Witam wszystkich i każdego z osobna:)
Jakoś się złożyło, że dawno sam nic nie napisałem. No cóż trudne czasu kiedy z prawej kolos z lewej sesja a pośrodku czarna dziura:))
Coś jednak skłoniło mnie, do napisania. Chyba troszkę za słabo ten wyraz oddał to co się ze mną stało gdy przeczytałem text Thorra o narkotykach, jakbyście mnie wtedy słyszeli, ho ho ho. Nawet rodzice w panice przylecieli do pokoju co się tu dzieje, myśleli chyba, że znowu sejm oglądam:))
Zacznijmy kontrę, która to zgniecie pana Młota (to nie wyzwisko, tylko Thorr miał taki duży młoteczek co to nim Rungnira załatwił:))
Na początek zacznijmy od cytatu Mark'a Twain'a:
"Są trzy rodzaje kłamstwa: kłamstwo, cholerne kłamstwo i statystyka"
Heh, może i za jego czasów to była prawda, może nawet teraz częściowo to może być prawdą, ale... no właśnie jest jedno malutkie ale. Statystyka jest nauką matematyczną i każdy (na prawie) wie, że jako taka kłamać nie może. Zgadza się, że są przekłamania, ale wiesz może, że na każdą wartość statystyczną nakładany jest odpowiedni błąd w zależności od wielkości próby. A nawet jeśli nie bardzo wiemy jaki duży może być błąd to stosuje się specjalne wzory (nie będę ich tu wypisywał, bo to nie wykład o statystyce:)), dzięki którym można ustalić wielkość błędu, który zależy od wielkości próby. Zapytacie się po co to wszystko, otóż Thorr zarzucił Erykowi, że stosuje do walki śmieszne wręcz argumenty, którymi są właśnie badania statystyczne. No to teraz już wiecie:))
A do tego, że ziemia jest płaska... kiedyś tak myślałem i nawet potrafiłem to udowodnić, szczegół, że moje dowody nie miały żadnych udokumentowanych informacji, ale co parę osób nawróciłem na dobrą stronę to już moje:))
---Na początek oczywista sprzeczność, której Eryk dziwnym trafem nie zauważył. Marek Kotański: Miękkie narkotyki nie uzależniają fizycznie, ale jeśli ktoś zażywa je długo, zdecydowanie łatwiej jest mu przekroczyć granicę(...). Jest to jedno z niewielu zdań w tym tekście z którym można się zgodzić, ale nie mogę zrozumieć, jakim cudem Eryk uważa, że „(...)udowadnia to, że marihuana prowadzi do ciężkiego uzależnienia”. W jaki sposób to drugie zdanie wynika z pierwszego pozostaje słodką tajemnicą autora.---
Ja Ci to zaraz wytłumaczę łopatologicznie, jak inaczej nie można:) Erykowi chodziło o to, że nie samo jako taka marihuana prowadzi do uzależnienia, lecz przez nią można uzależnić się od innych narkotyków, bo to jest tak, że jak człowiekowi smakuje coś słabego to sobie myśli jak fajnie musi być po czymś minimalnie mocniejszym i tak dalej i tak dalej... Już pojmaje aluzju, bo jak nie to Misza z Kałasznikowem wpadną do Ciebie (Kałasznikow to ruski, który ma kałacha, a Misza to kumpel, który zna Kałasznikowa:))
A teraz stara śpiewka ludzi będących za trawką: "CZEMU NIE CHCECIE ZDELEGALIZOWAĆ WÓDKI I PAPIEROSÓW, one też przeca uzależniają" O tym to było już kupę razy i jeszcze trochę, więc zapraszam do jakiegoś poprzedniego arta.
---A teraz o kłamstwie pana Kotańskiego: „90 procent uzależnionych, którzy leczą się w Monarze zaczęło od marihuany„. Nie znam ludzi leczących się w Monarze, ale jestem pewny, że powyższe zdanie to bzdura. Oni zaczynali od papierosków, piwka, potem wódeczki...---
A czemu uważasz, że to bzdura. Czy sądzisz, że Ś.P. pan Kotański specjalnie Cię okłamuje żebyś sobie nie mógł zalegalizować marihuany, nie bądź śmieszny! On większość tych ludzi znał, no może przesadziłem, ale na pewno wielu. Zresztą co ja będę się tłumaczył. Sam napisałeś, że ich nie znasz. A na temat startu, że niby wódeczka... Zdziwiłbyś się. Znam parę osób co to parę razy w życiu tylko się napiło, a trawkę jarają, że aż miło. Oczywiście nie powiem, że twoja "wizja" jest całkowicie mylna, co to to nie. Jak to ktoś kiedyś ładnie powiedział "prawda leży pośrodku", jednak w tym wypadku przechyla się jednak na moją stronę.
