|
REPORTAŻ Z SYLWESTRA I NIE TYLKO
by Joker
|
|
Moje zmęczone już oczy przejeżdżają kolejne linie tekstu, który właśnie powstaje. Monitor grzeje od kilku minut. Jest godzina 1:30. Nowy rok, rok 2003 rozpoczął się półtorej godziny temu. Rok 2002 szybko przeminął - jeszcze niedawno witaliśmy 2002, a już go pożegnaliśmy. I jak to zwykle bywa w takich chwilach, przypominam sobie zdarzenia z mojego życia z tamtego roku. Nie chcę tutaj jednak opisywać co się w nim zdarzyło, chciałbym jednak opowiedzieć co robiłem w ostatnich godzinach roku 2002, minionego już roku... W sylwestra nigdzie nie byłem. Zresztą na co może liczyć dwunastolatek (kiedy to czytacie już trzynastolatek)? Starzy i tak nigdze nie puszczą, a i ja sam nie jestem z natury dyskotekowy. Wolę zamknąć się w pokoju i czytać książkę, no a drugim wariantem jest oczywiście pisanie do AM. :) Wróciwszy jednak do tematu. Po napisaniu kilku artów do Action Maga i obejrzenia filmu "The Cube" około 11:45 wybrałem się razem z siostrą i jej chłopakiem na pokaz ogni sztucznych. Oczywiście, jak to w takich chwilach bywa po drodze spotkaliśmy kilkunastu dresiarzy i ich nagie dziewczynki. No cóż, zdziwienia nie było, bo przecież nie od niedawna w Polsce panuje moda "bycia pakerem". Następnie zostałbym polany przez jakiegoś pijanego gościa, który miał około szesnastu lat szampanem. Na szczęście w dobrym momencie uchyliłem się nie zostałem polany tanim szampanem. Później już tylko został pokaz sztucznych ogni. W moim małym mieście, Włocławku (który znajduje się blisko Torunia) nie jest zbyt dobrze z pieniędzmi, jednak nowo wybrany prezydent zafundował nam widowisko na 15 minut. "No cóż" - pomyślałem - "W czwartkowym wydaniu gazety dziennikarze będą się pewnie zastanawiać skąd wziął na to pieniądze". Szczerze mówiąc, sam byłem tego ciekawy. Podczas tego wypadu zauważyłem, że sylwka wita najwięcej młodzieży. I co tu mówić - HipHopowcy chwalą się jacy to oni dobrzy, ale tak samo mówią Metalowcy. Oba te zgrupowania popijały tanie winka i szampany. I żeby nie było niedomówień: widziałem, że pili tanie winko. Po tym całym widowisku sztucznych ogni wszyscy zaczęli się rozchodzić. Na ulicy można było spotkać dresiarzy ze swoimi panienkami i jak przystało na porządne miasto - także Straż Miejską. I dresy i straż lubili sobie pobluźnić. No, ale przynajmniej Straż Miejska zachowała się jak trzeba i nikt z nich nie popijał piwka, ani innych wyrobów alkoholowych. :) Kończąc ten artykuł muszę stwierdzić, iż te święta i sylwester przeminęły jak nigdy dotąd - szaro i beznadziejnie. Miejmy tylko nadzieję, że ten rok będzie lepszy dla nas, Polski i całego świata... |
|
PS I - Piszcie: joker90@o2.pl |