Wielu z was zastanawia się pewno!! Na
pewno kolejny nudny tekst na temat wiary, może ze będzie ten tekst nudny
ale to oceńcie sami!!
Zacznę może od samego początku.
Urodziłem się jakiś czas temu, w pamiętnym roku ’85 ( niektórzy moi znajomi śmieją się ze jesteśmy tacy głupi tylko dlatego że niedługo przed naszym urodzeniem była eksplozja reaktora atomowego w czarnobylu:)), wbrew temu czy chciałem czy nie zostałem ochrzczony, późnej pierwsza komunia, która była wielką uciechą (pewno dla każdego, wtedy to najbardziej chodziło o to co kto dostanie na komunie, ile kasy, jaki rower, itp.) następnie było bierzmowanie. Szczerze przyznaje że od czasu pierwszej spowiedzi świętej przed komunią, do czasu bierzmowania , to spowiadałem się może ze 3 razy!!! Ano jakoś mi się nie paliło do tego nie wiem. Po bierzmowaniu, przyszedł czas kiedy to nareszcie nie trzeba było chodzić do kościoła (kiedyś tak to odbierałem), moje życie było szare i trwało z dnia na dzień. Czas sielanki w podstawówce dobiegł końca. Trza było iść do szkoły średniej. I tu pojawił się problem. Jednak z pomocą rodziców ten problem rozwiązałem. Udałem się na dalsze kształcenie do technikum. Pochodzę z małej miejscowości, dokładniej wsi, niedaleko Konina, ( około 8 tyś mieszkańców),więc był jeszcze mały problem dojazdów. Na początku było ciężko, wiadomo nowa szkoła, nowe twarze trzeba było się zaaklimatyzować. Do mojej szkoły uczęszcza około 3 tyś ludzi!!( wiem mała szkoła ). Jednak dziś znam prawie wszystkich, oczywiście z widzenia. Jednak jak wiadomo szkoła średnia niesie z sobą wiele nowych rzeczy. Szczególnie jeśli tą szkołą jest szkoła powszechnie zwana „zawodówą”, (nie chodzi mi tu że ten problem pojawia się tylko w szkołach zawodowych jednak ten proceder jest tam znany i stosowany powszechnie, bardzo powszechnie, przynajmniej sprawdza się to na szkołach w moim powiecie). Tymi nowymi rzeczami są na pewno narkotyki oraz alkohol. Niestety nie udało mi się tych rzeczy ominąć. Przeciwnie narkotyki bardzo mi podpasowały, były czymś w rodzaju drabiny, drabiny która pozwalała się oderwać od szarej rzeczywistości. Jest to podstawowa zaleta narkotyków, odrywają ludzi od szarej rzeczywistości która się wielu młodym ludziom już po prostu znudziła, chcą spróbować czegoś nowego czegoś co odmieni ich życie. Po pierwszym razie przychodzi kolejny. I tak popadłem coś zwanego uzależnieniem. Z czasem zwykłe palenie marihuany przekształciło się w tabletki, kwasy, fete. Było już naprawdę ciężko, szczerze mówiąc to jeszcze parę tygodni a zaczął bym dawać sobie w kanał. Ten zachwyt narkotykami trał z mniejszymi i większymi przerwami od 1 kl. Do 2 kl. Mówię wam nie bierzcie tego świństwa, to tylko zatruwa organizm, a z mózgu robi porostu sito. Ale Pan Bóg chyba się o mnie upomniał i to za sprawą moich kolegów. Otóż zostałem namówiony (dziś dziękuje im za to z całego serca), przez moich kolegów na wyjazd do Górki Klasztornej na GDM ( Góreckie Dni Młodości – dla nie zorientowanych w temacie są to takie dni młodych gdzie zjeżdża się wiara z całej Polski aby uwielbiać Jezusa oraz aby rozważać na tematy religijne ). Przed wyjazdem nie wierzyłem w Boga!! Wszystko odmieniło się w te kawację. Wyjazd ten odbywał