CDA - DLACZEGO JUŻ NIE KUPUJE by thmy
( v1.01 – Sa’11.01.2003 )

…pierwsza wielka klęska (odejście sceny), pierwsza próba sprzedaży czytelników (klub cda), pierwsze wielkie kłamstwo (www)…


INSPIRACJA

Tekst sovek’ka, pt.: „Dlaczego nie kupuję CDA?” /Action Mag 28/. Szkoda tylko że kolega sovek nie podał mayla. Z duża
przyjemnością nawiązałbym z nim szerszą korespondencje.
Znaków jest sporo ;) bo i temat jest obszerny, tym samym całość wymaga sporo czasu. Materiał zawiera kilka niepublikowanych
wstawek tekstów Smugglera. Rzec chyba można... rzecznika CDA. (niepublikowanych bo to korespondencja własna)

DWA SLOWA O AUTORZE

Moim pierwszym „komputerem” było ...ATARI 800XL. Był to rok 1986. Pierwszym pismem komputerowym był BAJTEK. Później w
roku ok. 1990 pojawił się TOP SECRET. I... była to rewolucja! Redakcja jedynego wówczas na rynku pisma o grach komputerowych
miała problemy z osiągnięciem kompromisu (rożne koncepcje rozwoju pisma) ...i podzieliła się. Dzięki temu w roku 1993 wyszedł
pierwszy numer pisma SECRET SERVICE. To był kolejny przełom! Rynek się rozwijał, a w kiosku gościły co raz to nowe tytuły:
GAMBLER, ŚGK, RESET itd. ...
Jestem jednym z tych nielicznych którzy do dzisiaj maja pierwszy numer TS czy SS.

MOJE PIERWSZE CDA

Rok 1996. SS jako pierwsze duże pismo o grach komputerowych na rynku postanowiło wydać numer z dołączoną płytą CD.
Problem polegał na tym że egzemplarze z płytą miały być dostępne tylko w wybranych placówkach na terenie całego kraju. Cóż
wiec miał zrobić stały i wierny czytelnik... Najbliższym dostępnym mi miejscem sprzedaży SS+CD był Wrocław. Zadowolony z
wyliczoną kwotą udaję się więc pod wskazany adres. A tutaj obok SS ...coś co pierwszy raz widzę CD-ACTION! (nr 2/96).
Jaki ja wówczas miałem dylemat... być wierny SS i nabyć pierwsze ich wydanie z CD, czy kupić coś innego... nowego? Do dziś to
pamiętam... Na okładce CDA był duży napis DN3D, i to do mnie przemówiło, nie mogłem wyjść bez tego egzemplarza!
Cóż więc zrobić... Wziąłem obydwa! :) ...jak to dobrze ze miałem mały zapas gotówki.

CDA JEDYNY NA RYNKU ZE SCENĄ KOMPUTEROWĄ

SCENA komputerowa, była czymś co na zawsze i bezpowrotnie odmieniło moje życie. Dlatego też zawsze i wszędzie kiedy
wspominam o scenie, wspominam także o CDA. Kierując tym samym w ich stronę głębokie wyrazy szacunku i uznania. Żadne inne
pismo w latach 97-98-99 nie poruszało tematu sceny komputerowej. Za to ...serdeczne im ...Bóg zapłać ;)
Chociaż scena’rem z prawdziwego zdarzenia nigdy nie byłem, to scena wiele mnie nauczyła... Jedną z najważniejszych rzeczy było
to, że komputer może służyć nie tylko do grania!!!
CD-ACTION było niejako promotorem sceny, propagowało jej główne przesłanie... Przestań brać! Zacznij dawać! Zacznij coś
tworzyć... Dla innych. Dla samego siebie. Dla przyjemności. Nie bądź biernym uczestnikiem ale zostaw coś po sobie!
CDA mając na swoich płytach stały kącik scena’owy, co miesiąc dostarczał szerokiej grupie pasjonatów kolejne porcje świeżych
materiałów... do czytania, słuchani, oglądania... do przemyśleń.
Działalność ta miała wielu zwolenników wśród czytelników, a w undengrand’zie wielu przeciwników. Nikt nigdy dotychczas tego nie
robił. Zarzucano Smuggler’owi i CDA, że próbuje zarabiać na scenie, że wprowadzają lamerstwo itp.
Mimo to przez kilka długich i ciekawych lat 97-98-99, zarówno Smg jak i Scena w cda... radzili sobie całkiem nieźle. Czytelnicy
przysyłali swoje produkcje: grafikę, muzykę, teksty. Smuggler umieszczał je na płycie CDA... oceniał, komentował, zachęcał do
zapoznania się z materiałem. Aby utrzymać dobry poziom, mieć punkt odniesienia... materiały zawsze były wzbogacane świeżym
staf’em z pierwszej ligi, ze światowych party, po prostu najlepsze produkcje w danym czasie.
Dzięki działalności Smugglera, wiele osób miało możliwość bliższego poznania sceny komputerowej, wiele osób liczących się później
w tym światku wychowała się wręcz na CDA. Dzisiaj niestety wielu czytelników CDA pojęcia nawet nie ma, że w ogóle coś takiego
istnieje :(
Gdzieś, kiedyś w pośpiesznym tworzeniu kolejnego numeru CDA ...zagubiła się scena!!! Zagubiła i odeszła. Bez słowa wyjaśnienia:
dlaczego? Przypuszczam, że dla wielu. Wiem, że na pewno dla mnie była to pierwsza wielka klęska CDA. CD-Action już nie było tym
samym CD-Action. Nic już nie było takie same!

01-11-30 09:17> Ja jestem na scenowej emetytriurze, nastepcow nie widac... kacik uamrl smiercia naturalna. Niewielu za nim
teskni...

...niewielu to może głośno wyraziło swoją opinie. Dopiero teraz okazuje się jak wielu dobrze wspomina tamte stare czasy (text
sovk’a). Po prostu szkoda... szkoda, że kącik umarł chociaż scena dalej żyje. Co prawda inna bo inna, ale jest!

KIEDYŚ CDA MIAŁO MISJE

Gry były tematem dominującym ale nie jednym. Dawniej CDA starało się być pismem po prostu dla użytkowników komputerów...
nie tylko dla graczy! Na płytce była kącik Queke & DN3D, ale była też Scena, był Bonus. W magazynie bywało różnie... kiedy mówiło
się o Archiwum X, były dwie strony o archiwum itd.
Poza recenzjami było całkiem sporo innych materiałów, które były w stanie zadowolić jeśli nie każdego to przynajmniej większość.
Często bywały różne kursy. Czy to był kurs Pascala, czy HTML’a ...myśl była jedna. Pokazać ze komputer to nie tylko maszynka
do grania.

