Czeczeńcy nie terroryści. Kto w takim razie?

Art ten będzie polemiką do tekstu Małego „Czeczeńcy, nie terroryści.” Dla przypomnienia przypomnę:), iż Mały w swoim tekście pisał o przejęciu przez grupę terrorystów (ja tak ich nazywam, jak wy ich nazwiecie, to wasza sprawa) jednego z bodajże moskiewskich teatrów. Zabarykadowali się w nim wraz z zakładnikami i zaczęli przedstawiać żądania. Rosjanie z kompromisów nie słyną, więc sprawa zakończyła się dość krwawo (szturm oddziałów specjalnych). Nie wiedzieć tylko czemu Mały zastrzegł sobie, że nie chce (tak ja to odebrałem) aby do tamtego tekstu polemiki pisać. Stwierdził też, iż ani Qn’ik ani Eddie nie zechcą ewentualnych ripost przeczytać. Cóż, może jest jasnowidzem, ale jeśli czytacie te słowa to znaczy, że tekst jednak został przeczytany i wyszedł. Zresztą nie zamierzam tak jak autor zasugerował obrażać go, tylko wytoczyć sensowne argumenty.

Być może ta polemika nie zostałaby wcale napisana, gdyby nie jedno zdanie, które mnie nieźle zdenerwowało. Chodzi mi tu o następującą wypowiedź: „Nie ukrywam, że chciałem, aby ci ludzie zginęli (zakładnicy).” Cała argumentacja jest zbyt długa, aby ją tu przytoczyć, ale chodziło mniej więcej o to, że na Czeczeńców nikt nie zwraca uwagi, więc MUSZĄ zabijać, aby ktoś się nimi zainteresował. Po pierwsze: mordowanie cywili już dawno zalicza się do zbrodni wojennych, a że w Rosji jako taka wojna nie panuje, to Czeczeńców nazywa się terrorystami. Zresztą każde państwo tak by ich nazwało. Równie dobrze możesz nazywać Talibów „wojownikami o wolność.” A ty swoimi argumentami najwyraźniej starasz się wszystkich przekonać, że nie należy ich postrzegać jako terrorystów, tylko jako wyzwolicieli trapionego narodu. Szczególnie dobrze jest to widoczne we fragmencie: „...po wnikliwym przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw byłem całym sercem za utraconym narodem czeczeńskim...” A terroryści mają być wyzwolicielami tego narodu, czy tak? Po drugie: czemu sądzisz, że to dobrze, że ci ludzie zginęli? Bo są Rosjanami, czyli należą do tej samej narodowości, co żołnierze mordujący Czeczeńców? Jeśli to cała twoja argumentacja, to muszę ci powiedzieć, że w absolutnie ŻADNYM kraju mordowanie ludzi za pochodzenie by nie przeszło. Bynajmniej nie bez oburzenia opinii publicznej i innych państw. Równie dobrze mogę zabić ciebie, a potem siebie, bo przecież jesteśmy Polakami, a tylu tu u nas morderców, dewiantów. Potrafiłbym stanąć po stronie narodu czeczeńskiego, ale niestety to, co oni robią całkowicie ich dyskwalifikuje, bynajmniej jako państwo, bo wierzę, że niejeden człowiek pochodzący z tamtego kraju jest dobry. Inaczej mówiąc: popieram ich, ale pod warunkiem, że nie robią tego, co robią. Ponadto Polska jakoś odzyskała niepodległość bez zamachów itp. (choć mordowanie Rosjan i u nas miało miejsce, ale to nie był główny sposób nacisku), więc coś tu musi być nie tak. Jeśli Czeczeni chcą prowadzić wojnę, to niech ją prowadzą, ale niech nie zabijają cywili, bo ci akurat są najmniej winni, tym bardziej, że samym Rosjanom to co się dzieje w ich kraju się nie podoba. To kraj komunistyczny, a w takich krajach jest źle każdemu, kto nie jest ustawiony. Więc gdyby Rosja została zmuszona przez resztę świata do poprawy warunków bytu mieszkańców, pod groźbą użycia siły, to wątpię, aby Rosjanie jakoś specjalnie się buntowali. A może popierali siłowe rozwiązanie, które jak zawsze w takich przypadkach wiąże się z pewnymi stratami (czyli ze śmiercią ich rodzin, przyjaciół)? Morał z tego taki, że oni nie popierają prezydenta, który jak sam powiedziałeś jest głównym wrogiem Czeczeńców.

