Gdy piszę ten tekst, świąt jeszcze nie ma. Gdy wy go czytacie, najpewniej jest już po. Jak co roku każdy z nas na swój sposób przeżył te kilka grudniowych dni, na które czekał z utęsknieniem. Bo nawet jeśli samej gwiazdki się nie lubi, to Sylwestrem i dniami wolnymi nie pogardzi nikt. Ale czym tak właściwie są święta? Dla każdego czymś innym. Dla ludzi wierzących, jest to czas narodzin ich Boga. Dla przeciętnego człowieka - kilka dni wolnych od pracy. Dla wielu to po prostu dwa tygodnie bez szkoły, zakończone imprezą. Dla jeszcze młodszych, święta kojarzą się głównie z prezentami (chociaż jakby się zastanowić, to nie tylko im...), które przynosi Dzieciątko czy inny Mikołaj (ew. Dziadek Mróz ;). Dla niektórych to po prostu inwazja Mikołajów. Bo te faktycznie opanowują miasta. Są wszędzie - począwszy od ulic, telewizji (komercjalizacja świąt to temat na kolejnego arta), a na wystawach sklepowych kończąc. Właściwie to święta w takiej formie zaczynają się już w połowie listopada. Są wreszcie idealiści, których można spotkać w każdej z powyższych grup, dla których jest to czas radości, miłości, pojednania, nadziei i tym podobnych. Przekonują nas o tym kolejne filmy w stylu "Opowieści Wigilijnej" Dickensa, czy innych produkcji utrzymanych w duchu Franka Capry (ale akurat Caprę cenię). W tym wszystkim ja. Otoczony tymi biało-czerwonymi czapeczkami, piosenkami pokroju 'White Christams' w każdym radiu i aniołkami sprzedającymi opłatki. Trochę trudno się odnaleźć, bo święta to dziwny czas. Wszystko, a raczej wszyscy się zmieniają. W kościołach, w których cały rok świeciło pustkami nagle trudno znaleźć miejsce. Osoby, które nie odzywały się do nas cały rok zaczynają się uśmiechać jak do najbliższych przyjaciół. Najwięksi skąpce wydają te kilka złociszy na świeczkę z Caritasu. TVP organizuje akcję "Reklama Dzieciom", a "kochana" Tepsa obniżki na święta (Tak po prawdzie to zgaduję, ale pewnie coś takiego wymyślą. Tyle że i tak wyjdą na swoje :/ ). To właśnie na święta zjeżdżają krewni z innych krajów, często zza oceanu i to właśnie w święta zwierzęta mają mówić ludzkim głosem (oki, marny przykład ;). Dziwny czas te święta... Rzec można - wszyscy stają się dobrymi ludźmi. Zabawne. Kilka dni później, jak co roku znowu będziemy składać przyrzeczenia noworoczne, który w większości upadną jeszcze w tym samym miesiącu. A jeszcze kilka dni później wszystko powróci do normy. Do normy, czyli znów każdy (oki, prawie każdy, bo są pozytywne wyjątki) zacznie myśleć o tylko o sobie. Znów zaczniemy odwracać wzrok, gdy na ulicy dopadnie nas bezradne spojrzenie starca próbującego przejść na drugą stronę jezdni. Znów będziemy udawać, że nie słyszymy skowytu psa, przywiązanego drutem do drzewa czy płaczu dziecka za ścianą. I znów będziemy spokojnie jeść bigos, oglądając w telewizji zmasakrowane ciała Palestyńczyków lub Żydów. Dopadnie nas szara rzeczywistość i to nie dlatego, że śnieg stopnieje... Dziwny czas, te święta... Ale mimo tego wszystkiego, lubię święta. Może właśnie za tą obłudę? Może właśnie dlatego, że po roku oglądania tej obojętności, szarości i znieczulicy chcę zobaczyć coś, co przywróci mi wiarę w człowieka. W to, że wciąż powinniśmy być dumni, z tego kim jesteśmy... Tak, lubię święta. Bo ja też się zmieniam. Skąpy cały rok, nagle przestaję patrzeć na cenę prezentów. Jak dziecko cieszę się, gdy widzę śnieg. I dla siostry jakby milszy jestem (chyba ;). A 1 stycznia po raz kolejny wymyślę sobie kretyńskie przyrzeczenia, których nie dotrzymam. Tak, święta to dziwny czas... Friket PS Text powstał głównie dlatego, iż pragnę być sławny i bogaty tak jak dwóch moich qmpli - actionmagowców :) PS 2 Czy tylko ja odnoszę wrażenie, że w AM łatwiej się wybić udając debila? (pozdro dla Yody i Tołdiego ;) PS 3 Enyłej, chory humor rządzi! PS 4 Czekam na konstruktywną krytykę (do której nie zaliczam maili typu "jesteś gupi i śmierdzisz" ;) PS 5 A kociaki są lepszejsze od chomisiów (pomimo miękciutkości tych drugich) :D PS 6 Zainteresowanych moją fotką zapraszam na www.TomCruise.com ;) |