"π jak poezja."
by
Zaczyna się bardzo prozaicznie: wystarczy zakrętka od słoika i gumka od majtek. Bierzemy naszą gumkę i okręcamy ją wokół naszego słoikowego zamknięcia. Będzie nam za obwód robiła. A potem jeszcze linijka w dłoń i średnicę zakrętki mierzymy. Później wystarczy już tylko gumkę od majtek przez średnicę zakrętki słoika podzielić i już wynik gotowy mamy.
3,14159265358979323846...
Wszyscy, jak tu siedzimy, wiemy jednak, że na powyższym nasz wynik się nie kończy. Więcej! Ciągnie się strumieniem nieprzerwanym, niczym połączone wody Odry i Nysy Łużyckiej. Jak to kiedyś ktoś mądrze zauważył, nasz wynik jest zwyczajnie nieskończony. A może raczej: niezwyczajnie nieskończony.
Naszych przodków liczba π - z racji nieskończoności właśnie - fascynowała od dawna, nie dziwne więc, że niestrudzenie starali się uzyskać coraz dokładniejsze jej wyniki. Nie dziwne, bo ciekawość ludzka - zwana tez eufemistycznie pierwszym krokiem do piekła, jeśli takowe rzecz jasna istnieje (pozdrowienia Faramir ;) - granic nie uznaje. Jednemu, czemu się dziwić można to to, że komuś przyszedł pomysł by wynik ten spamiętać. Ale widać pomysł ten wydał się niejednemu sensowny, bo i znaleźli się ludzie, którzy pamiętanie to zechcieli biednym żakom ułatwić. A jak? A poezją!
Polskim prekursorem nauczenia liczby π za pomocą składania rymów był zapewne pan Witold Rabaczyński. Wiersz jego, przedniej urody postaram się państwu przytoczyć:
Daj, o pani, o boska Mnemozyno, pi liczbę,
którą też zowią ponętnie ludolfiną, pamięci przekazać tak,
by jej dowolnie oraz szybko do pomocy użyć,
gdy się zadania nie da inaczej rozwiązać,
pauza - to zastąpić liczbami.User manual jest w przypadku powyższej - jak i w przypadku przytoczonych poniżej - liryki niezwykle prosty. Ot, liczymy liczbę literek w każdym wyrazie i podstawiamy do wzoru. Zgadza się? Otóż nie zgadza! Rabaczyński bowiem żył jeszcze w czasach, gdy nie tylko nie było teleskopu Hubbel'a i agenta Jej Królewskiej Mości Bonda Jamesa Bonda, ale nawet komputerów obliczających rozwinięcia liczby π do części milionowych. Wierszokleta więc pomylił się niestety: toteż zalecane jest zastąpienie "zadania" słowem "problemu". Myśliniczek zaś oznacza zero.
Z biegiem czasu jednak, w miarę jak zmieniała się dziatwa, zmieniał się i jej język. Należało więc unowocześnić także starożytną inkantację. Tego dzieła podjęła się pani Marta Jucewicz:
Jaś o kole z werwą dyskutuje,
bo dobrze temat ten czuje.
Zastąpił ludolfinę słowami wierszyka.
Czy już odgadłeś, skąd zmiana ta wynika?Hmmm... no może Miłosz to nie jest... ale swoją drogą pani Jucewicz mogłaby zrobić karierę w niejednym hiphopowym składzie... pardon: "sQadzie". "Bo ja rymuję, bo koło czuję..." Ale wspomniałem o Miłoszu... cóż, liczbą π niestety się nie zajął... ale zajęła się nią nasza noblistka, bynajmniej nie Maria Składowska-Curie:
Podziwu godna liczba Pi
trzy koma jeden cztery jeden.
Wszystkie jej dalsze cyfry też są początkowe,
pięć dziewięć dwa ponieważ nigdy się nie kończy.
Nie pozwala się objąć sześć pięć trzy pięć spojrzeniem
osiem dziewięć obliczeniem
siedem dziewięć wyobraźnią,
a nawet trzy dwa trzy osiem żartem, czyli porównaniem
cztery sześć do czegokolwiek
dwa sześć cztery trzy na świecie.
