pętlę powstałą z przodu, na skutek ruchu "C-". Następnie należy "naciągnąć" krawat, aby węzeł stał się solidny.

Trzeba też uważać, aby krawat nie był w żadnym miejscu poskręcany spiralnie. Poza tym należy go zawiązywać dość wysoko pod szyją, szczególnie w przypadku skomplikowanych węzłów. Ozdobny koniec powinien mieć odpowiednią długość i na początku zwisać na ok. 1 metr.

Ufffffffffffffff! Nie martw się, wszystko jest pod kontrolą. Doskonale zdaję sobie sprawę, że właśnie zrobiłem Ci wodę z mózgu i masz ochotę rzucić to wszystko w cholerę.

Aby wszystko stało się jasne, zajmiemy się konkretnym przykładem. Pamiętaj: kiedy już uda Ci się zrobić jeden węzeł, będziesz w stanie zawiązać każdy inny.

Weźmy węzeł prosty (four-in-hand). Jego wzór wygląda tak:

  L+ P- L+ C- T

Pierwszym ruchem w tym wzorze jest "L+", więc zawieś krawat gładką stroną do zewnątrz (patrz pkt 4). Teraz musisz wykonać pierwszy ruch, czyli "L+" - w lewo. Przerzuć ozdobny koniec, która zwisa z prawej strony, na lewo. Mówiąc inaczej: skrzyżuj końce krawata. Pamiętaj przy tym, aby ozdobny koniec znajdował się nad tym drugim, węższym - mówi o tym znak "-" obok litery "L" (patrz pkt 3).

Następnie okręć ozdobny koniec wokół węższego. Przypominam (patrz pkt 2), że węższy koniec musi być przez cały czas nieruchomy. Zauważ, że okręcenie polega na przełożeniu ozdobnego końca najpierw w prawo pod węższym, a następnie w lewo nad węższym końcem. Odpowiadają temu znaki "P-" i "L+" we wzorze. W efekcie ozdobny koniec powinien znów znajdować się na lewej stronie.

Teraz pozostały jeszcze tylko dwa ruchy: "C-" i "T". Włóż ozdobny koniec "do środka" pod szyję, ale od spodu; wyciągnij go do góry. Trzymaj w górze. To był ruch "C-". Wiem, że to głupio wygląda ;) Pozostało już tylko jedno, ruch "T". Musisz, co jest chyba oczywiste, opuścić ozdobny koniec na dół. Ale nie w ten sposób, żeby był na wierzchu: musisz zawiązać węzeł, przeciągając ozdobny koniec przez pętelkę utworzoną drugim ruchem "L+". Kiedy potraktujesz ruchy "L+", "C-" i "T" jako całość, powinieneś zrozumieć, o co chodzi. Jeśli wykonałeś wszystko poprawnie, "naciągnij" węzeł (patrz pkt 5) i gotowe. Możesz śmiało brać się za inne węzły opisane wzorami (Windsor, Pratt etc.).

Jeśli nie wyszło, nie przejmuj się. Wcale nie musi się udać za pierwszym razem. Po wielu próbach stopniowo będziesz zbliżał się do sukcesu. Zdaj się na intuicję i nie zawracaj sobie głowy drobnymi błędami - krawat nie musi od razu wyglądać idealnie. A najważniejsza jest po prostu... cierpliwość.

 
           Jeśli masz jakieś pytania, uwagi dotyczące kursu, możesz wysłać mi maila. Mój adres: wundzunhome@wp.pl. Postaram się wyjaśnić wszystkie wątpliwości.

           Kurs można rozpowszechniać, pod warunkiem, że będzie podpisany moją ksywą. Jego autorem jestem ja, ale oczywiście nie wymyśliłem tych wszystkich wzorów i metody wiązania. Stworzyli je uczeni z Cavendish Laboratory w Wielkiej Brytanii. A w jaki sposób? To można przeczytać w grudniowym numerze "Wiedzy i Życia" z 2002 r. W artykule zatytułowanym (a jakże :) "Tajemnice męskiego zwisu" znajduje się opis teorii tych naukowców, oraz wszystkie możliwe wzory (razem jest ich dziesięć).

           Obiecałem wyjaśnić, dlaczego kurs nie zawiera ilustracji. W AM~33 ukazał się mój art (tytułu celowo nie wymieniam), w którym zamieściłem ilustrację, tzn. plik graficzny. W ten sposób chciałem być oryginalny i dokonać pewnej rewolucji. Na nieszczęście okazało się, że wcale nie byłem pierwszy. Przykładowo, w którymś ze wcześniejszych AM-ów ukazał się art Misia Eryka, chyba o elektrowniach atomowych, który zawierał jakiś wykres. A w AM~33 były zdjęcia kotów. Przez to moja rewolucja straciła sens - i dlatego nie zamieszczam już żadnych rysunków. I dlatego kurs nie jest multimedialny.
 

napisał:
 
WUNDŻUN
wundzunhome@wp.pl
 
 

PS1. Podczas pisania arta słuchałem Aerosmith (Niemcy czytają: Erołszmydt :) i Queen'u.
PS2. Tak tak, Queen. Miś Eryk może postawić sobie kolejną kreskę na ścianie nad łóżkiem, bo to przez niego słucham Królowej. A na dodatek... podoba mi się i to cholernie! Powtarzam więc za Erykiem: Queen rządzi! Słuchajcie Queen'u!
PS3. Popieram jego inicjatywę z kącikiem Queen. Powinien trafić do głównego katalogu w dziale "Kąciki".
PS4. A teraz coś z innej beczki: Rekordy Guinness'a. Odcinek 1: rekordy we wsadzaniu jak największej ilości przedmiotów jednocześnie do gęby. Rekord we wsadzaniu słomek napojowych do gęby: 210 słomek napojowych wsadzonych jednocześnie do gęby. Rekord we wsadzaniu hamburgerów do gęby: 3 hamburgery wsadzone jednocześnie do gęby.
PS5. Poprzedniego PS-a dedykuję Qnikowi/Ediemu (czyli wiadomo komu). Żeby mógł go z pełną satysfakcją wyciąć i powiedzieć do siebie: "Buhahahahahaha! Wyciąłem kolejnego głupiego PS-a!".
PS6. A propos rekordów. Jeśli komuś uda się zawiązać mega-Windsora, może śmiało zgłosić się do Księgi Rekordów Guinness'a. Jego wzór wygląda tak:
L+ C- P+ L- C+ P- L+ C- P+ L- C+ P- L+ C- P+ L- C+ P- L+ C- P+ L- C+ P- L+ C- T.