Jeden dzień z życia Winixa


Ten tekst zwiera bardo ważne informacje o życiu Winixa, w jego domu zostały umieszczone kamery jak w BigBrother które rejestruj każdy jego ruch. To doświadczenie ma na celu zbadanie życia tego przedstawionegu tu człowieka, jak żyje, czym się zajmuje i co robi, a więc zaczynamy. Będę pisał w pierwszej osobie bo to ja sam sobie nad sobą przeprowadziłem badania.

Budzi mnie budzik, już 7 rano, trzeba lecieć do szkoły na dziewiątą, leżałem jeszcze z pół godziny i zaspany wstałem, nagle poczułem potrzebę, więc pobiegłem do kibelka (rada numer 1: Nie siusiajcie z zamkniętymi oczami bo będzie sprzątanie). Załatwiłem potrzebę, umyłem ręce i zrobiłem sobie śniadanie (rada numer 2: Nie jedz na śniadanie ostrej papryki Chili), zjadłem to co miałem zjeść i wyżłopałem trzy szklanki wody, ubieram się (rada numer trzy: Nie zakładać tego okropnego czerwonego kapturka do szkoły bo zobaczysz później) ubrałem się w czerwony kapturek. Pakuje książki do plecaka i idę do szkoły.
(rada nr 4: Nie kładź się na ziemi, ani nie zbaczaj z toru do szkoły bo się na lekcje spóźnisz). Jestem w szkole, o dupa zapomniałem klucza do szafki (rada nr 5: Pomyśl sobie, że zapomniałeś Playboya do szkoły i kicaj biegiem do domu).
Mam już klucz i mogę się przebrać, ale wszyscy kumple się ze mnie śmieją bo mam czerwony kapturek na głowie. Nagle poczułem, że mi się chce siusiu, to po tych trzech szklankach, co je wcześniej wypiłem. Biegnę do kibelka (rada nr 6: Nie siusiajcie w damskim klozecie), baby mnie wygoniły i gonie do chłopskiego (rada nr 7: Nie siusiajcie bez trzymanki bo to się może skończyć tragicznie). Szybko biegnę do kranu i zmywam mokre z bluzy (rada nr 8: Do zmywania mokrego nie używaj mydła w płynie które w rzeczywistości jest wybielaczem). Z czarnej bluzy zrobiło się dalmatyńczykowe futerko.
Idę na pierwszą lekcję, o nie to matematyk, (rada nr 9: Odrób pracę domową z matmy, albo odpisz, a nie zajmuj się zmywaniem mokrego z bluzy). Miałem szczęście i mnie nie spytała matematyczka.
(rada nr 10: Nie biegaj po korytarzu bo ktoś cię może drzwiami uderzyć). Idę do pielęgniarki chwiejąc się we dwie strony (rada nr 12: Nie bierz idioty, żeby cię zaprowadził do pielęgniarki bo przez przypadek może cię nie złapać jak się będziesz przewracał). Jakoś doszedłem do pielęgniarki i wchodzę do gabinetu (rada nr 13: Nie wchodź do gabinetu gdy odbywają się szczepienia). Wyszedłem od pielęgniarki z darmową szczepionką i idę na lekcje.
Rozpoczyna się lekcja angielskiego (rada nr 14: Nie wychylaj się za okno na lekcji języka angielskiego bo przez przypadek możesz wypaść). Na szczęście to był parter, znów idę do pielęgniarki, okazało się, że nic mi się nie stało i idę na lekcje jak po wojnie.
Rozpoczęła się trzecia lekcja W-f, ooooo nie !!!!!!!, co mi się przydarzy. Na W-f-ie graliśmy w nogę, dostałem piłką w głowę, na szczęście mam dobry refleks bo jak kumpel chciał dobić to mi w brzuch z całej pary ukopał, znów idę do pielęgniarki i znów, wracam na lekcję czwartą.
Myślę "Boże co teraz...", rozpoczęła się Historia (rada 15: nigdy nie choć na czwartą lekcję), dobrze, że to co mnie uderzyło w łeb było plastikowe).
Koniec historii i przerwa, (rada 16: Nigdy nie krzycz "dupa" na cały regulator bo zza ściany może wyjść wychowawczyni, (rada 17: Po tylu przeżyciach udawaj debila, wiesz takie uuuuaaaareeee).