HOŁD KU CZCI SMG

Smuggler, był i jest (i chyba będzie) dla CDA niczym legenda. Nie wiem na ile moja opinia pokrywa się z prawdą. Moim zdaniem
dawne CDA było bardziej uczące, bardziej edukacyjne!!! Smg w Action Redaction dawał niemalże wykłady moralności, wzorców
wartości, prawidłowego podejścia do gier i komputerów itd. Co najważniejsze był słuchany! Kiedy człowiek który tworzy pismo o
grach komputerowych pisze, że czasami warto sięgnąć po Bułhakowa, Sapkowskiego, że to też może być interesujące. To... czy On
może się mylić? Przecież ten człowiek tworzy pismo o grach komputerowych, kto inny może wiedzieć więcej!
Action Redaction, comiesięczna lektura tych kilku stron pisma. Była... czymś nieopisanym. Smg zręcznie i z niemałą klasą,
posługując się ironią, cynizmem i sarkazmem, poniekąd czarnym angielskim humorem, każdemu zawsze starał się pokazać dwa
oblicza sprawy. W każdym sporze dążył do wyciągnięcia obiektywizmu absolutnego, a jeśli to się nie udawało ...starał się
przedstawić podobne, analogiczne sytuacje, aby na ich przykładzie wykazać słuszność lub jej brak w określonym stanowisku.
Wielu ludziom do dzisiaj brakuje nazwijmy to „smugglerowskiego patrzenia na świat”. Ja je posiadłem! Przynajmniej tak mi się
wydaje. Czy tak jak zamierzał to autor? Cóż tego nie wiem. Ale wiem jedno gdyby inni ludzie na inne sprawy potrafili czasami
spojrzeć tak jak robi to Smg... życie naprawdę byłoby prostsze.

KLUB CD-ACTION

Kluby czytelników pisma były znane. Dawniej tworzył je Gambler, towarzyszyła temu cykliczna impreza Gambleriada. W klubie
Gamblera nie byłem więc raczej się nie wypowiem. Ale... Secret Service np. w czasie Targów Poznańskich zapraszał swoich
czytelników na Labirynt Gier. Byłem tam! Byłem tam też, na Targach Poznańskich w rok po imprezie SS i dwa lata po ...i to już nie
było to, wielu komentatorów orzekało jednoznacznie. Poznańska impreza podupada.
CDA wprowadziło na łamy pisma klub. Przypuszczałem, że będzie to coś na zasadzie fan klubu. Miejsce gdzie czytelnicy będą
mogli wymienić się opiniami, o piśmie które czytają, opiniami o grach, o wydarzeniach które pismo porusza. Myślałem, że będzie to
miejsce gdzie będzie można wymienić się adresami, że będzie tam coś na kształt adverts’ow znanych z zin’ow scena’owych. Marzyło
mi się aby w przyszłości owy ogólny klub przekształcił się w regionalne ośrodki dyskutantów.
Jakież było moje rozczarowanie. „Oferta specjalna”, „Super cena”, „Taniocha...”. Klub CDA okazał się niczym innym jak czysto
komercyjnym zagraniem! Niestety!!! Mnóstwo gadżetów: koszulki, kubki, plecaki, długopisy... Poza ofertami towarów które można
było kupić w klubie. Nie było tam nic więcej!!!
Poczułem się nabity w butelkę, moje najlepsze pismo, powołując się na swoją markę, na swój prestiż... próbowało mi wciskać
towar! Z dawnego, pięknego pisma... stało się akwizytorem :(
W jakim celu został owy klub stworzony, do czego został powołany? Plik zawierający informacje o klubie nazwany był -cennik- po
prostu imponujące!!! Praktycznie coś takiego jak -klub cda- nigdy nie istniało, istniał tylko -cennik oferty klubu cda- ...klubu nigdy
nie było!

Pisałem do CDA poruszając sprawę. Taką otrzymałem odpowiedź:

01-03-29 14:27 >Tak to komercja - ale zdrowa komercja, blo tuyczy sie sprzedazy przedmiotow, a nie tekstow, grafik ito././..

Jako człowiek po szkole ekonomicznej wiem jedno, nigdy nie rozróżnialiśmy komercji na zdrowa i nie zdrową, wobec tego czym one
się różnią

>>>SMG: W porzasiu. To ja ci to wytlumacze lopatologicznie: Leonard Cohen sprzedaje swoje plyty, Ich Troje tez sprzedaje swoje plyty. Formalnie sa tak samo komercyjni. A nieformalnie jest chyba pomiedzy nimi jakas niewielka roznica? Klub CDA byl inicjatywa wydawcy, ktory jak wiadomo po to inwestuje kase w pismo, by ona don wrocila z godziwym naddatkiem. To raz. Redakcja nie ma na to zadnego wplywu. To dwa. Zatem argumentujac, ze ze to PISMO wciska ci kit, to tak samo jakby winic kasjerke w supermarkecie, ze niszczy polskiego drobnego przedsiebiorce.

...pytam:

01-04-09 09:08> Tym ze chce sie zarabiac, i coz w tym zlego?

Chęć zarobienia zła nie jest! Ale czyim kosztem? Kosztem czytelników CDA. Kosztem ich czasu, kosztem ich pieniędzy? Może i
nawet to też złe nie jest, ale jest nie w porządku!

>>>SMG: Przepraszam ale zwykle zarabia sie czyims kosztem. Jako ekonomista winienes to chyba wiedziec?

Przypuszczam że od tego momentu właśnie zaczęły się głośne posądzania CDA o komercje. Niestety fakty dowodzą jednogłośnie,
że posądzenie nie były bezzasadne.

>>>SMG: CDA bylo komercyjne od pierwszego numeru i bedzie takie az do jego konca. Co do tego chyba nikt nie powinien miec watpliwosci.

CDA MA JUŻ PEWNA HISTORIĘ

CD-ACTION to wiele wydarzeń. Wiele faktów. Niezliczone ilości tytułów gier, programów i tematów. Nikt jednak dotychczas nie
postarał się i nie zebrał materiałów aby stworzyć coś co można by określać mianem CDA-GUIDE.
Tak jak wierny fan określonego wokalisty zna cała jego dyskografie, cały dotychczasowy repertuar, wie jakie tytuły zostały
uhonorowane jakimi nagrodami, jest członkiem fan klubu, pogłębia wiedzę, wymienia informacje.
Tak w przypadku CDA stworzenie klubu minęło się z powołaniem. Faktem jest, że człowiek raz oszukany, drugi raz już takiego
entuzjazmu nie okaże!
Jednak jako dawniej wierny czytelnik, chciałbym mieć możliwość aby: zobaczyć pierwszą okładkę, w małym archiwum (rozsądnych
wielkościach do 50kb) wszystkie kolejne, wiedzieć jaki był pierwszy nakład, ile ksywek tam można było znaleźć, ile osób to tworzyło,
kiedy dano pierwszą pełną grę na całej płycie, kiedy CDA miało 100 str. kiedy przekroczyło 200, podobnie jak zmieniał się nakład, jak
zmieniają się autorzy, kto ma najdłuższy staż, kto przybył ostatnio.
Chciałbym mieć dostęp do każdego z osiemdziesięciu wstępniaków, tak aby móc go przeczytać na monitorze, ewentualnie
fragment tekstu skopiować z taką łatwością jak ze strony www. Chciałbym mieć wszystkie wydania Action Redaction w jednym
miejscu.
Po co? Aby ktoś kto kupuje CDA od 2 lat, wiedział, że płyty CD nie zawsze były takie jak są teraz, że kiedyś były one czarne,
miały rozbicie na dos-win... że kiedyś w CDA była scena.
...że CD-ACTION ma już ponad 6 lat istnienia i bogata historię!

01-04-09 09:08> i takie tekstuy czasem saie pojawiaija./....

Niestety na tym się skończyło...

>>>SMG: Od czasu do czasu w CDA pojawiaja sie jednak teksty o redakcji, jej historii, kulisach itd. Zas my nie uwazamy, zeby plodzic jakas ksiazeczke, w ktorej na str. 57 bedzie "a tu po raz pierwszy uzylismy na stroanie tytulowej fonta Arial". To jest chore! Robimy pismo do czytania, nie czczenia...

A ja przecież nie będę po nocach skanował okładek, przepisywał AR i robił spisu płyt ...wiedząc
że inni maja te materiały w formacie źródłowym. Szkoda mi tylko trochę, że poza posiadaniem owym materiałów nic z tymi
materiałami nie potrafią zrobić!!!

