A gdyby... 2
So many tears in my eyes, I have to
look away
How can I say the word, that never
should be said
I lay my broken heart to rest, and
so I set you free
I wish you only the best, even if
it's not with me
Fly away
Beautiful angel fly away to better
things
Beautiful angel fly away to better
things
King Diamond - Goodbye
Życie w społeczności rządzi się niezwykłymi prawami. Prawa te różnią się od siebie diametralnie w zależności od grupy społecznej, w której aktualnie się bytuje. Jedna grupa okazuje nienawiść do innych, inna lubuje się w zadawaniu cierpienia, a jeszcze kolejna nastawiona jest jedynie na cwaniackie przetrwanie. Prawa te różnią się od siebie treścią, ale wymowę mają jednakową - jest tylko jedna grupa, która ma prawo być ponad wszystkim. Oczywiście każda społeczność za 'wybranych' uważa siebie.
Dużo osób zażąda teraz pewnych przykładów na potwierdzenie moich słów. Duża ich część została zawarta w arcie Splatcha 'A gdyby...'. Podaje on, że ludzie to zwierzęta stadne, które czują nienawiść do innych, nie zaliczających się do owych 'stad'. Pewne stereotypy zachowań panują wśród społeczności i nie daj Boże, aby ktoś złamał te żelazne zasady. Wtedy następuje automatyczne osądzenie i skazanie człowieka jak za najgorszą zbrodnię, a wyrokiem jest brak szacunku w stosunku do oskarżonego. Oczywiście i w tej procedurze można zaobserwować prawidła, które również nie sposób jest wyplenić. Człowieka oskarżonego momentalnie skazuje się na odpowiednią karę - bez chociażby dochodzenia dlaczego osoba postawiona przed tym paranoicznym sądem ludzkości postąpiła tak jak postąpiła. A skazać można za zupełne błahostki...
Powodem do złego traktowania osób z zewnątrz grup społecznych może być chociażby właśnie ich aspołeczność. Niechęć do zaliczania się w jakiekolwiek obozy powoduje podejrzliwe patrzenie na indywidualną osobowość człowieka. Wszak indywidualność dzisiaj nie jest w cenie. Za długie włosy możesz wśród głupiego pseudoskejtowskiego środowiska uznany za idiotę i szatanistę. Wśród metalowców nigdy też nie będzie osób ze spuszczonymi spodniami i paskami na nich. Gołe głowy są przywilejem dzisiejszych dresów, a firmowe odzienie zeżartych przez komercję lalusiów. Starsi nie tolerują szalonego zachowania młodszych, a ci zwracają im w tej samej monecie. Czeski film - nikt nic nie wie!
Większość osób właśnie chętnie wchodzi w szeregi społeczności właśnie tylko po to, aby nie zostać wyśmianym. Koniecznie chcą stać po drugiej stronie barykady, aby nie narazić się na przykrości ze strony współziomków. Wtedy nabierają animuszu i obrażają kogo popadnie zapominając, że jeszcze tak niedawno to oni byli potencjalnymi kandydatami na kozła ofiarnego. Zamiast nim być, wybierają drogę marionetki, która bez mrugnięcia okiem przyswaja sobie beznadziejne standardy ludzi żyjących dokoła niej. Staje się ich popychadłem, ale jej to nie zależy, najwidoczniej lubi być wyzyskiwana.
Wszystkim tak piekielnie zależy, aby ludzie nie mówili nic złego na ich temat. Najzwyczajniej w świecie boją się słów 'Ten to dopiero dziwoląg, trzeba go ukarać' i kierują swoim życiem właśnie tak, aby nigdy nie usłyszeć tego od nikogo. Zawsze uważałem, że najgłupsza egzystencja pojawia się wtedy kiedy zatracamy siebie dla innych w imię beznadziejnych racji.