Zaczęła się lekcja plastyki (rada 18: Nigdy nie maluj nauczycieli żebrzących do ciebie o chleb), dostałem 2. (rada nr 19: Nie mów "dupa" na plastyce), znów miałem ochrzan od wychowawczyni i znów udawałem debila uuuuuraaaajjjeeeee.
Rozpoczęła się lekcja chemii (rada nr 19: nigdy nie wąchaj kwasu i nie wlewaj wody do kwasu). Idziemy w 6(ciu) do pielęgniarki. (rada nr 20: nigdy nie idź pierwszy), i się tłumaczyłem, że to mnie nie pobili tylko to był wybuch w sali chemicznej.
Zaczyna się kolejna lekcja szósta "Boże nie nie pozwól mi tam iść..." Myślę, "jestem trupem". Zaczęła się Infa nieeeeee !!! to nie może być prawda, malujemy w Paincie ;). (rada nr:21 nigdy nie krzycz na Infie, i nie maluj nauczyciela żebrzącego o chleb), udaje świra uuuuueeersssswaaaa.
Reszta lekcji minęła spokojnie, wracam do domu (rada nr: 22: Nie skręcaj z drogi i nie idź na wał se na sankach pozjeżdżać), za stary jestem i wracam do domu nie czując pośladka.
Wracam do domu, siadam przed TV i oglądam kreskówki (rada nr 23: Nie oglądaj POKEMONÓW bo dostaniesz padaczki), ledwo mnie odratowali, ale byłem przykuty do sofy, nie mogłem się ruszyć bo mi znieczulenie dali, a tu co... Zaczyna się "Moda na sukces" odcinek 99956, a później: Pauletta, Klan, Kachora, Buła i spóła, Luz Maria, i w końcu znieczulenie przestało działać, mój mózg nie reagował już na bodźce z zewnątrz, chcieli mnie przeciągnąć na tamtą stronę, ale się nie dałem.
Idę odrobić lekcję, przecież jutro są święta, mam w dupie, idę se zagrać w GTA 3 (rada nr 24: nie skręcaj w uliczkę z prawej), rozwalili mnie.
Włączyłem Action Maga i czytam (rada nr 25: czytaj texty ARCHWIMILIMIŁOPOTOPOCZERPACZKIWICZANINA), gość jest prze zabójczy, zazdroszczę ci babci, moja wymyśla jeszcze bardziej nie stworzone rzeczy. Teraz piszę teksty do Games Corner, później włączam sobie "Powrót Godzilli", (rada nr 27: Nie włączaj surround), było ciemno, a ja słyszałem czyjś oddech za moimi plecami, bez zastanowienia rzuciłem się na tego kogoś z pięściami, łupu tupu, TRATATA i okazało się, że to mój młodszy brat, krzyczę do niego, "Mogłeś mnie zabić !!!".
Idę spać, (rada nr 28: Idź do łóżka i się nigdzie nie zatrzymuj), usnąłem w drodze, budzę się o 4 a usnąłem o 3, idę do łóżka (rada nr 29: Nie rzucaj się na łóżko jeśli śpi na nim pies), przygniotłem bidulkę, Bajtek zaczął kwiczeć i skomleć, przepraszałem go z pół godziny (rada nr 30: Nie przepraszaj psa na stojąca), muszę iść prać spodnie bo mnie obsikał, to znaczy, że jesteśmy kwita.
Idę spać, ale Bajtek zaczął wyć do Księżyca na ścianie (rada nr 31: Nigdy nie maluj na ścianie Księżyca, jeśli masz psa lub młodszego brata), wył tak z 5 minut, aż doszedł do niego mój brat i mieliśmy duet. Rzuciłem się na nich i zacząłem ich okładać pięściami, był ze mną mój przyjaciel miś Toudi, niestety polegliśmy, O Jezus, Maria Toudi !!! Co oni ci zrobili !!!
Szybko zabrałem Toudiego na stół operacyjny i zacząłem go zszywać. (rada nr 32: Przed zszyciem sprawdź gdzie co ma być, a nie improwizuj).
Toudi stał się mutantem, miał na głowię nogę, po zabiegu idę spać o godzinie 5 rano. (rada nr 33: Nie zapominaj wyłączyć budzika), budzę się o godzinie 6. 20. I tak się kończą 24 godziny z mojego życia.

Winix < winix@wp.pl >

Heh... więc teraz wiecie jak wygląda mój jeden dzień życia. Mam nadzieje, że Qn'ik przyjmie ten tekst, bo się troszkę namęczyłem z jego napisaniem, wiecie brat mi za pierwszym razem usuną i musiałem pisać od nowa, (okładam go pięściami TRUTUTU). Zapraszam też na moją stronę Internetową: www.winix.prv.pl . Do zobaczenia.