>>>SMG: potrafia. Archiwizuja. Moze na 10-lecie pisma (taka ladna okragla rocznica) zrobi sie cos takiego. Moze. Trudno mi dzis obiecywac.

CD-ACTION ON-LINE

O tym jak wygląda strona www cda, to aż się pisać nie chce. Ale dla kompletności materiału dowodowego napisze! ;)
W latach 97-98-99 kiedy kolejne pisma promowały na swoich okładkach swoje adresy www, kiedy każde liczący się magazyn
starał się o to aby mieć dobra wersję on-line. Jedno było pismo które tego nie robiło a zwało się ono C D A.
Tłumaczenie owego faktu było mniej więcej następujące. –Nie ma nas w sieci tak długo bo przygotowujemy coś ekstra. Inni są bo
się pośpieszyli i nie zawsze są to najlepsze strony. Kiedy CDA zaistnieje w sieci, będzie to coś niespotykanego.

Faktycznie kiedy CDA zaistniało w sieci było to coś niespotykanego. Bardziej dennej wersji on-line’owej magazynu komputerowego
nigdy w życiu nie widziałem. A wiele widziałem. Czy wśród osób tworzących CDA nie było nikogo kto znałby się trochę na html’u? Nie
było nikogo kto byłby w stanie opracować, zrobić i poprowadzić CD-Action on-line?
CD-Action on-line „Copyright 1999 Silver Shark Sp. z o.o. Designed by FKK Media” Chcąc się dowiedzieć kto tak właściwie
podpisał się pod tym co wisiało ...klikam na www.fkk.com.pl, to kieruje mnie na www.piekarnia.pl, a stąd po chwili jestem na
www.rumia.gd.pl, o co w tym wszystkim chodziło - nigdy się nie dowiedziałem. Po prostu porażka! Niedojrze sami nie potrafili sobie
zrobić strony, to nawet nie potrafili wynająć kogoś kto porządnie to zrobi i się pod tym podpisze! Klęska!!!
Zawartość strony była tak jak ich design. Bo czego się można było spodziewać. Dwa prawie że martwe felietony na krzyż, które
wiszą przeszło ponad dwa lata. Kilka krótkich newsów i ...właściwie wszystko. Strona była po prostu martwa. Tylko numer co
miesiąc się zmieniał :(
„Subskrybcja informacji o CD-Action” była też dostępna. Niestety bliżej nie bardzo wiem na czym to miało polegać, bo mimo iż
wielokrotnie się zapisywałem, nawet z kilku kont, chociaż pisałem o tym do CDA. To żadne „informacje o CD-Action” nigdy do mnie
nie dotarły! Nie ma jak to profesjonalna obsługa i poszanowanie czytelnika ;)
Jeśli jest ktoś komu się ówczesna strona on-line CDA podobała. Z przyjemnością poznał bym taką osobę i zadał jej fundamentalne
pytanie... dlaczego? Co było na stronach takiego, co miałoby zasługiwać na uwagę?

Ile razy czytelnicy spotykali się z tekstem głoszącym, że CDA właśnie jest w fazie opracowywania nowej strony, że niedługo ma
być premiera zupełnie innego wyglądu, że będzie lepiej! Nawet... przytaczać nie chcę.
„CD-Action on-line” przybrało nazwę „CD-Action serwis internetowy”. A poza kosmetycznymi zmianami dalej zmieniło się niewiele.
Może faktycznie i materiałów trochę przybyło, może były bardziej aktualne. Ale co z tego kiedy szanowne CDA idąc z postępem
zagalopowało się tak bardzo, dodało tyle Java’y i PHP, że strona stała się jeszcze mniej przystępna, niż kiedy było to dawniej. W
tym kraju modem jest jeszcze i chyba jeszcze trochę będzie najpopularniejszym standardem technicznym umożliwiającym dostęp do
sieci, autorzy chyba o tym zapomnieli!
A co moim zdaniem najgorsze. Po odwiedzeniu strony on-line, w trybie off-line strony właściwie nie było, nie pozostawały żadne
informacje, żaden dokument html’a. Dla mnie zmuszanie czytelnika do ciągłego bycia na stronie on-line, sprowadzanie do
konieczności czytania materiałów on-line... jest jednym z najgorszych przejawów komercji! Aktualnie tylko nieliczne żmije to
stosują. Trochę mi przykro, że wśród nich jest właśnie CDA.

>>>SMG: strona WWW CDA zawsze byla nasza pieta achilesowa. Fakt.

Czym powinno być www CDA? Powinno być kopalnią wiedzy, archiwum totalnym informacji o piśmie, o wydarzeniach z nim
związanych, o zmianach. W sposób prosty i funkcjonalny chciałbym mieć możliwość zobaczenia jak wyglądała każda okładka pisma
po kolei, jak kształtowała się przy tym ilość stron, jaki zmieniał się nakład. Chciałbym ściągnąć sobie kolejne Wstępniaki i Action
Redaction, w jednym co np. kwartał aktualizowanym pliku.

>>>SMG: No way.

Wielu zapewne też chciałoby mieć możliwość przeczytania recenzji, zapowiedzi, opisów gier, sprzętu. „Ściąga” pobiera płatność
SMS’em za teksty, dlaczego nie można by tego systemu wprowadzić na stronach CDA.

>>>SMG: Zeby poczytac sie o NASILAJACEJ sie komercji CDA w sequelu tego tekstu? Ze takie cos to juz skrajna komercja? Ze wkrotce bedziesz placic za samo spojrzenie na okladke itd.

W końcu informacje w postaci recenzji są w
pewnym stopniu towarem. Każdy maiłby dostęp do powiedzmy czegoś na kształt „Game Walker’a”, a za więcej trzeba byłoby
zapłacić, ew. kupić archiwalia jeśli byłyby dostępne. Zaznaczyć zależy, że mam tutaj na myśli symboliczne opłaty, bo znając
komercyjne zapędy CDA to zaraz może być to SMS na 79xx.

>>>SMG: No wlasnie. Najpierw "czemu nie ma, byc powinno" a zaraz potem juz WIESZ, ze to bedzie skrajna komercja itd. Czy aby tu nie przesadzasz?

Fakty są takie, że redakcja posiada wiele archiwalnych materiałów,
które można by udostępniać, które przez kogoś czasami mogą być poszukiwane. Niestety mimo posiadania sporych archwialiów, nie
robią z nimi nic, tylko po prostu je kiszą!

>>>SMG: Fakty sa takie, ze redakcja robi z archiwaliami to, co uwaza za sluszne - bo sa jej. Musisz to zaakceptowac.

Subskrybcja z prawdziwego zdarzenia! Nie jej parodia. Subskrybcja informacji o świecie gier, o świecie komputerów, o tym co w
sieci ...w odstępie np. dwu tygodniowym. Co miesiąc natomiast, na przyjmijmy dwa, trzy dni przed ukazaniem się nowego numeru w
kiosku... solidnie przygotowana zapowiedź, kolejnego świeżego numeru. Solidnie czyli tak aby po przeczytaniu tego co będzie w
numerze każdy zaczynał rozpędzać się do kiosku, aby każdy zaczynał się rozglądać za nowym numerem. Nikt jeszcze nie robi tego
tak jak to powinno być, sieć naprawdę może wspierać i wspomagać sprzedaż magazynu, ale sieć właściwie wykorzystywana.
Niektórzy np. SID (serwis internetowy „Dlaczego”) przynajmniej próbują, może z czasem dojdą do perfekcji. Inni np. Durex, maja
wzorowy wręcz system subskrybcji, zawsze w tym samym dniu i niemalże o tej samej godzinie, aż chce się polecieć na stronę. I
niech nikogo tutaj nazwa nie zmyli, tam nie ma żadnych zdjęć, tam są same teksty. Szkoda aż, że Durex nie ma żadnego wydania
papierowego, bo tak dobrze wspomagany sieciowo z pewnością znalazłby wielu nabywców. Cóż robi reszta... reszta śpi i czeka, aż
wyleci z rynku.

