Broń się, ale nie zrób krzywdy.

 

Dziwny temat? W końcu jak można się bronić, jednocześnie nie robiąc krzywdy? Trzeba przecież uderzyć, odeprzeć atak. Więc zadanie obrażeń przeciwnikowi również wchodzi w grę. Jednak pewne wydarzenie, które jakiś czas temu miało miejsce udowadnia (nie pierwszy raz zresztą), że w myśl Polskiego prawa obrona konieczna powinna wyglądać tak jak w temacie. Niektórzy z was pewnie już się domyślili, o czym mówię. Pozostałych pragnę poinformować, o co mi chodzi: o napad na 67-letniego mężczyznę w wykonaniu 3 młodych kolesi (nie pamiętam po ile mieli lat, ale żaden z pewnością 25 nie przekroczył).

Wydarzenie to miało miejsce w Brzegu Dolnym. Staruszek broniąc się zabił jednego z napastników nożem (i bardzo dobrze). I co zrobiła nasza genialna policja, wraz z prokuraturą? Zamiast zająć się osądzeniem tych dwóch, co pozostało przy życiu, to oskarża staruszka o przekroczenie obrony koniecznej. Zaiste, genialny pomysł. Dlaczego to staruszek jest oskarżony? Bo policja najwyraźniej uwierzyła w wersję napastników, która wygląda mniej więcej tak (tu jako taki cytat):

„Weszliśmy, aby odebrać pewną rzecz. Wtedy dziadek zaczął krzyczeć. Jeden kolega kopnął w drzwi i weszliśmy do środka. Nie chcieliśmy mu zrobić krzywdy.”

W tym momencie na myśl nasuwają mi się najgorsze słowa, jakie znam, pod adresem policji, z popularnym skrótem Ch.W.D.P. włącznie. Przecież dziecko z przedszkola połapałoby się, że coś tu jest nie tak. Po pierwsze: stwierdzenie „Chcieliśmy odebrać pewną rzecz” jest najpopularniejszą wymówką, jaką znam. Ciekawe, czy policja już zapytała, czym była ta rzecz, czy też może do tego potrzebne jest wyższe wykształcenie? Po drugie: wyobraźcie sobie sytuację: idziecie do kumpla, który jest wam winien dajmy na to 10 zł. On stwierdza, że pieniędzy nie ma. I wtedy robicie mu „wjazd na chatę”. I co, może wszystko jest OK.? A w dodatku później stwierdzają, że nie chcieli zrobić mu krzywdy. To po cholerę pchali się do środka, skoro nikt ich nie zapraszał? Jak nie chce oddać tego „czegoś”, to najpierw próbuję się chyba konwencjonalnych metod, prawda? I dlaczego zdaniem policji ten pan przekroczył obronę konieczną? A co, może najpierw powinien spróbować negocjacji, potem zapytać, czy zanim go zabiją pozwolą mu wezwać policję, a dopiero potem przypuścić atak, oczywiście najpierw bronią obuchową, typu wałek, tłuczek, a gdy ta nie zda egzaminu, zaatakować nożem? I najlepiej, żeby to wszystko było nagrane, wtedy policja nie będzie musiała się głowić. Chociaż i to niewiele da, bo kiedyś zabito żołnierza, a wszystko zostało nagrane, mimo to sprawców nie zatrzymano (był nawet o tym artykuł w którymś AM). Gdyby wypadek tego typu miał miejsce pierwszy raz, to może nie zwróciłbym na to uwagi, ale na litość, to już któryś raz z kolei. Kiedyś grupa facetów zaatakowała mieszkającą samotnie kobietę. Ta miała broń. Najpierw ich straszyła, potem strzelała w powietrze, dopiero potem otworzyła ogień. Ale ona również została oskarżona o przekroczenie obrony koniecznej. Wprawdzie w końcu ją uniewinniono, ale po co to wszystko było? Ja rozumiem, że trzeba wysłuchać zeznań każdej ze stron, przeanalizować fakty, ale czy żeby to zrobić trzeba od razu oskarżać człowieka? Można odnieść wrażenie, że policja stoi po stronie napastników (wiem, nie odkryłem niczego nowego). A nawet jeśli tamci kolesie zostaną w końcu skazani (po jakichś 3 latach, nie zdziwię się, jeśli w międzyczasie uciekną), to i tak pewnie nie dostaną więcej niż 10 lat. Przecież to bezsens. W cywilizowanych krajach, do których ja Polski nie zaliczam za samo USIŁOWANIE morderstwa można dostać tyle, co u nas za zabicie 3 osób (teoretycznie jest inaczej, ale praktyka potwierdza moją wersję). Morał z tego taki, że przestępcy myślą sobie: „Nie mamy kasy, więc załatwimy jakiegoś dziadka. Jak nas złapią, to jego oskarżą, a jak nie, to my go oskarżymy. A jak nas oskarżą, to w najgorszym przypadku dostaniemy 15 lat w zawieszeniu.” A co, może nie mam racji? A policja w telewizji chwali się, jacy to oni skuteczni. Oni nawet złodzieja na wózku inwalidzkim by nie złapali. Poniżej parę słów prawdy do policji, prokuratury etc. płynących wprost z mojego serca:

Jeśli chcecie podwyżek, to zamiast protestować zacznijcie coś robić, bo przy obecnym stanie rzeczy ja bym wam grosza nie dał. Może gdybyście dostawali pensję uzależnioną od ilości rozwiązanych spraw to zachciałoby wam się choć trochę zaangażować. A jak sobie nie radzicie, to znajdźcie sobie jakieś bardziej odpowiednie dla was zajęcie. Kopanie rowów będzie w sam raz. Nie będziecie musieli zbytnio wysilać szarych komórek, w końcu po co zabierać się za coś, w czym nie jest się dobrym? Na wasze miejsce może pojawi się PRAWDZIWA policja i PRAWDZIWI prokuratorzy. Bo teraz nie dość, że wyroki są śmiesznie niskie, to jeszcze proces o kradzież lizaka ciągnie się tyle czasu, co proces o morderstwo, a niejedna sprawa ulega przedawnieniu. Dzięki temu niejeden przestępca może grać na czas. Przemyślcie proszę moje słowa (obiecuję, że już więcej do myślenia wasz zmuszać nie będę), może wyciągniecie jakieś sensowne wnioski.

No, powiedziałem co myślę. Nie zdziwię się, jeśli przyznacie mi rację, a także nie będę zaskoczony, jeśli parę osób nieźle się wkurzy i da mi to do zrozumienia via e-mail. Proszę bardzo, piszcie co chcecie, chętnie odpowiem na każdy sensowny list. Aha, jeszcze słówko do policji: co, trochę was zdenerwował poprzedni akapit? I bardzo dobrze.


Luke, przez pewną osobę zwany Luczkiem:) (ew. Luke50).

P.S. Pozdrawiam Sly'ea. Wiem, że już raz to zrobiłem, ale jeśli tamten art się nie ukaże, to tutaj to zobaczy. Gorzej, jeśli oba nie przejdą:).