się w dniach 1-7.07.2002. Gdy tam jechałem nie wiedziałem czego się mam spodziewać po przyjeździe. Już w autobusie poznałem fajnych ludzi, i poczułem troszeczkę klimat. Gdy zajechaliśmy, moje wyobrażenie o tym miejscu trochę jak by to ująć dobrze „opadło”, zacząłem mieć wątpliwości po co tam pojechałem. No ale pomyślałem jakoś to będzie. Przez 5 dni odbywały się różne zajęcia, jeszcze zostaliśmy podzieleni na grupy. Każda grupa była odpowiedzialna za jakąś prace, np. Obiad, kolacja, posprzątanie korytarzy itp. Plan dnia był troszeczkę napięty. Pobudka około 7:00, nastopnie Jutrznia(modlitwa poranna), około 8:00 Śniadanie. Następnie od 9:00 do 10:30 Wykład na tematy religijne, od 10:30 spotkania w grupach, potem od 11:30 do 13:30, Kolejne nauki religijne, 14:00 Obiad i tu po obiadku kiedy wszyscy najedli się do syta był czas wolny tak z 2 godzinki potem o 16:30 Msza Św. I o 18:00 Kolacja, potem znowu czas wolny do godziny 21:30 Kiedy to odbywał się Nazaret- czyli wieczorna modlitwa. Potem około 22:30 Cisza nocna :), jak wiadomo powszechnie niektórzy nie stosowali się do tego ostatniego punktu programu :))). Muszę powiedzieć że te 7 dni zupełnie odmieniło moje dotychczasowe nudne szare życie. Zrozumiałem po co żyjemy, że Bóg istnieje, i warto jest żyć. Po tych pięciu dniach czyli do wtorku do Soboty obył się koncert Maria Carmen. Sam koncert był super!!! Występowali między innymi, Ryszard Rynkowski, córka Czesława Niemena, zespół New Life M, Mietka Szcześniaka, Grupa Ewangelizacyjna Oikos, oraz zespół którego nazwy zapomiałem :(. Po koncercie mieliśmy całą noc do dyspozycji :))). Ogólnie to na tym GDM –ie Było około 250 osób, w tym około 70 menów, i reszta Kobiet. Ktoś powie że raj na ziemi. Otóż odkryłem, co nie było nowością, że niektórzy po prostu przyjechali na panienki, albo odwrotnie. W sumie sam się zaliczałem do twego grona, ale tylko przez 1 dzień. Pod czas tego wyjazdu poznałem pewną dziewczynę, spodobała mi się i się zauroczyłem lub jak kto woli zakochałem. Ale niestety albo stety, doznałem czegoś takiego jak powołanie!! Niektórzy stwierdzą, co za pech. Wiec byłe okropnie rozdarty wewnętrznie. Ale jednego jestem pewien, nawróciłem się i uwierzyłem w Boga. BÓG ISTNIEJE. Nie mam zamiary was tu przekonywać na sile, po prostu Bóg nie opuszcza nikogo. Niektórzy stwierdzą teraz, że co to ja kur... wiem o zabijaniu. Otóż rozumiem was, każdy z nas ludzi ma jakieś problemy, ale uwięźcie mi wystarczy pomodlić się do Boga, uwierzyć w Niego, zaakceptować to że istnieje. A wszystko będzie dobrze. Skacze resztę mego nawrócenia. Wyjazd na ten GDM i ogólnie cale to spotkanie prowadzili Misjonarze Świętej Rodziny z Seminarium w Kazimierzu Biskupim (moja wieś), ogólne ci klerycy bo jeszcze nie księża, są wporzo !! otóż misjonarze to nie jak inni zakonnicy (batmani), dążą do tego aby się wzbogacić i jeździć najnowszymi mercedesami klasy s. Nie wiem dlaczego ale w Polsce (mój ukochany kraj) jest taki stereotyp że jak ktoś jest księdzem to już nie człowiek, on to ma kasę i wszystko robi dla kasy, niech każdy myśli o nich jak chce. Po prostu Misjonarze Świętej Rodziny składają śluby ubóstwa, i mają zamiar ewangelizować ludzi na całym świecie. Jednego