CDA systematycznie organizuje spotkania na IRC’u. Nie wszyscy mają możliwość uczestniczenia w danych godzinach w rozmowie.
Czy naprawdę tak dużym problem jest umieszczenie logu z kanału na stronach www. Czy nie można by wprowadzić systemu
subskrybcji, w którym rozsyłałoby się zapis rozmowy z IRC’a? Oczywiście to wymaga pewnych nakładów pracy, ale czy nakład ten
się nie opłaci sukcesem? Jeśli coś już się robi, a nie przynosi to spodziewanych efektów to zawsze można z tego zrezygnować.
Tylko kiedy się siedzi i zastanawia czy to się będzie opłacało, czy nie... cóż! Ja tego przecież nie zrobię, w końcu to przecież
podobno zawsze ktoś z redakcji CDA w ustalonych godzinach jest na IRC’u.
Members Lista Readers’ów... zawsze mi się marzyła, pewien swoisty fan klub stałych i wiernych czytelników CD-Action. Miejsce
gdzie można by wymieniać opinie, o piśmie, o zmianach jakie w nim zachodzą, o problemach jakie porusza. Pewna forma często
spotykanego i popularnego w sieci forum. Tylko co bardzo ważne moderowanego! Nie w treści ale w formie!!! Uczestniczyłem już w
kilku i wiem jedno nie ma gorszej rzeczy niż brak określonych standardów. Systematycznie co miesiąc aktualna wersja mogłaby być
umieszczana na płycie, w wersji off-line. Tak aby i ci którzy w nim aktywnie nie uczestniczą mogli się przekonać, co tam się dzieje,
może wówczas sami by się przekonali aby wziąć w tym udział? Dyskusja to raz, ale osoby dyskutujące to dwa. Mam po prostu
dosyć czytania anonimowego słowa w Internecie. Niewielkim nakładem pracy można przecież zrobić małą listę prezentacyjna
dyskutantów, tylko takie informacje które ktoś chce aby o nim przeczytano, ewentualnie nawet telefon, adres i zdjęcie (do 5kb).
Przykładowo chciałbym nawiązać kontakt z czytelnikami CD-Action, a przy tym osobami około lub ponad 20 letnimi, a jeszcze lepiej z
okolicy Opola lub Wrocławia ...chciałbym aby wspomniana Members Lista Readers’ów mi to umożliwiła. Dawniej była „Pomocna Dłoń”,
gdzie można było umieszczać anonse, aktualnie niby można to robić w „Action Mag’u”. Tylko kiedy sobie uświadamiam, że na mój
anons najwcześniej ukaże się za ponad 2 miesiące ...to mi się odechciewa. MLR mogłoby być miejscem gdzie anonse były stałe. Tak
jak dawniej bywało z adwert’ami w zin’ach scena’owych..
Ankieta chyba najlepiej odzwierciedla to czego oczekują czytelnicy. Wiele ankiet było już na łamach CDA... Z wielu nie
wyciągnięto żadnych wniosków, bo albo były nienajlepiej opracowane, tym samym niejednoznaczne (1999! Jak dobrze pamiętam),
albo inne dziwne problemy. Tymczasem np. stat4u potrafi stworzyć bajeczne wręcz wykresy statystyk. Czy naprawdę tak dużym
problemem jest stworzenie ankiety na stronie www? Ankiety po której wypełnieniu, wypełniający otrzymałby mayle dziękującego za
czas poświęcony na wypełnienie ankiety, ewentualnie jakiś mały bonusowy niepublikowany fotosek (do 20kb), totalnie przyjacielska
forma podziękowania! Byłem kiedyś na stronie hackerskiej która mnie ujęła formą prezentowanych treści statystycznych, informacje
były wyświetlane na bieżąco ...o której, kiedy, jakie oprogramowanie, z jakiej domenty itd. Tylko o czym ja tu piszę, kiedy ktoś
poprawnie zwykłej wersji on-line nie potrafi zrobić :(
Strona www z natury rzeczy jest dynamiczna i nietrwała (w formie). Kiedyś byłem na stronach dawnego SS’u. I co tam na
pierwszej index’owej stronie, bezpośrednia relacja z cyklu produkcyjnego nowego numeru. Data, godzina, fotka... -numer właśnie
zostało złożony i zamknięty. Data, godzina, fotka... -nowy egzemplarz jest już na taśmie produkcyjnej... itd. itp. I to było to...
materiał którego właściwie nie ma sensu w jakiejkolwiek innej formie archiwizować, natomiast czytelnikowi pozwala to w niebywały
sposób nawiązać jeszcze lepszy kontakt ze sowim pismem. Po prostu do takich celów stworzone jest www! Tylko jeśli cykl
wydawniczy jest cofnięty o jakieś przeszło 2 miesiące to... ciężko raczej jest czym się chwalić... i cokolwiek prezentować.

Pomysłów na www naprawdę jest mnóstwo... mnóstwo niezrealizowanych!!!

>>>SMG: Zaiste. My tu sie opalamy, drinki pociagamy, zamiast brac sie za mnostwo niezrealizwanych pomyslow. Ot, leniwce z nas paskudne. Uwierz mi, ze mamy 10.000 wlasnych pomyslow, ktore po prostu czekaja az bedzie szansa/czas je zrealizowac. Nie jestesmy maszynami, nie mozemy zatrudnic dodatkowych 100 ludzi dla realizacji ciekawych pomyslow...

Aktualności www nawet poruszać nie chce. Przykładowo 10-sty-2003, na www.cdaction.com.pl ...nowym numerem był: CDA
12/2002... kiedy tym czasem w kioskach już dawno dostępny był CDA 01/2003.

>>>Tylko dlatego, ze strona sie "gruchla" i podniesiono ja bodaj 9.01 w stanie z 24.12. Szybko zostala zaktualizowana.

Po prostu żenada!!!

WYRÓWNANIE DO LEWEJ - HIPOKRYZJA

Swego czasu CDA było jedynym na rynku pismem w którym tekst był wyrównany do lewej, bez środkowania i bez przenoszenia
wyrazów. Wielokrotnie temat był poruszany i systematycznie co jakiś czas powracał na łamy AR -Przecież nikt tak nie robi!-
Smuggler & MrJedi zapierali się nogami i rękami, że tego się nigdy nie zmieni i nigdy taki dzień nie nastąpi, bo taki jest styl CDA.

>>>SMG: Czytaj: bo tak zazyczyl sobie owczesny wydawca, a uwierzcie mi, ze predzej przekonalibyscie betonowy bunkier by sie przesunal o metr w lewo, niz tamtego osobnika by zmienil cos, co ON uwaza, za dobre. Znacie takich ludzi? Pewnie tak :).

Byłoby całkiem w porządku, gdyby po wystąpieniu sugestii nastąpiła na nią określona reakcja. Tymczasem najpierw Smg stawia
się okoniem, że nie, a po pewnym czasie jednak następuje zmiana.

