Nieskończoność = 0

 

Zrozumienie, że 0 + nieskończoność daje również odpowiedź na początek wszelkiego istnienia. Określmy czas - minus nieskończoność na osi, przestrzeń wszędzie, nigdzie, było nic. Nie było niczego. Kiedy to nic zrozumiało, że jednak jest czymś, że jest niczym, i że to czy jest tym czymś czy czymś innym nie ma znaczenia, bo i tak będzie niczym, stało się wszystkim. Nic przekształciło się w coś, gdyż już tym czymś było. Zaczęło modyfikować samego siebie, w wyniku czego nic i wszystko doskonałe, które było od zawsze, wyodrębniło samego siebie jako Stwórcę (patrz Boga). Ten Kreator zmieniał wszystko, lub inaczej samego siebie, wedle woli. Należy zrozumieć, że nie ma różnicy pomiędzy istnieniem a nieistnieniem. Człowiek powstaje jakby z nieistnienia (połączenie gamet), a potem znów obraca się z istnienia w nieistnienie (rozkłada się). Różnica polega tylko na formie, jaką przybiera i skutkach działania.
            Nieskończoność możemy zapisać jedną liczbą: 0. Ale tylko głębsze spojrzenie na nią może przynieść skutek, że obserwator rozpozna nieskończoność. Gdy będziemy dodawać jedynki, to ciągle jednej będzie nam brakować.
            Na lewej szalce mamy 3 razy NIC a na prawej 6 razy NIC. Równowaga. Nicość jest tak samo niepojęta jak i nieskończoność. To wielkie równanie „wszystko = nic” jest absolutnie prawdziwe. Ta sama materia, gdzie z niczego powstał świat. A początek czegokolwiek jest na początku nieskończoności. Punktem nie da się go wyznaczyć, zmierzyć stoperem wieczność. Trwałaby ona mniej niż najmniejsza jednostka czasu. Tak szybko, że nawet by się nie zaczęła a już skończyła. Jakby nie istniała. A równocześnie tak długo, że nikt nie pamiętał początku ani nie przewidywał końca. Stawiamy lustro naprzeciw lustra. Gdzie jest ostatnie? Ile ich jest? Którym snem we śnie jest nasze życie ? Ile razy musimy się jeszcze obudzić? Dusza w kodzie binarnym. 010011010010110101110100. Jedynka jest równa zeru. To tajemnica istnienia.
            Przeskakujemy po schodkach coraz wyżej. Lecz ciągle wszyscy są na tej samej wysokości. Nie czując skutków cofamy się. Nie. Każdy krok do przodu jest krokiem w nieskończoność, a każdy do tyłu, w nicość. Zaczynamy ze świata liczb rzeczywistych. Nie możemy stać bez ruchu, tury w czasie rzeczywistym. Nasza kolej. To, ile się zastanawiamy nie ma znaczenia. Dla każdego innego jest to prawie nic, niezależnie od długości. My też nie liczymy czasu innym. W tej konstrukcji tylko nam wydaje się to długo lub krótko. Każdemu z nas. A czy pytamy innych, czy szybko, czy też powoli jest u nich? Tury nadszybkie, albo inaczej zwane czasem. Za wydarzenie uznajemy fakt, o którym się dowiadujemy. Drzewo spadnie wtedy, kiedy człowiek je zobaczy. Absurdalność pojęcia przeszłości jest taka jak i niebytu. Niebyt jest tym, czego nie ma. *więc jak może być?* Przeszłość istnieje tylko w ludzkim umyśle, jak i dziura. Dziury nie ma, bo przestrzeń, którą ją nazywamy nie jest niczym, np. powietrzem. Ciemności też nie ma, bo czym ona jest. Jest to tylko umowna nazwa stanu postrzegania kolorów, w przypadku deficytów światła. Za przeszłość przyjmujemy wszystko to, co się wydarzyło oraz dzieje (-¥;0) a przyszłość (0;+¥). 0 - chwila obecna, należy do obydwu zbiorów.

 

¥=0

-¥ = +¥ (przeciwieństwa)

 

Jest aż tak przeciwna, że aż dokładnie równa. Że wszystkie inne są równe, to wiemy. Ale zero jest równiejsze. Też jest równe, mimo wszelkich wątpliwości.

 

¥=0 /*0

0 = 0

 

(i) jest spójnikiem - ^, patrz logika matematyczna

|¥| = +¥ (i) -¥

|3| = 3 (i) -3

 

Liczby przeciwne ¥ (i) 0

- wartość bezwzględna - liczby przeciwne
- pojęcie nicości i czegoś (wszystkiego)
- nieskończoność nie wie, że może istnieć nic
- a gdy istnieje nic (lub nic nie istnieje), nie dopuszcza możliwości istnienia ¥

 

¥ (i) 0 - podobne właściwości /2; /Ö

Jak istnieje coś, jest tzw. samoistne - z samego siebie, to początek początków jest tylko przeistoczeniem się niczego w coś, 0 w ¥. Gdy wszystko się skończy zostanie nic.
            Wszechświat rozrasta się i kurczy, wybucha i znika. Powstaje po raz n-ty (Enty – HoM&M3), lecz nikt nie wie, i myśli, że to pierwszy. Tak, jak to przedstawia teoria o wybuchu, gdzie wszechświat rozszerza się i rozszerza, ale wg III prawa Newtona musi się później znów skurczyć. Energia rozszerzająca na krańcach wszechświata jest coraz mniejsza. Nie zastanawiałem się głębiej nad tą teorią i w czym w ogóle miałby rozszerzać się ten wszechświat i co było w –¥, początku początków.

I tak właśnie wyglądają próby udowodnienia czegoś kompletnie nielogicznego i absurdalnego. Jednak sposób wyjaśnień jest taki zawiły, że rodzi tak potrzebną wątpliwość. A może jednak ¥ jest równe 0? Ja tam nie wiem, sami się zastanówcie. Używałem matematyki, astronomii, religii, i pojęć nicości i ¥ wypaczonych przeze mnie.

 

 

Slavik

Jeśli uważasz, że Q3 < UT lub UT > UT 2003, napisz beholder_3@wp.pl
Slavik_1@wp.pl