---Fakt, iż narkotyki są nielegalne ma kilka poważnych następstw:
1) Cena zakazanych używek drastycznie idzie w górę. ---
To akurat dobrze, bo jak coś jest drogie to tego nie kupisz.
---Wyższa cena to przede wszystkim interes do zrobienia. ---
To się akurat zgadza tylko, że jeśli cena będzie zbyt wysoka to spadnie popyt, spowoduje to nadwyżkę podaży, którą będzie trzeba sprzedać po zaniżonych cenach, co spowoduje straty u tych na samym dole co sprzedają na ulicy, bo oni nadal muszą drogo kupować, a sprzedawać tanio i to może spowodować, że się wykruszą (jednakowoż, to sytuacja nie będzie miała nigdy miejsca, bo naturalne prawa rynku nie chcą jakoś dziwnie działać na rynkach: alkoholowym i tzw. czarnym rynku czyli głównie narkortyki)
---Przy legalnym obrocie i niskich cenach (a takie by były, gdy:
a] koszty produkcji są niewielkie---
To by się dopiero zaczęło dziać! Jak to mówi mój kumpel: "W Łodzi teraz mają obniżkę worów, kupię sobie więcej, będzie co palić przez tydzień" No i jak myślisz, co się stanie? Zaczną kupować w ilościach takich, że będą łazić spaleni cały boży rok! Super perspektywa, tłumy zjaranych szczeniaków będzie się włóczyć po miastach, żyć nie umierać!!!
---b]rynek jest wolny i konkurencyjny---
No a zgadnij kto przejmie w większości rynek, no tak panowie z szarej strefy zaczną robić legalne interesy. A jak ktoś spoza ich "przedziału klasowego" będzie chciał wejść na rynek, to się już nim zajmą panowie z bejsbolami, oh yeah!
---c]osoby zainteresowane spożywaniem narkotyków mogą same je sobie wyprodukować – np. krzak maryśki w ogródku to żaden problem) ---
No i jeszcze domowa produkcja, to już nawet nie trzeba pieniędzy wydawać, nic tylko się schylić zerwać i palić, palić, PALIĆ!!!
---2) Jak już wcześniej wspomniałem, wszelkie zakazy związane z narkotykami to woda na młyn grup przestępczych. Dzięki nim narkotyki stanowią jedno z podstawowych źródeł dochodów tych grup, a są to ogromne pieniądze. ---
A na to, to już Ci wcześniej napisałem. Ale napiszę może jeszcze prościej. Pomyśl, kto może wejść na wolny rynek marihuany, kto ma gotowy materiał do sprzedania. NO KTO! Przecież nie legalne firmy, tylko właśnie Ci bad boys, których chcesz wywalić z handlu. Oj pomyśl nad tym dokładaniej.
---3) Wojna z narkotykami jest nie do wygrania---
Ale czy znaczy, że należy rozłożyć ręce i patrzeć co się dzieje? No chyba nie, należy próbować. A powiedz ty mi, czy kiedyś się poddałeś tylko dlatego, że Ci się wydawało że coś jest niemożliwe. Mnie się to przynajmniej nie zdarzyło. Rzecz może być najwyżej trudna to zrobienia - nigdy niemożliwa!!!
---4) Wykoślawienie zasad działania wymiaru sprawiedliwości – facet za narkotyki, którymi szkodzi sobie, lub którymi szkodzą sobie inni idioci – kupcy (nie mówię tu o wypadku podania narkotyku nieletniemu!) wędruje za kratki, koleś za pobicie z uwagi na niską szkodliwość społeczną czynu wychodzi na wolność. Więzienia są pełne, podatnicy płacą krocie, przestępczość rośnie (patrz punkt 2,3,4).---
Aż się pisać człowiekowi odechciewa jak takie farmazony wyczytuje. Jak to sobie szkodzi, a nie zdarzyło się, że ten szkodzący sobie nie zaszkodził komuś innemu? Choćby sprawa tych kolesi co to strzykawkami ludzi chcieli zarażać. Nie no, on tylko sobie szkodzi, ci inni sami mu naszli na strzykawkę! A za pobicie nie można wyjść z paki dzięki niskiej szkodliwości społecznej, ponieważ pobicie nie podchodzi pod ten paragraf KK. Na takich ludziach (jeżeli nie było to ciężkie pobicie, bo po takim to się siedzi parę latek) stosuję się zazwyczaj karę ograniczenia wolności, co do najprzyjemniejszych nie należy bo są nałożone całkiem denerwujące sankcje, jak np: zakaz zmiany miejsca stałego pobytu bez zgody sądu, obowiązek wykonywania pracy wskazanej przez sąd (20-40 godzin miesięcznie), obowiązek udzielania wyjaśnień dotyczących przebiegu odbywania kar lub dokonywanie poręczeń w wysokości 10-25 % wynagrodzenia na rzecz państwa lub innych celów społecznych. No starczy tych prawniczych bzdetów, bo aż mnie głowa boli:))
---5) Kolejny pretekst do powstania państwa policyjnego – przecież trzeba zbierać informacje o podstępnych handlarzach, praniu pieniędzy, tajnych interesach – podejrzany może być każdy... Prawie tak dobry pretekst, jak walka z terroryzmem, czy abolicja podatkowa, he,he,he... ---
Oj tu już przesadziłeś. Chyba za dużo SF. Wiem, że można to wykorzystywać, ale istnieje coś takiego, że jeśli zostaniesz bezprawnie, bezpodstawnie spałowany przez gliniarzy, aresztowany czy cokolwiek innego, możesz ich zaskarżyć. A jeżeli nawet nie będziesz wiedział, który to gliniarz to możesz zaskarżyć cały oddział policji o odszkodowanie. I właśnie z tego powodu nigdy nie będą Cię bezprawnie przeszukiwać czy co tam innego.