>>>SMG: Czyli jak rozumiem nie nalezalo jednak przeforsowac tej korzystnej zmiany. Tak w imie zasad. Skoro raz sie powiedzialo, ze Ziemia jest plaska, to tak trzymac po wiecznosc?

02-01-03 09:08> Tamteno niejustowanie itp. to byl wymysl jednego z wydawcow i po DLUGIEJ i ciezkiej walce udalo mi sie
przeforsowac justowanie, z czego jestem bardzo szczesliwy. Zatem nie Angole - a ja wplynalem na te zmiane.

Nie lubię kiedy ktoś zbyt szybko zmienia poglądy.

>>>SMG: Bardzo szybko. Bodaj po 2-3 latach istnienia pisma. Prywatnie brak justowania nie podobal mi sie od zawsze, tyle ze przez dlugi czas nie mialem zadnej mozliwosci by to zmienic. naturalnie moglem napisac w AR "moim zdaniem to jest do d... ale wydawca ma zawsze racje" - tylko ze ja nie lubie publicznie prac brudow.

Owe „niejustowanie” było wymysłem wydawcy. Więc można było napisać

>>>No to powiedz szefowi/nauczycielowi co o nim NAPRAWDE myslisz. Fajnie sie daje takie rady, jak to nic dajacego rady nie kosztuje.

-Szczerze nam też się to nie bardzo podoba, ale to nie my określamy profil CDA- Ale nie! Smg & MrJ pisali dalej, że dzięki temu
pismo jest oryginalne, gdyż nikt inny tego nie stosuje. Wyglądało to tak jak gdyby „rzecznikom” CDA ten pomysł się bardzo podobał,
jak gdyby bronili tego pomysłu.

>>>SMG: Znasz pojecie "lojalnosc wobec firmy"? Nie bronilbym tego, gdyby to bylo cos waznego, ideologicznego, razaco sprzecznego z moimi pogladami. Dla przykladu NIGDY nie pochwale na lamach CDA np. LPR czy Samoobrony, chocby nie wiem jak mnie naciskano. Ale kwestia justowania...?

02-01-18 08:40> Lojalnosc zobowiazuje. Zasada mowi "skoro nie mozesz pokonac wroga, to
go polub" :)

I właśnie nie mogąc z tym walczyć ja to polubiłem. Przyjąłem, że tak ma być, że tak już będzie zawsze. Tymczasem okazuje się,
że jednak może być inaczej, że można dokonać zmiany. Nie cenię sobie u ludzi jednego, braku szczerości, a tym samym hipokryzji.

>>>SMG: OK - Ziemia jest plaska!!!

Nie podoba mi się kiedy ktoś zapiera się jak tylko może, że nic zrobić się nie da, że tak musi być. A później nagle zmienia zdanie,
co więcej okazuje się, że wcześniej też wcale nie był do końca szczery. Dla mnie to była zdrada.

>>>SMG: Zdrada... po co takie male slowa. Walnijmy z grubej rury: ludobojstwo!!!

MAYL JEST ŚRODKIEM KONTAKTU

W prasie opisującej gry komputerowej tak się przyjęło, że autorzy podpisują się ksywkami. Jest to tradycja długa i
zapoczątkowana jeszcze za czasów pierwszych numerów TS i SS. Wówczas o e-mailu’ach można było sobie tylko poczytać, że
gdzieś coś takiego jest. Dzisiaj skrzynkę maylową może mieć niemal każdy i niemal każdy inną, z taką ksywką jaką sobie tylko
wymyśli. Mayl tak jak ksywka mówi dalej nie wiele, ale dzięki temu można się z „ksywką” skontaktować.
Jak by wyglądało pismo komputerowe w którym obok ksywek pojawiły by się mayle, chyba się nikt nigdy nie dowie. Nikt nigdy
dotychczas nie podjął tego kroku. Czy faktycznie wystąpiłby niechciany zalew listów, od których autorzy tekstów nie mogliby się
opędzić.

>>>SMG: Moge cos na ten temat powiedziec, oj moge...

Zawsze w skrajnej sytuacji można by skasować konto i założyć inne.

>>SMG: I narazic sie na zarzut o hipokryzje (najpierw zachecaja, potem kasuja!) tudziez stracic konto, do ktorego sie przyzwyczailismy...

Czy też ewentualne pytania byłyby bardziej
bezpośrednie i bardziej konkretne bo zadawane bezpośrednio autorowi tekstu. Zostaje tylko liczyć, że może kiedyś ktoś się na ten
krok zdecyduje… W końcu w zinach html’owych jest to powszechnym standardem i nikt nigdy nie napisał, że jest to złe, lub że
komuś bardzo przeszkadza.

>>>SMG: Autorowi HTMLowe zina jest na pewno przyjemnie jak dostanie np. 10 maili jako reakcje na swoj list. Ale jakby zaczal dostawc po 100 dziennie, do tego prosby o pomoc w grze, wytlumaczenie czemu komp nadawcy zachowuje sie dziwneie, itp. itd. itd. to pewnie mieliby na ten temat dziwne zdanie.
Autor ma pisac teksty - za to mu placa. Ja, gdybym chciak odpowiedziec na kazdy mail, ktory otrzumuje, poswiecalbym na to (policzylem sobie) ok. 10 h DZIENNIE. Very funny...

Dlaczego natomiast owego mayla, porównywalnego przecież z nic nie znaczącą ksywką nie można umieścić w Action Redaction.
Nigdy nikt chyba nie zdoła mi wytłumaczyć. Dla mnie (na publikacje mayla) powinna występować domniemana zgoda. Absurdem jest
aby wysyłając mayla musiałbym jeszcze wysyłać zgodę na jego publikacje!

>>>SMG: W takim razie musisz zmienic ustawe o ochronie danych osobowych.

Jeśli ktoś nie chce aby jego mayl nie był publikowany, to
wówczas powinien to zaznaczyć. A jeśli ktoś naprawdę nie chce udostępniać innym adres swojej skrzynki maylowej to zawsze może
przecież wysłać mayla z wielu dostępnych anonimowych serwisów, które oferują taką usługę. Można też umieścić mailform’ularz na
stronie www. Ciekawe ile osób fatygowało by się aby z tego w ogóle korzystać?
Action Mag początkowo też był sceptyczny, wszak wywodził się z CDA, wiele tekstów było nie podpisanych. A dzisiaj, nie ma
chyba tekstu który nie kończyłby się adresem skrzynki maylowej.

LDCAM

Lista Dyskusyjna Czytelników Action Maga... taką nazwę przyjęto tworowi który kiedyś powstał. Początkowo może i faktycznie
miał on coś wspólnego z AM’em i CDA’kiem... Przeszło pół roku byłem na nią zapisany od grudnia 2001 do maja 2002 roku. Zbyt
intensywnie w dyskusjach nie uczestniczyłem więc chyba mnie wywalono, nie wiem... po pewnym czasie mayle z listy przestały do
mnie docierać.
Przez owe pół roku, dyskusji rozmawiano o wszystkim... tylko nie o CDA i AM’ie. A o formie owych post’ów jeśli można je w ogóle
tak nazywać to nawet wspominać się nie chce, każdy stosował taką formę jaką uznawał za słuszną w danej chwili. Jednym słowem
koszmar!
Okolice lutego 2002 roku, był to jedyny okres (za mojej kadencji) kiedy padło kilka zdań odnośnie CD-Action. Co ciekawsze
fragmenty (bez zgody autorów) poniżej...

