Co dalej? To nic nie mówiący tytuł. Jeżeli jednak tu zajrzałeś dowiesz się trochę o tym
co będzie się działo z nami po szkole/studiach.
No właśnie, co po tej przebrzydłej szkole? Co zamierzamy robić i czy nam na to los
pozwoli? Takie są myśli mojej skromnej osoby. Niby beztroski uczeń, ale jednak...
martwię się. Chodzę do przeciętnego Liceum w najstarszym mieście w Polsce (zgadnijcie
jakie to) i uczę się jeszcze przeciętniej. Są ode mnie dużo lepsi, ale są także dużo
gorsi. Marzę o spokojnej przyszłości. Jednak czy los mi na to pozwoli? Mogę przecież
nie zdać matury, a wtedy do końca życia będę sobie pluł w brodę i pytał odbicia w
lustrze: "Dlaczego się nie uczyłem?". Teraz można dostać dobrą pracę nawet ze średnim
wykształceniem, ale co będzie za lat 5 czy 10? Ludności coraz więcej, bezrobocie się
zwiększa, a ja sam jak ten palec zostanę na ulicy z nic nie znaczącym kwitkiem
ukończenia szkoły średniej.
Ale mógłbym się przecież wziąć do roboty. Przecie ledwo co gimnazjum skończyłem. Powstaje
jednak kolejny problem - czy moja młodość i chęć wolności pozwoli na siedzenie całymi
dniami z nosem w książkach? W tym wieku powinienem się wyszaleć, bawić się z
rówieśnikami, a nie martwić się o przyszłość... Ale czy moja odmienność pozwoli mi zdać
egzamin dojrzałości i ukończyć studia? Czy w ten sposób przechytrzę los i nie
pozostanę na utrzymaniu rodziców do końca życia? Oni mają już zapewnioną dobrą pracę i niezłe
stanowisko, tak że mogą spać spokojnie. Ale co jak umrą? Nie mogę przecież być
pasożytem na każdym członku rodziny, który się czegoś dorobił. Będę pośmiewiskiem i
zakałą rodu. Nie chciałbym tak żyć.
Uznajmy jednak, że zupełnie przeciętnemu uczniowi z jeszcze bardziej przeciętnego
Liceum udało się fuksem zdać maturę z wynikiem zupełnie przeciętnym. I co dalej?
Czyżby czekało mnie ciągłe bieganie z urzędu do urzędu w poszukiwaniu pracy, która
właśnie przechodzi mi koło nosa, bo konkurent miał 3+ z ustnego, a ja 3? Może nawet nie
ukończę studiów. Przecież jest tyle lepszych osób ode mnie, którzy chcą czegoś więcej
od życia niż tylko wyżywienia. To przecież dla nich są uniwersytety i politechnika.
Nie mam nawet odwagi się tam pchać. Nawet jeśli to miałoby się stać za kilka lat.
Co najwyżej będę czyścił kible w uniwerku przyszłym premierom i senatorom. Zasłużyłem
na to. Przecież jestem tylko zwykłą sierotą, która ma dwie lewe ręce (jestem
leworęczny). Jeszcze nie dawno myślałem, że z czegoś mogę być dobry. Zawsze miałem
celujący z informatyki. Moje marzenia sięgały daleko... aż do giganta z
Redmond. Przejrzałem jednak na oczy. Zobaczyłem, że tak naprawdę to nie umie
nic! Są setki,
tysiące osób w moim wieku, którzy umieją setki, tysiące razy więcej ode mnie. To
właśnie dla nich zarezerwowane jest miejsce w największych firmach tego świata.
Czego może chcieć od życia taki gość jak ja? Nie mam pojęcia. Błądzę
tylko
po zakamarkach Ziemi i szukam dla siebie miejsca, o które dziś tak trudno. Świat jest
brutalny i nie przejmuje się pojedynczymi wyrzutkami takimi jak ja. Mój niemy krzyk
rozpaczy już nikogo nie przejmuje. Wszyscy tacy zimni i obojętni. A ja tylko chciałem
ukojenia i chwili wytchnienia nad pędzącym światem.
Chciałbym siebie zobaczyć w przyszłości z dwójką dzieci i kochającą żoną.
Jednak te marzenia wydają się tak odległe, że włożyłbym je między bajki.
Ludzie mają większe problemy niż ty, frajerze - ktoś rzuci w sali. I ma rację.
Są wojny, cierpienie, głód, nienawiść. Jednak człowiek sam sobie zgotował taki los.
Giną jedni, kosztem dobrobytu drugich - takie są nowe prawa natury. Ale jaki ja mam
w tym swój udział? Grzecznie słucham jak inni mną pomiatają i nie mam prawa się
zbuntować. To nie miało by sensu.
Może i jestem słaby psychicznie, możliwe że jestem wrodzonym nieudacznikiem,
może... Ale jak do tej pory utrzymuje się na nogach, rozpycham się łokciami i
odpędzam od setek, a może nawet tysięcy takich samych jak ja. Jednak nigdy nie
wyjdę przed wszystkich, nawet jakbym bardzo chciał. Zawsze znajdzie się ktoś, kto
miał jeden punkcik więcej i zepchnie mnie na sam koniec. W dzisiejszych czasach ludzie
są rozróżniani po cyferkach. Nikogo nie obchodzi, czy ktoś ma kolegów, czy jest
otoczony miłością i szacunkiem. Liczy się tylko świstek i parę groszy w kopercie.
Jeszcze trochę i zacznie się segregować ludzi jak nieżywe samochody. Za niedługo
imię PK 7381 nikogo nie zdziwi. Do czego ten świat zdąża?
Proszę mnie zamknąć w zakładzie psychiatrycznym... tam przynajmniej jest ktoś normalny...
PS. Mam nadzieję, że poruszyłem nowy temat....
PS2. Jakby kto pytał to się dobrze czuję, tylko załapałem chwilowego
doła..... ale już mi przeszło.....
PS3. Napiszcie czy podobają się wam moje arty, styl pisma i layout.
Wytknijcie mi moje wady i zalety. Zmotywujcie mnie do dalszej pracy (lub i nie).