Najdłuższy ziemski wąż po kilkunastu metrach się urywa
podobnie, choć trochę później, czynią węże bajeczne.
Korowód cyfr składających się na liczbę Pi
nie zatrzymuje się na brzegu kartki,
potrafi ciągnąć się po stole, przez powietrze,
przez mur, liść, gniazdo ptasie, chmury, prosto w niebo,
przez całą nieba wzdętość i bezdenność.
O, jak krótki, wprost mysi, jest warkocz komety!
Jak wątły promień gwiazdy, że zakrzywia się w lada przestrzeni!
A tu dwa trzy piętnaście trzysta dziewiętnaście
mój numer telefonu twój numer koszuli
rok tysiąc dziewięćset siedemdziesiąty trzeci szóste piętro
ilość mieszkańców sześćdziesiąt pięć groszy
obwód w biodrach dwa palce szarada i szyfr,
w którym słowiczku mój a leć, a piej
oraz uprasza się zachować spokój,
a także ziemia i niebo przeminą,
ale nie liczba Pi, co to to nie,
ona wciąż swoje niezłe jeszcze pięć,
nie byle jakie osiem,
nieostatnie siedem,
przynaglając, ach, przynaglając gnuśną wieczność
do trwania.No cóż, poezja wyższych lotów poezją wyższych lotów, ale to "myśleć trzeba po gospodarczu!" jak mawiał Kargul (a może Pawlak?). Poniższa sentencja, jak się Czytelniku domyślasz, pochodzi z czasów szczęśliwie już minionych. Wówczas to lansowanie jedynie słusznej myśli było dość wszechobecne: radio, prasa, mury, plakaty, masło nawet. Więc jak to tak? Liczba π tak odłogiem ma leżeć? Otóż nie! I ona została wykorzystana do krzewienia wiary w naszą socjalistyczną ojczyznę:
Kuć i orać w dzień zawzięcie,
bo plonów niema bez trudu.
Złocisty szczęścia okręcie kołyszesz....
Kuć.
My nie czekajmy cudu.
Robota.
To potęga ludu.Autorem owego poematu jest Kazimierz Cwojdziński, poeta dość już zapomniany. Ciekawe czemu?
Ale bywały też interpretacje dość prozaiczne, nie pozbawione jednak elementu błagalnego:
How I want a drink,
alkoholic of course,
after the heavy chapters
involving quantum mechanics.Cóż, autor poematu pozostaje nieznany, być może przepił gdzieś swój dowód osobisty. A może siedzi właśnie w swym angielskim mieszkanku i popija ciężką mechanikę kwantową szklaneczką sherry? Tego nie wiem. Tym niemniej przesłanie poety rozumiem :)
Był już przytoczony wierszyk błagalny - bywały i wiersze dziękczynne! Te rzecz jasna dedykowane były sławnym personom i ich słynnym osiągnięciom. A co Polakom w głowie siedzi? Sport rzecz jasna, a jak sport to tylko kawałek świńskiego pęcherza.
Już i Lato i Deyna
strzelili do bramki obcej dwa karne
Lubański dostrzegł mistrza Szarmacha
gdy on tak wypuścił cios szacha
że zdobyć musi cel gry
krzyknął Gol na Mundial Argentyna.Dzięki szlachetnej sztuce dedukcji rzec mogę bez wahania, że poemat powstać musiał gdzieś w roku pańskim 1974. Niech Widownia zwróci też uwagę na "cios szacha". Aż szkoda, że powiedzonko nie weszło do ogólnego obiegu ;)
A co z liczbą π? Cóż, widać że wielu natchnęła do układania rymów. Bo i jest w niej coś poetycznego... Jedyna niezmienna wartość w ciągle zmieniającym się świecie... Wartość uczciwości, honoru? Czy znaczą tyle samo co parę wieków temu? A wartość π nie zmienia się nigdy.
Tak sobie myślę, że jeśli Bóg jest matematykiem, to w wolnych chwilach pisze taki właśnie poemat:Trzy, czternaście jeden pięć
dziewięć dwa sześć
pięć trzy pięć osiem dziewięć siedem
dziewięć trzy
dwa trzy osiem
cztery sześć...