Cyborg

-Jak pamiętam to zacząłem kupować CDA bo były czaderskie dema ze Sceny. To mnie przyciągnęło do CDA najbardziej. Jak tego
zaniechali to czułem się oszukany i zniechęcony do CDA.

Funky_Kowal

-Miej pretensje do czytelnikow - jej popularnosc byla marginalna, a CDA musi zamieszczac to na czym mozna zarobic. Smuggler sie
poddal i wcale mu sie nie dziwie.

pasqd
-Ostatnio byl jakis pogrom wsrod pism komputerowych (najpierw SS, potem Reset) wiec moze przywodztwo CDA na rynku (wedlug
sondarzy) uderzylo im do glowy? A i tak, dla mnie numero uno pozostanie Top Secret:)))

hex
-A ja ostatnio czytuję CDA od czasu do czasu [jak mi Qn'ik podeśle:)] i czyta się miło. Pojawiło się trochę nowych twarzy, część
starych odeszło, ale nadal dobrze się czyta teksty. No i nie widać już żadnych naleciałości z Anglii.

kai
-Gambler rzadzil!!! bil na glowe nawet Top Secret :)) A co do CDA to rzeczywiscie jest coraz gorzej, ja dostaje jeszcze
prenumerate, ale jakbym mial kupowac to chyba raczej nie.... fajne bylo jeszcze przed wakacjami, potem - :P

The Last Child

-Ostaatnio mysle co by bylo gdyby TS byl znow wydawany, powrocili by najlepsi redaktorzy z SS i Gamblera (dzis sa rowno
rozrzuceni czesc robi w w gry komputer swiata, czesc w czyms innym (np Kristoff w www.cm3.org.pl ) byl by to powrot do starych
dobrych czasow, eh marzenia...

Mavarick

-Pierwszy moj numer pochodzi z lipca 1995 ... To jest kawal mojej historii. Pamietem jak jako prenumerator dostalem za darmo CD z
demami ... bylo ich od groma. Byl tam m.in demo Quaka ! ! !
-Pamietam jak upadlo TS. Mam dwa ostatnie numery. Pierwsze w Posce pismo o grach... Nigdy nie bylem zwollennikiem TS ale
musze docenic jego zaslugi. Kiedy czlowiek zdobywal gierke [ na dyskietce ] nic o niej nie wiedzial. Nie bylo instrukcji, opisow czy
tipsow. Jezeli to byla nawalanka to jeszcze nic ... Ale jak byla przygodowka ... I wtedy pojawil sie TS. Pozniej pojawil sie Gambler...
Inna kompozycja, i inni redaktorzy.
-Aha... I gambleriady ! Pierwsze w Polsce targi gier, tam mozno bylo grac w nowosci. Pierwsze turnieje ...Czasy te byly zlote ...
-A obecnie to co robi CDA i np. ich imprezy we Wroclawiu to TYLKO powtarzanie tego co rozpoczol Gambler !!!
-Promocje, CDA club to jest tylko plagiat! Sam bylem czlonkeim GC [ Gambler clubu ] i mam jej legitke.

SLip

-A podaj konkretnie co w CDA Twoim zdaniem się popsuło... Może to tobie tematyka gier się po prostu znudziła?!?

Kai

-Niedokladnie... gram ciagle, choc z nieco mniejszym zapalem. co do CDA to po prostu gorzej sie czyta, wiekszosc tekstow jest
nudna (jest tez sporo wyjatkow, ale nieco za malo)... a moze rzeczywiscie mnie nudzi czytanie o grach. juz sam nie wiem. w
kazdym razie czyta sie gorzej :P no i przed wakacjami bylo wiecej stron ;) ta letnia reforma to chybiony pomysl...

ANDRZEJ

-Bo tak sie z reguly nie robi... CDA mysli, ze jak zrobi z siebie kombo ze wszystkich upadlych gazet to sie jeszcze popularniejsi
stana...
-A co jest do wszystkiego jst do niczego.. co widac

Mav

-Powiem w moim imieniu ...[ bo nie bede nikomu nic insynuowac ].
Ja od pol roku nie kupuje CDA ! Nie bo sie zepsulo !

Luk86

-Ja tez. Nie wiem czy akurat od pol roku, ale z pare miechow juz jest. Te pismo upadlo. Kiedys bylo jeszcze do przeczytania. A
teraz? Kasa, popularnosc uderzyly im do lbow. Zaczeli sie chelpic nakladem i 3 plytami.

Mav

-Dokladnie przestalesm kupowac we wrzesniu. 3 plyty, duzo grania? Niewypal sezonu! Teraz znowu cos dodali [ chwyt reklamowy ]
;] Moze keidys wroce ale napewno jeszcze troche minie.

Zybo

-od kwietnia ma byc jajkas rewolucja, znow 200 stron, poradniki i cos chyba jeszcze. Pozyjemy zobaczymy - moze znow ich polubie :)

Nic dodać, nic ująć. Po prostu cała prawda, której głośno nikt nie wiem czemu nie odważa się powiedzieć.

CHORY CYKL WYDAWNICZY I 700MB

Dlaczego tyle czasu musi upływać od chwili kiedy numer jest złożony do momentu kiedy jest on dostępny dla wszystkich.

>>>SMG: Dlatego ze CDA jest miesiecznikiem.


Przykładowo porównując poprzednie numery:

Data CDA: Data tłoczenia: Obsuwa:

1997 Maj 15-04-1997 ok. 2 tyg.
1998 Styczeń 02-12-1997 ok. 4 tyg.
1999 Styczeń 01-12-1999 ok. 4 tyg.
2000 Luty 28-12-1999 ok. 8 tyg.!!!

Przykładowo odnosząc się do innego magazynu:

2001 styczeń cda57www 01-12-10 720 MB
2001 luty cda58www 02-01-11 706 MB
2001 marzec cda59www 02-02-07 710 MB

2001 styczeń Cda01/01 00-11-28 636 MB
2001 luty cda_02_01 00-12-22 640 MB
2001 marzec cda03_01 01-01-19 637 MB

Skandalem wydaje mi się jest aby numer „lutowy” magazynu był tłoczony w zeszłym roku!!!

>>>SMG: Nie ma problemu. Przyjmij sie do nas, zrewolucjonizuj nasz cykl wydawniczy, spraw zeby plytke tloczylo sie w jeden dzien, a CDA drukowalo w nastepny (a przyklejenie plytek do CDA nastepowalo samoczynnie podczas transportu). I bedzie po problemie.

O formie tzw. „labela” nawet wspominać się nie chce... inni potrafią to robić po prostu rzetelnie. CDA natomiast co raz ma inną,
nijak nie nawiązującą do poprzedniej formę.

>>>SMG: Zaiste. Najpierw mielismy czarne. Potem takie niedorobione CD-ACTI, co ludzie slusznie zreszta wysmieli. Potem poprawilismy to na obecna forme.
Jak na 7 lat, to ilosc zmian kosmiczna wrecz...

W FAQ przeczytać można, że płyty CDA dlatego nie mają rzeczonych 700MB bo wtedy są jakieś problemy z innymi, starczymi
czytnikami... i jakaś cała kupa innych mało sensownych farmazonów!

>>>SMG: Co on nam bedzie mowil, ze Ziemia jest okragla! Toz to farmazony. Kazdy widzi, ze jest plaska!!!

Po prostu najbardziej nie potrafię zrozumieć tego, że CDA widzi największe problemy tak gdzie inni ich nawet nie zauważają!!!

>>>SMG: I moze dzieki tej umiejetenosci my zyjemy, a oni nie?

