Teraz moje życie jest cięższe o 17 i pół roku bagażu doświadczeń. Dla niektórych to chwila, jak reklama między jednym a drugim filmem, ale dla mnie to całe życie. Siedząc w moim pokoju zastanawiam się czy dobrze wykorzystałem ten szmat czasu. Najtrudniejszym zadaniem jest dokonać obiektywnej samooceny. Właściwie brzmi to paradoksalnie. Popełniłem wiele błedów. Z perspektywy czasu to niewielkie wybryki, ale wtedy były to prawdziwe dramaty. Najbardziej przełomowym wydarzeniem było poznanie mojej drugiej połówki. Tak mi się przynajmniej zdawało. Pierwszy raz zostałem skrzywdzony. Rodzice tym razem nie mogli mi pomóc. Sam musiałem się z tym uporać. Było mi ciepło, byłem najedzony, ale mimo to czułem się źle. Znajomi mówili mi, że czas leczy ran. Mieli rację, ale czemu musiało trwać to tak długo!?
Celem (mam nadzieję) wszystkich ludzi jest dążenie do doskonałości, znalezienie swojej pasji. Miałem takie szczęscie, że ją znalazłem. To hip-hop. Możecie mówić, że to banalne, możecie się śmiać, mnie to nic nie obchodzi. Jedni słuchając metalu znajdują ukojenie, w moim przypaku jest to hip-hop. Wyniosłem z niego wiele cennych rad i wskazówek, które stosuje w życiu codziennym. Dorastając zacząłem zauważać rzeczy, które wcześniej były dla mnie niewidoczne. Uzmysłowiłem sobie, że świat i jego losy to nie film z happy-endem. Czytając gazety, oglądając telewizję słyszymy o coraz to nowych zamachach, morderstwach, konfliktach. Przypomnę tylko pamiętny dzień 11 września. Wtedy sny wdarły się do rzeczywistości. Niestety, nie były to sny o lepszej przyszłości, a prawdziwy koszmar. Dziwny ten świat jak śpiewał jeden z naszych artystów.
Przemyślenia przerwał mi głos wołający mnie na kolację. Zostałem wyrwany z transu. Przed pójściem do kuchni odpowiedziałem sobie na wyżej postawione pytanie...warto było!
Baton (baton3@go2.pl)