-->>DLACZEGO RODZICE NIE BIJĄ?<<--
Dlaczego rodzice biją? Już kilka artów przeczytałem w AM na ten temat. O dziwo wszystkie są przeciwko takiej przemocy.
Ja jednak jestem za karami cielesnymi (jednak tylko w tym arcie). Od razu zaznaczam, że w dzieciństwie nie byłem bity,
nikt się nade mną nie znęcał itp. Zacznijmy jednak od początku.
Mam młodszą siostrę. Nie ważne w jakim wieku. Powiem tylko, że to wczesna podstawówka. Pododnie jak ja, ona nigdy nie została
uderzona. Wiecie co z niej wyrosło? Nauczycielka w szkole mówi, że jest coraz to gorsza. Nie słucha na lekcji, gada z
koleżankami, bez przerwy coś się jej nie podoba (wtedy obraża się na cały świat) i robi wiele, wiele innych rzeczy
niedopuszczalnych w szkole (a co będzie za 5 lat?).
Po szkole wraca do domu. Jeszcze w samochodzie ryczy, bo mama jej czegośtam nie kupiła. W domu robi awanturę, że nie ma
czekolady, a podczas obiadu wydziera się na wszystkich, bo się krzywo spojżeli. Ale to jeszcze nie wszysyko! Ojciec odrabia
za nią prace domowe, gdy ona jest zajęta oglądaniem bajek. Dokładnie dyktuje jej co ma pisać. Następnie idzie do swojego
pokoju i bawi się klockami. Po 15 minutach jest tam taki bajzel, że nie można nawet wejść do pokoju. Ale oczywiście
przychodzi tatuś i grzecznie sprząta klocki, żeby dziecko mogło pobawić się w "sklep". I za pół godziny sytuacja się
powtarza.
Powiedzcie mi, czy to czasem nie jest nadmierna miłość do dziecka? Wyobrażacie sobie sytuację, żeby mały bachor żądził
wszystkimi domownikami? Może ja jestem jakiś zacofany? Gdy byłem w jej wieku, to takie zachowanie było niedopuszczalne!
W pierwszym tygodniu wyleciałbym z podstawówki! Nawet nie wiecie jak mnie czasami kusi, żeby dać tej małej bździągwie
w dupe. A co na to starzy? Nadal pozwalają sobą pomiatać. Jak ja sobie nie dam, to starsi drą ryja że to przecież
jeszcze dziecko. Nie mówię żeby od razu prali i patrzyli czy równo puchnie, ale powinni wprowadzić jakieś ograniczenia i
kary. Jednak nie! Oni wolą patrzeć jak córusia pokazuje swoje zdolności przywódcze. Miewam momenty, że chciałbym
jej flaki wypruć, ale z raguły jakoś te chwile przecierpię. Jednak zdarzyło się, że moja siostrzyczka podchodzi i daje mi w
mordę tak, że mi jucha z nosa ciekła. Tak zupełnie BEZKARNIE! A ja mogę tylko zakładać kolejne opatrunki i bandaże, gdyż
jestem zupełnie BEZRADNY.
Co wy na to pacyfiści? Pewnie się zapytacie jak było ze mną, gdy byłem mały? Otuż w tym wieku rozumiałem co jest złe a co
dobre. Także byłem zupełnie bezkarny, ale nie robiłem aż takich karygodnych rzeczy. Nie miałem takiej potrzeby, bo szanowałem
innych. I tak jest do tej pory. A wyobrażacie sobie, że szczyl w podstawówce uczy się gorzej niż stary koń (czyli ja)
w Liceum? Gdy ja dostanę szmatę, to zbieram ciężki op***dol, a siostunia po otrzymaniu literki E (odpowiednik pały) zostaje
delikatnie skarcona. Ja już naprawdę nie mam siły. Piszę tego arta nieco przed północą. Jednyna chwila kiedy nie słyszę
ciągłych wrzasków, pisków oraz wymuszonego płaczu.
Na tym kończę, bo aż mi się smutno zrobiło jak pomyślałem jakim to ja jestem nieczułym sadystą...
Sic!
NAPISZ DO MNIE
PS. A propos wymuszonego płaczu - moja siostrunia potrafi w każdej chwili, na zawołanie zacząć ryczeć. Tak bez powodu!
Naprawdę podziwiam jej zdolności aktorskie, ale zawsze to wykorzystuje przeciwko mnie! Zacztna beczeć od razu jak starzy
wracają z roboty (a ja jej nic nie zrobiłem) i ściemnia, że ją biłem...
PS2. Tak naprawdę to jednak nie jestem za biciem małych dzieci... po prostu martwię się co będzie z moją siostrą jak
dorośnie.
PS3. Słuchałem podczas pisania NOFX, System Of A Down, Godsmack oraz Fear Factory oraz pisków siostry...
PS4. Proszę o szybkie zbesztanie tego texta i nie przyznawanie mi racji.
PS5. Napiszcie czy podobają się wam moje arty, styl pisma i layout.
Wytknijcie mi moje wady i ukarzcie zalety. Zmotywujcie mnie do dalszej
pracy (lub i nie).