Bo grał w te głupie gry.

 
 
 
 
 
 

    "To wszystko przez te gry komputerowe, nagra się taki i potem zabija w rzeczywistości... i myśli, że mu się życia nie kończą"

Powyższy cytat lub pokrewne jego formy wypowiadane przez starszą kobietę są nam - graczom, doskonale znane z różnorakich reportaży mówiących o szkodliwości gier komputerowych.

"Gra komputerowa" - prawda, że groźnie brzmi proszę Pani. Takie małe nieszkodliwe słowo - "gra", kiedyś przywodziło na myśl chińczyka, bierki albo równie relaksującą rozrywkę jaką była partyjka w kuku. Dziś do tego niewinnego wyrazu dodano straszliwy, krwiożerczy przymiotnik - "komputerowa", tworząc zabójcze złożenie na myśl którego włosy stają dęba, a w uszach rozbrzmiewają grzmoty i upiorny śmiech tajemniczego mężczyzny w pelerynie.

    Ależ niech się Pani nie obawia, wprawdzie gram w gry komputerowe, ale jestem normalny. Proszę się nie bać, nie skrzywdziłbym nawet muchy. Ależ proszę. Czy uspokoi Panią jak powiem, że jestem kiepskim graczem? Tak. Więc skłamię "jestem kiepskim graczem". Musimy porozmawiać na spokojnie. Co? Jeszcze się Pani boi?  ...Nie nie dam się skropić woda święconą, w razie czego proszę skrzyżować palce na znak krzyża i wycelować w moją pierś. Dobrze, możemy zaczynać.

    Nie może Pani żyć z błędnym przekonaniem i przesadną obawą przed grami komputerowymi. To nie jest potwór, który zjada małe dzieci ani urządzenie do prania mózgu. To po prostu gra komputerowa. Słucham? ...Nie, to również nie jest czarci pomiot. Proszę mi nie przeszkadzać, ja Panią wysłuchałem w spokoju, teraz niech Pani zrobi to samo dla mnie. Jak już mówiłem to po prostu gra komputerowa, interaktywna forma rozrywki dzisiejszej młodzieży.

Wiem o co się Pani rozchodzi, że gry są brutalne, tak? No i ma Pani rację.

Nie musi się Pani obawiać, że jak wnuczek włącza komputer to pozna 1001 sposobów na zabicie człowieka. Jak codziennie w szkole siedzi po 8 godzin i nie nauczył się nawet jednej zasady dynamiki Newtona, to tym bardziej nie nauczy się z gier komputerowych jak z plastikowej łyżeczki do kawy zrobić broń masowego rażenia.

Przemoc? Oczywiście, że dominuje. Ale to nie oznacza, że gracz szerzy ją w realnym świecie. Zabijanie ludzi, kosmitów, mutantów, Świętych Mikołajów czy też białych, puszystych króliczków na ekranie komputera odbywa się zupełnie beznamiętnie, czego nie można powiedzieć o zabójstwie w rzeczywistości - najczęściej towarzyszy temu nienawiść i wściekłość, ślepa furia. Zabicie człowieka w grze komputerowej odbywa się podobnie jak najprostszy ruch w warcabach. Może się to wydawać dobrym, bezstresowym treningiem przed prawdziwym morderstwem, ale tak nie jest. Gracz w chwili zabicia człowieka ma w ręku tylko myszkę i klawiaturę, natomiast do prawdziwej broni czuje taki sam respekt co normalny człowiek.

    Gracz nie utożsamia się z bohaterem ruchami którego kieruje. A wie Pani dlaczego? Bo oznaczałoby to chorobę psychiczną!

Uważa Pani swojego wnuczka za wariata? Nie.

Aaa, boi się Pani, że może nim kiedyś zostanie.

Więc proszę mu nie dawać alkoholu i zabronić oglądania pokemonów - to zabójcza mieszanka.
 

 

JAK TO TO PANIĄ NIE PRZEKONUJE! ...DOBRA! NO TO SŁUCHAJ!
 

 

    Włazisz do autobusu z tymi swoimi tobołami, rozpychasz się, i bezczelnie walisz reklamówką w kolana wszystkich, którzy stoją ci na drodze do jedynego wolnego miejsca siedzącego, a gdy już jesteś przy siedzeniu jakaś inna stara baba zajmuje ci miejsce. Zdenerwowana zaczynasz narzekać, że jaka to ty nie jesteś zmęczona i jak to cię nogi nie bolą. Jeśli to nie pomaga to drzesz się na cały autobus jaka to ta dzisiejsza młodzież niewychowana buntując przy okazji inne stare baby. I teraz pytam się po co ta cała szopka? Narazisz się tylko na wyśmianie ze strony młodych, a jak trafi się jakiś bardziej cwany od ciebie to zacznie ci pyskować, i narobisz sobie wstydu przy ludziach obrzucając się wyzwiskami z jakimś smarkaczem.

    Teraz powiem ci co by zrobiła w takiej sytuacji taka sama stara babka jak ty, tylko że grająca w gry komputerowe:

Otóż ta starsza kobieta wsiadłaby do autobusu ze swoim bagażem i przechodząc do jedynego wolnego miejsca siedzącego mówiłaby przepraszam za każdym razem, gdy tylko przez nieuwagę zahaczyłaby reklamówką o czyjąś nogę.

Zauważywszy, że jakaś inna kobieta zajęła jej miejsce, podeszłaby do jakiegoś nastolatka i powiedziała; "przepraszam młodzieńcze, czy mógłbyś ustąpić mi miejsca, strasznie bolą mnie nogi". Młody człowiek ustąpiłby staruszce, a ta powiedziałaby coś co tobie w życiu nie przyszłoby do głowy - magiczne słowo "dziękuję".

    A oto jak nasza sympatyczna babcia nauczyła się grzeczności.

Słowo przepraszam poznała w Larry 7 potem ćwiczyła je praktycznie - grając w GTA2 za każdym razem przepraszała przechodniów gdy któregoś przez nieuwagę potrąciła.

Tego, żeby nie zadzierać z inną starą babą nauczyła się z Dead Evil, a tego by prosić a nie żądać grając w Baldur's Gate. Po prostu zapamiętała reakcję spotkanego w podróży żołnierza gdy powiedziała mu; "spadaj chłopczyku bo razem z Boo wyprujemy ci flaki i rozpłatamy mieczem dwunastnicę"
 

 

I co? Teraz już pani wieży, że gry komputerowe są pożyteczne?
 

 
 
 

=====

Andrew ( andreandrew555@wp.pl )