Atmosfera Świąt

Atmosfera Świąt. Cóż to właściwie jest? Sam nie wiem. Jest to coś takiego, takie uczucie, które czujemy, gdy zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. Wypełnia one serce miłością do bliźnich. Trudno to opisać. Nic dziwnego. W końcu sam do końca nie rozumiem skąd pojawia się te uczucie. Ważne, że jest. Pisze o tym trochę nie na czasie, bo gdy to czytacie (oby, oby :)) to Święta macie już dawno z głowy. U mnie jest teraz 25 XII i powinienem ją czuć [atmosferę]. No właśnie "powinienem". Ten rok był dla mnie szczególny. Wiązałem z nim, sam nie wiem czemu, jakieś nadzieje. Niestety rok 2002 był dla mnie zabójczy. Dosłownie. Myśli samobójcze były u mnie na porządku dziennym, kilka razy próbowałem popełnić samobójstwo, (że też ja o tym tak lekko pisze) i wreszcie przekonałem się, co to znaczy mieć doła. Ehhh... Dorastanie, parszywy czas w naszym życiu. W szkole przestało mi się powodzić, życie rodzinne i towarzyskie legło w gruzach straciłem moją miłość... To musiało odcisnąć się na mojej psychice. I tak też się stało. W tym roku, a stało mi się to po raz pierwszy w ogóle nie czułem atmosfery Świąt. Próbowałem wszystkiego: słuchania kolęd, pisania życzeń, nawet poszłem do kościoła na Pasterkę. Kiedyś, gdy byłem mały dostałem pod choinkę kasetę z bajkami Disney`a związanymi z Świętami. Znalazłem ją, odkurzyłem, obejrzałem. Nie pomogło. Ciągle łapałem się na tym, że niczym Ebenezer Scrooge mówiłem: "Święta? To bzdura!" mimo, że wcale tak nie myślałem. Święta, ten szczególny okres w roku, wydawały mi się zwykłym dniem. Nigdy wcześniej bym nie pomyślał, że mogę zazdrościć tym ludziom biegnącym za prezentami tego tylko, że czują atmosferę Bożego Narodzenia. Życzę Wam moi drodzy czytelnicy żebyście nigdy nie zaznali tego braku. No i oczywiście: Wesołych Świąt!

Kitikat

PS Z waszego punktu widzenia "trochę" jestem spóźniony z tymi życzeniami, co?
PS2 Słuchałem mruczenia mojego kota. :)
PS3 I jadłem pomarańcze.