=-=-= Przemijające gwiazdy tenisa =-=-=

Tenis to dziwna dyscyplina. Odbijasz piłkę na drugą stronę siatki, a nie strzelasz żadnych goli. :) Beznadziejna gra, kto wogóle ją wymyślił. :) Chyba był degeneratem... Ale nic, jako tako tenis tam lubię, urok w sobie posiada niezmiennie, a rokrocznie jak moje oczy widzą, praktykuje go coraz większe grono osób. Polski tenis raczej jest do bani, znaczy się nie mamy jakiś wielkich sukcesów na rynku międzynarodowym, czyli nie promujemy siebie, a to z kolei wiąże się z brakiem talentów na miarę Agassiego czy Samprasa... Trzeba się emocjonować zagranicznymi zawodnikami. Kilku było takich, że ich gra zapierała dech w piersiach, czysta perfekcja i ideał, odpowiednia siła, elegancja i technika. Niektórych się nie zapomina, ich wspaniałe forhendy czy beackhendy, smecze, slajsy... Przedstawię tutaj takich zawodników, o których świat słyszał nie raz, ale może też nie usłyszy ani razu...

Boris Becker: niemiecki tenisista, trzykrotny zwycięzca Wimbledonu (1985, 1986, 1989), międzynarodowych mistrzostw USA (1989) i Australii (1991) oraz Turnieju Masters (1988, 1992). Fantastyczny zawodnik. Zachwycał przede wszystkim swoją kondycją i wybieganiem, a także mobilizacją w sytuacjach zdaje się beznadziejnych. Nie czuł respektu do starszych i niby lepszych od niego, już jako małolat udowadniał swoją wyższość nad wieloma. Kilkadziesiąt wygranych turnieji i mnóstwo pieniędzy, które mu niedługo wyparują... a to z powodu zaległosći finansowych sięgających kwoty 5 milionów Euro. Jak mi wiadomo, sąd wydał wyrok nakazujący spłacenie kwoty...

Goran Ivanisevic: fantastyczny niegdyś tenisista, chyba chorwacki... Raz długie, razk krótkie włosy, szeroko charakterystyczna postać, znana praktycznie na całym świecie sympatykom tenisa. Przede wszystkim absolutnie wspaniały beackhand, którym to zawsze otwierał sobie kort i wygrywał wymiany. Zwycięzca kilku turniejów wielkoszlemowych, kilkudziesięciu innych. Gra również w piłkę i trenował nawet z profesjonalnymi piłkarzami z górnej półki. No, no... życzymy sukcesów. :)

Pete Sampras: Ach, co to za postać... charyzmatyczna, rozpoznawalna, charakterystyczna. Jeszcze gra, jednakże wyraźnie u schyłku kariery. Osiągnał przeogromnie wiele, niewielu z nim mogłoby stanąc do walki. Już jako dzieciak przejawiał znaczną tendencję do tenisa i pogrywał w niego od najwcześniejszych lat. Fantastyczny wolej pomagał mu na wygrywanie, przede wszystkim na trawiastych kortach Wimbledonu. Uchonorowany kilkudziesięcioma odznaczeniami dla sportowca roku, tenisisty roku itp. Kilkadziesiąt milionów dolarów na koncie, a duża część to wpływy z wygranych na kortach świata. Niezliczone zwycięstwa i pojedynki, prawdziwe horrory z jego udziałem. Słowem - geniusz z rakietą w ręce!

Andre Agassi: jego tutaj nie mogło zabraknąć. Wybijający się z tłumu swoją łysiną. :) Karierę rozpoczął również wcześnie, już jako nastolatek odnosił znaczące sukcesy na rynku międzynarodowym. Objawienie kilku sezonów, uznany za jednego z najlepszych zawodników świata. Świetna technika, zabójcza gra z linii końcowej i potężne bombardowanie przeciwnika swoimi uderzeniami. Nieraz wywoływał uśmiech przerażenia na oczach rywala. Wybiegany o dobrej kondycji, w latach swej dominacji nie do zatrzymania. Dziś żonaty (chyba), ma syna... powoli oddać pałeczkę.

To tyle. Więcej mi się nie chce. ;)) Tenis nigdy nie był moją dobrą stroną i dlatego niczego tutaj nie dodam, nawet jakbym chciał.

sly