Patrzeć w niebo
Ubrać się ciepło, wyjść z domu. Na śnieg. Znaleźć jakieś puste miejsce.
Położyć się, otworzyć oczy na świat. Patrzeć w niebo.
Piękne, prawda? Takie błękitne, żadnej chmurki nie ma w pobliżu. Patrzysz na nie. Widzisz je? Tak? Jesteś pewien?
Ja nie widzę. Patrzę i próbuję zobaczyć, ale jestem ślepy. Czy ono istnieje? Próbuję skupić wzrok w jednym miejscu. Nie mogę, nie potrafię. Próbuję obejrzeć jeden fragment tego nieba, którego zresztą i tak nie widzę.
Nie potrafię. Nie potrafię skupić się na jednej cząstce. Niebo, kiedy jest puste i błękitne, otwiera przed nami nieskończoność. To jest początek. Potrafisz go obejrzeć? Nie. Możesz tylko widzieć ogół. To co Tobie wydaje się prawdziwym niebem, nie jest nim. A może jest?
Ja go nie widzę, staram się, ale to jest niemożliwe. Patrzę w nie. Ono jest nademną. Ale nie potrafię go obejrzeć w całości. Nie potrafię także obejrzeć jego fragmentu. Mogę tylko oglądać... niebo. Ale czy to jest to niebo, którego poszukuje?
Popatrz też na nie. Co zobaczysz? To co jest tam naprawdę, czy tylko twoje złudzenie. Czy w ogóle się nad tym zastanowisz?
Jestem nienormalny, prawda? Każdy jest. Dlatego i ja taki jestem.
Popatrz w niebo. Połóż się na śniegu i popatrz.
Wstań, idź do przodu, połóż się i znów popatrz w niebo. Widzisz je? Wszystko jest takie same? Nic się nie zmieniło?
Poniekąd.
Gdzie widać zmianę?
Szukasz jej zbyt daleko. Niebo nie zmieniło się jako takie. Wciąż jest tam gdzie było, ty też widzisz to samo. Powiesz więc, że nie ma różnicy.
Nie ma?
Szukaj bliżej.
Zamiast oglądać się na to co widzisz i co jest oczywiste skup się. Skup się na samym sobie i na tym co cię otacza. Patrz w niebo, ale nie zapominaj o otaczającym cię świecie.
On nie zniknął. Tylko Ty go nie zauważasz.