---Wynika z tego, że prawie 88 procent społeczeństwa woli być, moim wzorem totalitarne niż, wzorem Pasibrzucha "wolne".”
No cóż, może obracam się w kręgu dziwnych ludzi, ale wśród moich znajomych proporcje byłyby chyba dokładnie odwrotne... Oczywiście, możemy być inni... Ale to mało istotne.---
Oj napewno się obracasz wśród ludzi BARDZO dziwnych, tzn. większość pewnie popala. A to wcale nie jest mało istotne, a wiesz czemu? Otóż Ty masz jakąś tam grupkę znajomych, niech to będzie nawet 70 ludzi i wiesz co Ci powiem, taka zbiorowość nie jest w najmniejszym stopniu reprezentatywna i nie możesz na podstawie ich deklaracji mówić, że większość ludzi jest za legalizacją. Błąd statystyczny w tak małej zbiorowości może wynosić nawet 75-90%. Nie chce mi się liczyć, ale tak na oko to będzie mniej więcej tyle, i pomyśl to dużo czy mało? To jest matematyka, jej się nie oszuka!
---Zadziwiająca jest wiara autora w dwie rzeczy: wiarygodność wszelkiego typu sondaży, a przede wszystkim wiara w to, że racja zawsze jest po stronie większości.---
Dobra chcesz wiarygodny sondaż, OK! Przejdę się po uczelni i zapytam ludzi co sądzą o legalizacji, wszystko przeliczę i podam wyniki, mnie możesz wierzyć bo niby po co mam kłamać, jeśli wyjdzie, że ludzie będą za legalizacją to przyznam się do błędu, i będzie potępiona dusza moja. Większość może nie zawsze ma racje, ale jeśli załóżmy 70% ludzi uważa podobnie to jest duże prawdopodobieństwo, że to oni mają rację, czyż nie?
---A co do reprezentatywności badanych i prawdziwości osiąganych wyników – wystarczy porównać wyniki sondaży poparcia dla partii politycznych przeprowadzone przez różne ośrodki. Czy aby na pewno różnice między nimi nie przekraczają trzech procent, czyli dopuszczalnego błędu?---
To znowu muszę tłumaczyć, heh. Mogą przekraczać 3 procent, a wiesz czemu? Bo jeśli robi się badanie na dwóch różnych zbiorowościach to może tak wyjść, gdyż w jednym badaniu załóżmy błąd wyniósł dokładnie 2,6% a w drugim błąd ten 2%, jak się zsumuje to błąd wynosi 4,6% i stąd mogą być właśnie te różnice. A poza tym błąd statystyczny nie jest jakąś tam strasznie stałą liczbą, wartość ta jest płynna i oznacza ona tyle, że najprawdopodobniej błąd statystyczny nie przekroczy 3%, co wcale nie oznacza, że w skrajnym wypadku nie może przekroczyć wartości załóżmy 8%. Starczy tej statystyki bo się jeszcze czegoś nauczę:))
Mumin (mumin@poczta.onet.pl)
P.S. Jak widać textu ni w mordę nie zrozumiałem:)
P.S.2 Mam nadzieję, że Ty zrozumiałeś mój:)
P.S.3 A teraz cytat mój (znaczy sam go wymyśliłem):
"Masz pojęcie o świecie, jak łysy o czesaniu"
P.S.4 Zapraszam do Queen's Corner'a w AMuzyce
Zastałem Jolkę? Nie? To do widzenia...
GOD SAVE THE QUEEN!!!