Odpowiedzi - dlaczego Bóg nie interweniuje i dopuszcza istnienie zła? Dlaczego nie uratuje człowieka teraz, tylko każe mu cierpieć?

 

 

Pytania, które słyszę od ludzi:
Dlaczego jest tyle zła na świecie?
Dlaczego Pan Bóg na to pozwala?
Może sam w tym uczestniczy?
Czy On daje nam cierpienie?
Jest w końcu dobry czy zły?

To wiąże się z wolą bożą, że Bóg nic nie robi, bo ludzie mają wolną wolę, a On może tylko podpowiadać, co wybrać. Sami ludzie stworzyli zło! Ziemia jest jakby sprawdzianem naszej wiary i dobroci, czy w świecie pełnym zła będziemy inni. Tylko w taki sposób Bóg może sprawdzić, kto zasługuje na życie wieczne w niebie. Bóg nie może ciągle sprawiać cudów, ponieważ trzeba uwierzyć w Niego bez dowodów!

Ludzie mają wolną wolę, każdy czuje, że może dokonać wyboru, zadecydować o czymś. Lecz Bóg też ma wpływ na nasze życie, wbrew pospolitym przekonaniom, że wszystko to Jego dzieło. Interweniuje On w życie ludzkie, ale robi to bardzo rzadko. Dzieje się tak dlatego, że gdyby wszystko, co robią ludzie było skutkiem woli bożej, to nie byłoby sprawiedliwości po śmierci (bo przed nie ma). Otóż w sytuacji, jak Bóg sprawia, że ktoś popełnia dobry lub zły uczynek - wtedy człowiek nie może dostać ani nagrody, ani kary, gdy umrze, bo uczynek ten nie wynikł z jego woli. Czy Bóg mógłby tak bawić się ludźmi i wszystkim? Po co? On stworzył świat dla szczęścia i sprawiedliwości. Lecz nie jest biernym obserwatorem (czyni cuda, które wynikają z wiary człowieka) - sugeruje ludziom różne rzeczy, podpowiada, włada materią nieożywioną. A Szatan też nie czyni zła, tylko podszeptuje ludziom i nakłania ich do grzechu.
            Przyjmijmy jednak, że istnieje wola boża i wszystko dzieje się z tej woli. Więc Bóg chce żeby było zło? A może szatan też ma jakąś swoją wolę? Dobro istnieje tylko dlatego, że Bóg tak chce, a ludzie sami potrafią czynić tylko zło? Chyba, że odwróci się sprawę - wszystko co złe pochodzi od Boga, bo On daje nam cierpienie, abyśmy poszli do nieba; wszystko co dobre pochodzi od szatana, bo on daje nam pokusę i szczęście na ziemi, abyśmy odrzucili Boga. Więc my nie mamy nic do gadania, bo to wola boża, los czy przeznaczenie, więc nic nie róbmy - stanie się jak ma się stać. Przyszłość nie zależy od nas. Właściwie to nie ma przyszłości, bo wszystko jest zaplanowane i tak będzie. Tak myślał np. Jan Kalwin i bardzo się mylił, ale jak i inni fanatycy-wariaci zyskał poparcie. Nie można iść do lekarza, bo to nie ma sensu. Lekarz wyleczy wtedy, kiedy będzie tego chciał Bóg - nauka religii katolickiej (to mówią w szkołach katolickich - potwierdzone!). Te sprzeczności, czy Bóg kieruje ludźmi do czynienia zła lub dobra podważają istnienie woli bożej w takiej formie, jak się nieraz uważa, czyli wszystko w 100 % kierowane przez Boga.
            Na katechezie w szkole było „Przed spowiedzią przypomnijcie sobie, co Bóg zrobił dla was dobrego.” a kiedy indziej „Bóg chce naszego cierpienia.” Wymyślono, że gdy ktoś robi dla nas coś dobrego, to mamy zawdzięczać to Bogu, ktoś dokucza - mamy mieć to za złe szatanowi. Każdy myśli o sobie, wszystkich ocenia według siebie, tylko on jest tu sam, a reszta to ozdoba! Ja mam wolną wolę a inni są sterowani przez Boga. Każdy z osoba tak myśli i nie zastanowi się, że inni ludzie tak samo myślą i on w ich oczach jest sterowany przez Boga, a oni w jego też są sterowani! Pospolite jest zwalanie winy na innych (chcąc samemu się usprawiedliwić, bo trudno jest przyznać się do błędu, najbardziej przed samym sobą). Tak się mówi: „To wola Boga”, „Szatan mnie zmusił”, „On mi kazał”, „Jak bym tego nie zrobił, to by mnie zbili”, „To był rozkaz generała, więc musiałem zabić 10 miliardów osób”. Nie ma żadnych rozkazów ani woli bożej. Jeżeli coś robimy to tylko z własnej woli, bo zawsze można się sprzeciwić, nawet, jeżeli to pociągnie za sobą własną śmierć. Trzeba zadecydować, co przyniesie większą korzyść...
            Wyrazem największej miłości jest wolność dla drugiej osoby, a przecież Bóg nas kocha. Daje nam możliwość wyboru i nauki na własnych błędach. I bandyci będą cieszyć się w piekle, że sprawiedliwość istnieje.

 

 

 

PS. Jezus urodził się w 4r. przed narodzeniem Chrystusa. Chrystus urodził się w 1r. po narodzeniu Chrystusa +- 10 lat. A wszystko jest winą mnichów, co uprawiali zioła, konopie, pisali księgi pod wpływem alko..., tfu, Ducha Świętego. A całymi latami przestępnymi tak nieudolnie próbowano je wstawić, że po 4 października wypadł 15 (za Grzegorza XIII).

 

 

Slavik

Slavik_1@wp.pl