Ostatnio dużo osób
zarzuca mi, że piszę tylko same głupie i pokręcone arty, więc postanowiłem
napisać coś poważniejszego, ale nie aż tak poważnego jak Eddie, czy
Red_like_dragon_fall. Napiszę o... filmach i serialach. Wiem... wiem...
zaskoczyłem was :). Nikt nie wpadłby na to, żeby przeczytać tytuł...
Jest wiele filmów, w których pewne sytuacje nie powinny mieć
miejsca. Chodzi mi o to, że nie są zgodne z jakimikolwiek prawami realizmu.
Nie mam na myśli filmów z grupy science-fiction, tylko np. sensacyjne etc.
Zaczynam więc proces niszczenia filmów i seriali, które są dla mnie po
prostu głupie.
Po pierwsze - strzały. W niektórych filmach zawodowi
żołnierze strzelają z broni jak dziesięciolatki. Prawie nigdy nie trafiają
do celu. Oczywiście nasz bohater jest najlepszy i czasami udaje mu się zabić
przeciwnika. Przykład: "Rambo". Chyba każdy zna ten film. Napakowany
komandos wybiega na środek miejsca akcji, nie myśląc o tym, żeby się ukryć
za czymkolwiek. Wrogowie ładują do niego z dwudziestu metrów z broni
automatycznej seriami, a on nic! Stoi, a oni nie trafiają. Za to Rambo kosi
ich, jak kaczki. Tratatatatatatata.... kolejna dziesiątka pada. Ofcoz, wszyscy
przeciwnicy wybiegają, też nie myśląc o ukryciu. Po akcji na ziemi leży pełno
trupów, a główny bohater się pomiędzy nimi przechadza.
Druga rzecz - wybuchy. Czy granat obronny F1 wybucha
jak Boeing 747 z pełnymi bakami? Patrząc na filmy sensacyjne, to chyba tak.
"Długi pocałunek na dobranoc"- to ten film. Gościu rzuca malutki
granacik, taki okrągły, w sam raz mieszczący się w dłoni. Dwójka głównych
bohaterów ucieka i wyskakuje przez okno, a za nimi cały korytarz wypełniony
ogniem. Scena jak w "Dniu Niepodległości". Płomienie buchają ze
wszystkich okien na piętrze. A co z gościem, który rzucił ten granat? Zginął?
No comment... Normalny granat rani odłamkami. Nie zabija przecież
podmuch, czy ogień. Tak w ogóle jaki ogień? Przy wybuchu widać niewielki błysk,
jak w petardzie (nie w takiej, która leci do góry, tylko takiej, która robi
hałas). Ręczne granaty mają powłokę podzieloną na kostki, jak w
czekoladzie. Po co czekolada ma kostki? Tak! Żeby się ją łatwiej łamało na
równe części. Tak samo z granatem.
Trzecia sprawa- syndrom platformówki. Idzie sobie pan
kolega, zwany też główną postacią i bije wszystkich pionków, którzy padają
po jednym uderzeniu w twarz, brzuch etc. Później spotyka bosa i z nim bije się
już dłużej. Leją się pół godziny, a nawet nie są pokrwawieni. Pacyfiści?
Cyborgi? Są za mało odporni, żeby widzieć krew?
Pewni reżyserowie wzięli sobie do serca sprawę z krwią i
zaczęli przesadzać. I to miało miejsce w "Szklanej pułapce". Facet
pokrwawiony z dziurą w ramieniu biegał, skakał i robił inne rzeczy ze
sprawnością Lary Croft :). Rana postrzałowa musi chyba boleć. Wyobraźcie
sobie dziurę w brzuchu, czy nawet dłoni, a teraz krew i ból jaki temu
towarzyszy. Czy bylibyście w stanie znieść taki ból, a co więcej - walczyć
z terrorystami? Ja chyba nie. Wiele razy widziałem w telewizji relacje
policjantów, którzy zostali postrzeleni. Mówili, że samo trafienie w
kamizelkę może złamać żebra.
Fabuła, która kończy się zwykle na tym, że komandosi,
gliniarze, mleczarze itd. przyjeżdżają do kogoś, kto miał x pochwał, ale
także y nagan, co zaowocowało zwolnieniem ze służby. Druga wersja- bohater
zawiódł wszystkich, bo nie uratował prezydenta, babci, ziemniaka :) itd. i
sam zrezygnował z posady. Teraz wracają po niego i błagają go o pomoc, a
wygląda ta tak:
-Prosimy cię, wróć do nas...
-Dlaczego ja?
-Bo ty znasz najlepiej teren/jesteś jedyny/ najlepszy...
W tej chwili możecie przełączyć na
inny kanał. Wierzcie, nie będziecie żałować.
Moim faworytem jest serial "Moda na sukces". Jak
bym spotkał reżysera na ulicy... Biada jemu i jego rodzinie... Zostawiłem ten
serial na sam koniec, jako nagroda dla tych, którzy dotrwali do tego momentu.
Jeszcze tak głupiego, pokręconego i beznadziejnego tworu nie widziałem. Watch
this:
Scena 1: [widziałem 2 lata temu]
-Jutro dostaniesz wyniki badań genetycznych Ricz (imię zniekształcone
specjalnie)
-Nareszcie się dowiem, czy mam brata, czy syna.
I wtedy spadłem z krzesła... Scena2:
[kobieta ubrana w czador siedzi w samolocie]
-Już czas...
-Słucham?- pyta się współpasażer.
-Nic.
I wtedy kobieta wychodzi do toalety. Pamiętacie teatr na Dubrowce? Jakbym
zobaczył arabkę w samolocie, mówiącą "Już czas..." i gdyby ona
wstała i gdzieś poszła, to osobiście bym się wystraszył.
Scena3:
-Witaj Brook.
-To ty...
-Tak, to ja...
-To nemożliwe, ty nie żyjesz!
-Ja żyję.
-Nie, ty umarłaś.
-Ale stoję przed tobą.
-Odejdź z mojego życia, to mój dom.
Ja nie mogę. Jak widzę, że tego było już prawie
2000 odcinków, to mnie skręca. To były tylko fragmenty, które widziałem
przypadkowo, bo moja mama to ogląda. Fragmenty 3 odcinków... Co było w
pozostałych?
The thruth is out there...
I tym akcentem kończę.
YODEK znany też jako YODA
PS Zmieniłem ksywę, bo Yoda,
to brzmiało lamersko.
PS2 'Poważniejszy' nie musi znaczyć zaraz 'poważny' :)
PS3 Hitchkock powiedział: "Film to życie, z którego wymazano plamy
nudy". Co z nimi zrobiono? Dano do "Mody na sukces". :))
PS4 Tak, tak też oglądam IDOLA
PS5 Dopisałbym się, ale mi się nie chce -TOŁDI:)