O takim jednym, co upiększał drzwi.

Dzieciństwo. Jakże piękny okres życia. Niezapomniane beztroskie chwile zabawy, szaleństwa i śmiechu. Każdy z nas chciałby wrócić w tamte czasy. Ale jest jeszcze coś, o czym nie wspomniałem. Co to takiego? Oczywiście: głupota. Bezdenna głupota, którą po latach nie możemy objąć umysłem. Myślimy: jak ja mogłem wyrabiać takie rzeczy? Przecież nawet najgorszy czub tak nie postępuje! Aż ciśnie się na usta cytat z pewnego filmu (kto wie z jakiego- Dostanie pluszowego buraka cukrowego!): "Dlaczego najważniejsze decyzje swojego życia podejmuje się wtedy, gdy jest się debilem?". Co prawda nie jest to na temat dzieciństwa, ale mnie i tak się podoba :).
Taak, ja tu walę takimi frazesami, a jeszcze któś pomyśli, że to jest poważny art :). Tak naprawdę, to mój problem nie jest tak wielki, ale miałem fajny pomysł na wstęp, więc go wykorzystałem. Może lepiej przejdę do rzeczy, bo troszeczkę przedłużam.
Każdy, któ był dzieckiem ( kto nie był?) robił bezsensowne rzeczy. Ja na przykład napaskudziłem sobie pokój na wiele lat. W jaki sposób? Ano tak, że zalepiłem drzwi różnymi świnstwami. Wiecie, taki mały szkut to ma różne pomysły. Kiedyś (dzisiaj również) w różnych produktach gastronomicznych pojawiały się różne naklejki , naprzykład w batonikach albo czipsach. Ja, jak kto głupi, naklejałem to wszystko na moje piękne, szklane, PRL-owskie drzwi. Nawet nie zauważałem, jakie to brzydkie. Dopiero po pewnym czasie chciałem sie tego pozbyć. Długo chodziłem za mamusią :). Przecież sam tego nie zrobię :). Wreszcie dowiedziałem się, że to cholerstwo nie ma zamiaru zejść. Trochę było krzyku, ale jakoś to przebolałem. Oczywiście uwierzyłem i nie dopominałem się już. Dziś jestem ciekawy, jak mama chciała to zdrapać. Zupełnie nie rozumiem. Ale wtdy nie sprzeciwiałem się. I tak żyłem przez lata. Aż do czasu...
Ostatnio nie dawało mi to spokoju. Nie wiem może to charakterystyczne dla tego wieku, ż echce się prezentować z klasą w każdym calu. No bo jak wprowadzić kogoś do pokoju, gdzie na dwiach widać wytarte naklejki ze smerfem czy innym bazgrołem? Próbowałem to zakleić plakatami. I tak większość naklejek wciąż była widoczna, a plakaty często zmieniałem. Ostatnio jednak świnstwa przez długi czas pozostawały nietknięte. Skończył się rok 2002. Potanowiłem rozciąć na części kalendarz z "Władcy Pierścieni" i zakleić szybę. Sprawnie poprzyklejałem obrazki. Jednak potrząc na to ogarneła mnie złość. Jak to, najwspanialsdi bohaterowie Śródziemia mają wisieć między tym czymś?! To wygląda obrzydliwie! I stało się coś, co bardowie do dzś opiewają w swych balladach. Przez mój mózg przeszedł nagły impuls: "Dość tego!". Przez chwilę namyślałem się co robić. Nie trwało to długo. Pobiegłem do kuchni i porwałem noże. Wracam do pokoju i zaczynam SKROBANIE... Zastanawiałem się, czy nie zniszczę szyby, ale nie! Przez dwa dni zmagałem się z żywiołem, niczym Roland czy inny Artur. Wreszcie spojrzałem na moje dzieło. Odnosłem triumf. To największy sukces ludzkości od czasu Kazimierza Górskiego. Po skończonej robocie, wyczerpany wszedłem do pokoju rodziców. W dłoniach trzymałem wielkie noże, z tym szelmowskim uśmiechem wyglądałem jak pradziwy heros. Potem wróciłem do mojego pokoju. Rzuciłem okiem na ściany, sufit, drzwi. Wreszcie z czystym sumieniem pomyślałem: tu jes pięknie! Wreszcie jestem u siebie! To kolejny dowód, że Władca Pierścieni jest najwspanialszym dziełem świata...
Jaki morał z tej pięknej historii :)? Niesamowite, ale zadziwiająco sensowny. Wiecie, gdy tak skrobałem pomyśałem o ludziach, którzy kiedyś w przeszłości (choć możliwe, że niedługo także, kto wie) robili rewolucje (dziwne mam skojarzenia...). Przez wiele lat znosili uciski tyranów. Aż w koncu pod wpływem chwili, zdecydowali się go obalić. No dobra wiem, rewolucje raczej były dobrze przygotowywane, ale tą decyzję podejmuje się w kilka chwil. Tak jest z nami. Jest wiele spraw, które nas denerwują. Przez długi okres czasu powstrzymujemy się przed interwencją. Jednak pod wpływem jednego wydarzenia pojawia się impuls, któremu się poddajemy, daje nam on siłe do dokonania rzeczy, których nigdy nie odważylibyśmy się zrobić. I tym stwierdzeniem chciałbym zakończyć ten bezsens.Hejas!

Burok
burok@go2.pl

PS. To Archwimilimiłotopotoczerpaczkiwiczaczin jest właścicielem McDonaldów! To wymyśla te głupie nazwy hamburgerów! Bo któżby inny? Widzieliście tą reklamę z samochodem za czypieńdziesiąt !? Czy trzeba więcej dowodów?

9 styczeń 2003