Są dowody na to, że wojska rosyjskie znęcają się nad tamtejszą ludnością - odcinają genitalia, kończyny, torturują, zabijają ludność w sposób świetnie opisany w filmie "Wróg u bram" - zabójstwa zbiorowe, topienia, wrzucanie ludzi do dołów z ładunkami wybuchowymi itd. Aby nie dawać powodów do polemik typu: "Ty @#@$Q# - może byś dowody podał?" To mówię Wam, że są kasety wideo, taśmy, nagrania i zeznania naocznych świadków, a one nie kłamią.

Co do zeznań naocznych świadków, to kłócił się nie będę, bo ci zazwyczaj rzeczywiście nie kłamią. Co do nagrań: a widziałeś rzekomo autentyczne nagrania jakie pokazywano żołnierzom amerykańskim w czasie II wojny światowej? Dla przykładu: idzie sobie staruszka (amerykanka), podchodzi do niej dwóch oficerów SS i zaczyna pałować. Wszystko było oczywiście zmyślone i wyreżyserowane, ale żołnierzom pokazywano to jako autentyki. A spreparowanie tego wszystkiego o czym piszesz, to w dzisiejszych czasach naprawdę nie problem. Poza tym nigdy w 100% nie ufaj mediom. One jednym razem nie pokazują wszystkiego, a innym mocno naginają fakty. Wiesz, ja nie staram się usprawiedliwiać postępowania rosyjskich żołnierzy, chcę tylko ci uświadomić, że to, o czym piszesz niekoniecznie musi tak wyglądać, choć w tym wszystkim zapewne jest wiele prawdy. Ponadto, weź pod uwagę to, że jeśli grupce Czeczeńców uda się złapać Rosjanina, to zapewne nie pozostają mu dłużni.

Następna sprawa jaka mnie zastanowiła, to logika twojego rozumowania, a raczej jej brak. Twierdzisz, że: „...wina tkwi w rękach rządzącej osoby. Przecież DUMA [rząd] rosyjska chce dać Czeczeńcom ich ziemie, chcą tego również mieszkańcy Rosji...” Skoro jak sam twierdzisz po stronie Czeczeńców stoi każdy Rosjanin, za wyjątkiem osoby najważniejszej – prezydenta, to dlaczego, za to co się dzieje, cierpieć ma naród rosyjski? W końcu to tak, jakby Czeczeni mordowali swoich sprzymierzeńców. To dobrze? Bo z twojej wypowiedzi wywnioskowałem, że tak. Zresztą jak Czeczeni sobie nie radzą, to niech szukają sojuszników. Polska takowych znalazła i teraz Rosja może nam naskakać, bo wystarczy jakikolwiek akt agresji z ich strony wobec nas, a będą mieli okazję się przekonać, czy są w stanie pokonać USA i pół Europy. Kolejny przykład na brak logiki w tym co mówisz: oto, co myślisz o ofiarach po stronie Czeczeńców: „Ale czy to wszystko warte jest tych ofiar? Czy bezbronni cywile odpowiadają za to?” Aha, czyli bardzo źle, jeśli cywile giną po stronie czeczeńskiej, ale jeśli straty są po stronie rosyjskiej, to już jest OK.? Sorry, ale jeśli oskarżasz o coś jedną ze stron i usprawiedliwiasz drugą, robiącą to samo, to moim zdaniem to się kupy nie trzyma.

Zastanówcie się, czy chcielibyście rozmawiać z kimś, kto robił takie rzeczy waszej rodzinie, znajomym czy nawet innym ludziom? A może lepiej mu oddać,zwłaszcza wtedy, gdy nie masz już nic do stracenia, a tylko do zyskania?

Z tym kto to robił: nie. Ale to nie zakładnicy robili takie rzeczy, więc ich cierpienie jest nieuzasadnione. Wina leży po stronie państwa, więc to w nie powinno być skierowane uderzenie, a nie w cywili. Proszę bardzo, jeśli złapią osobę bezpośrednio odpowiedzialną za te wydarzenia (niekoniecznie prezydenta, bo to raczej niemożliwe, może to być jakiś oficer itp.), to niech robią z nią co chcą, ale cywili niech zostawią w spokoju.

Podsumowując, nie uważam, że postępowanie Czeczeńców można usprawiedliwiać w taki sposób, jak to robi Mały, ale jednocześnie nie staję po stronie Rosji. Racja leży gdzieś po środku, jak to zwykle w takich konfliktach bywa. Z jednej strony Rosja nie ma racji mordując cywili, okupując tereny niegdyś należące do innego państwa, ale czy druga strona, nie licząc okupacji, nie zachowuje się podobnie? Zastanawianie się nad tym pozostawiam innym, bo ten art nie miał na celu poparcia którejś ze stron konfliktu, tylko odparcie argumentów Małego, z którymi ja stanowczo się nie zgadzam.

Luke, przez pewną osobę zwany Luczkiem:)