Najgłupiej jest stracić przyjaciela. Człowiek z którym przebyliśmy czasem więcej niż pół życia, który obserwował nasze wzloty i upadki, któremu się pomagało i zawsze mogło liczyć na jego pomoc nagle odwraca się od nas plecami, bo zaczynamy mu przeszkadzać. Po kilku latach znajomości dochodzi do wniosku, że indywidualne poglądy jakie ktoś reprezentuje stoją mu na przeszkodzie do większego poważania wśród reszty osób. Zwykle jest to poważanie bardzo puste i nie ma nic wspólnego z przyjaźnią, ani nie dorasta jej do pięt, ale 'przyjaciel' opuszcza nas, aby właśnie tym się szczycić. Szczycić się tym, że więcej już nic nie ma wspólnego z 'idiotą, który wierzy w prawdziwą przyjaźń'. Najgłupiej jest zatracić siebie, aby zyskać specjalne względy.
Jednak z upływem czasu świadomość należenia do społeczności 'elitarnej' nie wystarcza. Nie można stać w miejscu, ambicja człowieka jest wtedy naruszona. Zaczyna się więc działać. Zwykle działania te ograniczają się do szydzenia z byłego towarzysza. Zaczyna wytykać mu jego indywidualność (jeśli takową posiada), niechęć do dołączenia do grupy, w której działacz się aktualnie znajduje i zacofanie jego poglądów. W końcu ubliża mu się z powodu jego stroju, wyglądu. 'Z braku laku dobry kit'.
Z bólem serca obserwowałem swojego przyjaciela, który stopniowo niszczył swoją tożsamość dla kogoś innego. Starałem się jak mogłem mu pomóc. Niestety jestem tylko człowiekiem, a więc porażki są wliczone w moją egzystencję. Nie udało mi się. Dzisiaj widzę, że jakbym się nie starał, to i tak przegrałbym. 'Siła złego na jednego'.
Usiadłem kiedyś sobie z koleżanką na korytarzu szkolnym i zdałem sobie sprawę z jednego. Jest to jedna z niewielu osób w mojej klasie, z którą chce rozmawiać i którą niesamowicie cenię. I co najważniejsze wydaje mi się, że ona czuje to samo. Strata jednego przyjaciela okupiona jest zdobyciem drugiego. Równowaga w przyrodzie, w której 'nic nie ginie'. Ale żal został. Żal niepomierny do radości nowej znajomości. Smutek ze straty kogoś bliskiego jest straszny. Na szczęście ja jestem człowiekiem, który nie poddaje się nigdy. Ja dam sobie radę, moja siła woli jest wielka, a przynajmniej większa niż całej hordy pozerów wokół mnie. Nie mieli oni nawet tyle mocy, aby sprzeciwić się panującym trendom, nie są godni mojego szacunku.
Człowiek z długimi czarnymi włosami, uważający się za metala, ale noszący się niekiedy zupełnie inaczej niż przeciętny przedstawiciel jego subkultury, czytający fantastykę i inne ambitne książki (chociażby Dostojewskiego), kochający pisać i doskonale znający swoje możliwości, a także zasady w dzisiejszym świecie jest ewenementem. A gdyby wszyscy nagle się opamiętali? Gdyby wrócili do swoich właściwych postaci? Zrzucili maski, przestali unieszczęśliwiać innych i samych siebie? Na szczęście to niemożliwe. Dlaczego? Z prostego powodu - bo wtedy znowu nie byłoby indywidualności, a tylko jej naśladowanie. Ja bym nie istniał, a tego nie chcę.
I co pan powie panie Smiths na ten
plastikowy film?
Na całą armię łysych głów,
bez ideałów?
Niech wyścig marzeń trwa,
przegrani Ty i Ja
Przegrana Generacja(...)
Już dość, nie wierzysz jeśli
niszczysz coś
Już dość, nie wierzysz jeśli
czynisz zło(...)
Cześć panie Roten powiedz mi
Gdzie anarchii wolna nić?
Czy wytrzymałaby to dziś, Królowa?
Jak czuje się pożeracz dusz w
dorosłym świecie innym już?
Czy składa kwiaty dziś na grób
swych ideałów?
Wilki - Przegrana Generacja
=red HAMter= Członek SMMF
Mitologia oddaje kształty, przez które
bezkształtny
kształt kształtów może być poznany. (J.
Campbell)
http://ixds.p.lodz.pl/~gmork
& http://smmf.rpg.info.pl
http://altar.rpg.info.pl