Dlaczego cykl jest chory? Bo ktoś wpadł na fantastycznie beznadziejny pomysł aby w ciągu 12 miesięcy wydawać 13 cię
numerów pisma!

>>>SMG: Zgroza! Powinien byc 1 nr w roku! I bylby swiety spokoj?

Numer specjalny owszem czemu nie... ale nie jako kolejny numer w roku!

>>>SMG: Rozumiem, nie - bo zabraniasz! A zabraniasz - bo nie! OK...

Secret Servis też wydawał numery specjalne, było to
Kompendium Wiedzy, ale nie był to kolejny numer w roku tylko mała forma książkowa, w niej teksty które z różnych przyczyn nie
znalazły miejsca na łamach pisma w ciągu roku.

>>> SS to SS, a CDA to CDA. Radze o tym pamietac i nie przenosic mechanicznie tego co w jednym pismie na inne.

W tak zrealizowanym numerze specjalnym, każdy znajdował coś dla siebie. W
przypadku CDA numeru specjalnego nawet komentować nie chcę...

>>>SMG: Tlumacze na polski: nie mam argumentow, wiec zawieszam dramatycznie glos. A ja z checia posluchalbym co nie tak bylo z nr specjalnym. Moze dzieki temu nastepny bylby lepszy. Ale "nawet komentowac nie chce"... Jasne. Dzieki za pomoc :)

Smg> robie ile moge...

Smg> teoretycznie mzoina ale ja czasem musze spac...

Smg> moglyby. Ale to znowu wymaga pracki i posiedzenia w niech dodtakowego czasu. A ja i tak jak wychodze po 10 h to się
ciesze ze tak krotko dzis...

...ja mam więc pomysł, co tam 13 numerów w roku. Może ciekawiej będzie wydawać 14cie!!! Tego też przecież nikt na rynku nie
robi... ...ehhh

>>>A dlaczego nie? Tylko jako ksiazeczki z napisem Kompendium CDA. I wtedy bedzie wszystko OK. Ale te same tresci wydane pod logiem CDA - to juz be!
Problemw tym ze jakbys ich nie nazwal, to tak samo mussiz poswiecic swoj czas na ich realizacje...

Aktualnie numer styczniowy 2003 ma się ukazać z początkiem stycznia. Więc może jest nadzieja że cykl będzie uzdrowiony.

>>>O logiko, logiko... Wydajac 13 nr w roku skracamy cykl wydawniczy kolejnych CDA o ok. 3 dni w miesiacu, tak by w grudniu miec 11x3 = ok. 30 dni roznicy pomiedzy nr 12 - a 13. Tym samym nr styczniowy ukazuje sie tak jak Bozia przykazala - w styczniu. A potem co miesiac ciach kolejne 3 dni...

ARCHIWALNE A JAK NOWE – ABSURD!

Dotychczas (przynajmniej do połowy roku 2002) było tak że, aktualny numer CDA kosztował 18,50 zł, numer z poprzedniego
miesiąca można było nabyć za 12zł (+ koszty wysyłki), a sprzed 3 miesięcy i poprzednie za cenę 6zł (+ koszty wysyłki).
Tymczasem z CDA 11/2002#79 (akuratnie ten numer posiadam, ale może w poprzednich też), można się dowiedzieć, że wszystkie
numery archiwalne z danego roku kosztują 18,5zł (+ koszty wysyłki). Początkowo myślałem, że to pomyłka, ale niestety w kolejnych
wydaniach było to samo. Koszty wysyłki natomiast to 2,60zł lub 12zł. (CDA 03/2002#71). Nie bardzo wiem na czym polega różnica
między 2,60zł a 12zł, od czego to zależy?

>>>SMG:ROznica jest 9.60 zl: ))))

I tutaj pojawia się pewien paradoks! Jeśli ktoś chciał nabyć np. styczniowy numer CDA 2002, to w marcu 2002 roku płaciłby za
niego 12zł. Jeżeli natomiast ktoś chciałby nabyć ten sam styczniowy numer CDA 2002 w listopadzie 2002 roku to wówczas cena
tego numeru wynosiłaby 18,50zł!

>>SMG: Wniosek? Ostatnich gryza psy! Trzeba bylo kupowac archiwalia kiedy byly tansze.

Gdybym wiedział, że tak będzie to wykupiłbym cały nakład archiwalnych CDA, przetrzymał pół roku i sprzedawał, jakby nie było
czysty zysk 6,50zł na każdym numerze! ;)

>>>SMG: Coz, trzeba bylo pomyslec wczesniej...

Tylko jedno pytanie... kto to kupi!? Był czas, kiedy myślałem, że jeśli teraz nie kupuję na
bieżąco i systematycznie CDA, to może kupię go sobie przynajmniej jako numery archiwalne, może byłoby to mniej aktualne i nie
bardzo na czasie, ale byłoby za to trochę tańsze. A tak... cóż! Dla mnie jest to jak wbicie sobie gwoździa w trumnę.

>>>SMG: po prostu niektorzy zaczeli kombinowac, ze lepiej kupic nr CDA z dwumiesieczniem poslizgiem ale za 1/3 ceny, niz nowy CDA w kiosku. SOrki ale lajf is brutal, gdyby wszyscy tak mysleli, tobysmy poszli z torbami. I ukrocono ten proceder, podnoszac cene archiwaliow. Amen.

Po farsie z klubem CDA, wyłącznie on-line’owej wersji www, jest to trzeci ewidentny przykład agresywnej komercyjności w CDA.

>>>SMG: Tak jest - zamiast rozdawac archiwalia za darmo (6.50 - cena przesylki to juz praktycznie wychodzilo sie na zero) oni postanowili, ze nawet na archiwaliach zarobia. Wstyyyd.

Zarobić chce każdy, w porządku, ale takie posunięcia są dużo poniżej wszelkiej przyzwoitości, czy jakiegokolwiek dobrego smaku.

>>>SMG: Wypowiedzi utryzmane w takiej tonacji jeszcze bardziej. Zabraniasz nam postepowac z nasza wlasnoscia tak jak uwazamy za sluszne? Czy lamiemy prawo? Nie! To o co chodzi?! Przeciez nikt cie do zakupow nie zmusza!

Jakiekolwiek głosy, o tym że z CDA wieje komercyjnością nie będą mnie już w ogóle dziwić... dziwiłbym się gdyby takich nie było!

>>>SMG: Zieeew. Sorki ale wynudzilem sie setnie. Tyle pisania zeby dojsc do tak banalnego wniosku? :(. A zapowiedzialo sie niezle...

DO KOGO PISAĆ?
Czasami coś mi się w piśmie nie podoba i chciałbym o tym komuś powiedzieć. Tylko komu...???

>>>SMG: mi.

cda> Jeślli coś się Wam nie podoba - piszcie o tym! Jeśli chcecie nas pochwalić - też piszcie. /CDA 81 wstępniak

Fakty są takie wysyłam na skrzynkę CDA’ka 5kb mayla. Odbiorca czyta jakieś 1,5kb i tylko do tego stara się ustosunkować...
resztę natomiast, po prostu ignorując ...wycina. W takim razie to ja się pytam po co ten tekst we wstępniaku CDA 81?

>>>SMG: a widziales gdzie tam akapicik "odpowiemy na kazdy mail, nie omieniemy ani slowa"? Piszesz po to zebym te maile CZYTAL!!! Co robie sumiennie, kazdy najdurniejszy nawet czytam od A do Z, bo tak obiecalem. Natomiast NIGDZIE I NIGDY nie obiecalem, ze na kazdy majl odpowiem. A nawet jak odpowiadam, to koncentruje sie na tym, co uwazam za najwazniejsze. Rozumiem, ze autor majla moze sie poczuc niedowartosciowany, ze napisal AZ 5 KB, z czego Smuggler laskawie odpowiedzial na 1/3. Ale coz - i tak nalezy do tych 10%, ktorzy sie w ogole doczekali odpowiedzi.