z tych kleryków polubiłem bardzo. Za to że odmienił moje życie i mogłem od niego dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy które na pewno przydadzą mi się w życie. Miedzy innymi uświadomił mi On że, seks to nie jest jakaś tam rzecz żeby się walić z każdą laską. Otóż jest to Dar od Boga dla ludzi aby się rozmnażali. Teraz jestem dumny z tego że, czekam na tą jedyną i wiem że nastąpi to dopiero po ślubie. Ale wróćmy to głównego tematu. Po przyjeździe z GDM. Byłem zupełnie inny człowiekiem, całkowicie odmienionym a zarazem rozdartym wewnętrznie( nie wiedziałem czy mam okazać miłość tej dziewczynie czy raczej iść za moim powołaniem). Moja rozterka troszkę trwała, a mianowicie do czasu pielgrzymki. Tak, tak człowiek ledwo się nawrócił a już po pielgrzymkach chodzi. Otóż pielgrzymki nie zapomnę do końca mego życia. Poznałem tylu wspaniałych ludzi, umocniłem się w wierze, a przede wszystkich rozwiązałem mój mały problem, oczywiście z pomocą Boga. Te wszystkie codzienne modlitwy pomogły. Na pielgrzymkę szedłem z Górki Klasztornej, również z Klerykami z Seminarium w Kazimierzu Biskupim. W ogóle tą pielgrzymkę prowadzili Misjonarze Świętej Rodziny, ściślej to grupę złotą w pielgrzymce z Archidiecezji Gnieźnieńskiej. W całej pielgrzymce szło 19 grup, w tym nasza grupa złota. Cała pielgrzymka liczyła około 2,5 tyś ludzi, a nasza grupa około 220 (zainteresowanych odsyłam na stronę pielgrzymki www.pielgrzymka.lo.pl , tam znajdują się dokładne opisy i zdjęcia). Otóż jak wspomniałem wcześniej rozwiązał się mój problem, Bóg skierował mnie w stronę kobiety(dziękuje Bogu za to każdego dnia). AHH i tu był kolejny problem, ona miała już chłopaka. Ktoś trafnie stwierdzi ze same problemy. Ale jak już pisałem wiara pomaga, więc modliłem się każdego dnia, i to po raz kolejny pomogło!! Wiec po przybyciu do domciu po pielgrzymce, czyli około 10.08.2002 miałem kolejny problem na głowie. Zacząłem uczęszczać na spotkania grupy ewangelizacyjnej Oikos prowadzonej przez Misjonarzy Świętej Rodziny. Tam modląc się, pragnąłem aby wszystko było w jak najlepszym porządku. Na znak od Boga nie musiałem długo czekać, na jednym ze spotkań, dowiedziałem się od mojej ukochanej że już jest stanu „wolnego”. Jakież było moje szczęście. Po raz kolejny Bóg pomógł mi w życiu. Wyznałem mojej oblubienicy moją miłość do Niej i jestem z Nią szczęśliwy po dzisiejszy dzień. Kochamy się wzajemnie i dziękujemy Bogu za nawrócenie (jej też Bóg pomógł, nawracają Ją ale to jest historia na kolejny tekst). Mówię wam BÓG ISTNIEJE i doświadczam tego na każdym kroku w mym życiu. Pomógł mi w tylu naprawdę trudnych sytuacjach, pomoże na pewno jeszcze nie raz, w to nie wątpię. Dlatego z czystym sercem mogę powiedzieć WIERZE W BOGA I JESTEM Z TEGO DUMNY.
Volli
Ps. Serdeczne pozdrowienia dla Jacka (dziękuje ze wszystko)
Ps.2 Również bardzo serdeczne pozdrowienie dla Asi
Ps.3 Bardzo gorące pozdrowienia dla wszystkich moich przyjaciół i znajomych, oraz Misjonarzy Świętej Rodziny
Ps.4 Wszelkie komentarze, czy odpowiedzi na tekst mile widziane.
Ps.5 Wielu z was na pewno nie spodobał
się tekst ale jeśli dotarliście aż tutaj jestem pełen podziwu i dziękuje
że poświęciliście swój czas.
Chwała Panu.