Po co to kłamstwo??? Ja wiem jedno ...już nie piszę! Bo po co jeśli nawet nikt tego nie czyta?

>>>SMG: Nie odpowiem na to pytanie, bo przeciez nie czytam tego, co on pisze...

cda> 'gdybym mial odpowiedziec na kazdy, to nie robilbym nic innego przez caly dzien...' /FAQ v2.9.2 (29.10.2002)

Nie chodzi mi o to aby każdy mayl miał odpowiedź. Tylko o to, aby każdy mayl miał przynajmniej potwierdzenie przeczytania.

>>>No to ma. Tu wlasnie to publicznie oswiadczam: czytam kazdy majl.

Jeśli
jest wysyłany z taki zapytaniem.
Niestety nawet tego nie ma... mimo iż jest to funkcja automatyczna i nie wymagająca od czytelnika mayla żadnych dodatkowych
nakładów pracy.

>>SMG: Wlasnie dlatego, ze jest mechaniczna i NIC nie daje, moze poza pewnoscia, ze mail dotarl na wlasciwy adres, tego nie stosuje.

Wielokrotnie spotykałem się z komentarzami, że ktoś pisał nawet kilka razy i... jedynym towarzyszącym objawem, było milczenie!

>>>SMG: Mozna napisac i 100x - i nie doczekac sie odpowiedzi. Bo nie liczy sie ilosc, a jakosc. Dlatego bardzo rozmieszja mnie listy w stylu "czemu w AR jest wydrukowany pierwszy list jakiegos gostka, a ja juz wyslalem do was 18 listow, a wy nie opublikowaliscie ich? Oto list nr 19 - macie to opublikowac!!! "hey smugler i Mr Yeday!!!! Co u was!!! Skont macie gómowe kórczaki!!!! Czy to prawda, ze Yeady jest z MArsa>?!!! Pozdrowcie mnie na lamach ARRRR!!!!!!" itd.

Trzeba to głośno powiedzieć... CDA w ogóle nie szanuje czytelnika i nawet nie stara się tego robić.

>>>SMG: Trzeba to glosno i brutalnie powiedziec - teraz to juz pieprzysz!!!

Nie muszę tutaj nikogo o nic posądzać... ich sądzą fakty!!!

>>>SMG: Ciebie tez.

CDA JEST DROGIE

A wiecie czemu nie kupuję CDA? Nie? Po prostu jest za drogie :-) Chciałem zrobić tutaj porównanie cen różnych czasopism z
branży. Tylko czasu mi brakuje.

>>>SMG: CDA jest najdrosze, nie ma co szukac. O jakies 1,5-2 zl od najblizszej konkurencji. Wprawdzie daje za to o 20 stron wiecej + 1 CD wiecej + 1 full gra wiecej + lepszy papier + boksy [zeby mowic TYLKO o rzeczach WYMIERNYCH] ale kto by sie tym przejmowal.

Wielkie pompatyczne hasła... pełne wersje gier. Dawniej w roku 98-99 może był czymś wielkim. Wówczas faktycznie pełne wersje
były drogie. Dzisiaj praktycznie za grosze można kupić starsze gierki. A i nowe wcale nie są tak drogie jak były. Rzekłbym wręcz że
cena nowości od przeszło pięciu lat jest niemalże niezmienna. CDA natomiast winduje się coraz wyżej...

>>>SMG: Kolejny dowod komercji?

Z wielka wręcz łatwością wydaje mi się byłbym to w stanie udowodnić. Tylko czasu mi brakuje, aby zbierać materiały.

>>>SMG: O je! A ja moge udowodnic, ze Bog istnieje (albo ze nie istnieje), a Lepper to klon Osamy bin L. Tylko nie mam czasu.

CZASY SIĘ ZMIENIAJĄ

CDA się zmienia, niemal każdy numer przynosi coś nowego. Zmiany są nieuniknione, co dzieje się z tymi którzy ciągle stają w
miejscu mieliśmy już tego wielokrotnie przykłady... Kto się nie zmienia ten wypada z gry.
CDA się na razie utrzymuje... jakoś, jednak bardziej byłbym zadowolony z tego gdyby było to następstwem tego, że CDA
prezentuje jakość! A tego do końca twierdzić niestety nie można.

>>>SMG: Powiem tak - sam fakt, ze a) przetrwalismy 7 lat na rynku, gdzie niektorych nie udaje sie wytrwac pol roku, b) w tym czasie przeszlismy droge "from zero to hero" jest dla mnie dowodem, ze COS soba prezentujemy...

Niektórzy twierdzą, że to czytelnik się zmienia, nie CDA. Owszem czytelnicy także się zmieniają, dojrzewają, dorastają... Jednakże
dawne CDA potrafiło przyciągnąć także starszego czytelnika, potrafiło zaserwować mu teksty które czytał z wielkim skupieniem.
Aktualnie... szkoda pisać. „profil magazynu niemal wyłącznie gierkowy” (by sovek).

>>>SMG: I wlasnie to widac przyciaga cos ok. 150.000 ludzi miesiecznie. Reset padl bo byl "o wszystkim". A "jak jest o wszystkim, to jest o niczym".


Czasami po prostu naprawdę jest mi przykro!!! Jest mi szkoda!!! Szkoda, że coś z czym się wychowywałem z czym żyłem
...marniej!!!

>>>SMG: Zamiast z honorem isc na dno. Fajnie byloby powspominac, ze bylo takie fajne pismo, CDA, co to nie dalo sie komercji i juz go nie ma. Ale my wolimy BYC. Wierzac, ze "wszystko plynie" zatem wszystko sie zmieni, w tym i CDA. A kto powiedzial, ze to beda zmiany na gorsze? Ja nie.

Kiedy młodszy braciszek pożyczy CDA od kolegi... przeglądam go tak i przeglądam... naprawdę bardzo staram się
przekonać, że w tym piśmie które prawie zawsze mi towarzyszyło, jest jeszcze coś wartego uwagi, coś co przemawiałoby za tym,
że jest to funkcjonalne i przydatne,
cos... poza sentymentem.

>>>SMG: Mam to samo patrzac na "Przygody Koziolka Matolka" w TV. A kiedys to byla moja ulubiona bajeczka. Ech, Koziolek zszedl na psy...

ACTION MAG PISMO CZYTELNIKÓW CD-ACTION

Kiedyś Action Mag był czymś! Mimo iż CD-Action podupadało wielu pocieszało się tym, że jest AM! Niestety, czyżby sprawdzało się
powiedzenie: kto z kim przystaje, takim się staje. Chyba... dzięki temu, że ten kto go prowadzi, prowadzi go tak jak go prowadzi a
nie inaczej :> -niestety! Po okresie świetności i rozkwitu ...owa jasna gwiazda ...przygasa!!!

thmy


>>>SMG: A wiesz, ze gwiazdy rytmicznie przygasaja i rozjasniaja swoj blask?
Naprawde... I znow pewnie nie starczylo ci czasu by te teze podeprzec jakimis dowodami? Ech, krytycy, krytycy. "Krytyk i eunuch z jednej sa parafii - obaj wiedza jak... zaden nie potrafi". To powiedzonko niech zamknie owa dluga i raczej jalowa wymiane zdan...