=-=-= Kłamliwe informacje =-=-=

Czego to się nie zrobi dla taniej sensacji, wiążącej się później ze wzrostem sprzedaży. Niektóre gazety sportowe idealnie opanowały tę sztukę, a chwytliwym i ciekawym tytułem przyciągają mnóstwo osób. Regularnie i systematycznie śledzę wydarzenia sportowe, a niektóre dane budzą we mnie nie tyle co podziw, a wołanie o pomstę do nieba, tudzież politowanie i ironiczny uśmiech. Sami wiecie, co znaczy słowo wyobrzymienie... Z całą pewnością można stwierdzić, że prasa tak naprawdę kłamie, oszukuje ludzi ich kosztem, a sama śmieje się z nas, żeśmy pachołki i pionki. Ale cóż...

Kupuję "Przegląd Sportowy", mało kosztuje, choć stosunek ceny do tego, co oferują, nie jest zbyt korzystny. I pierwszą stronę zajmuje sam nasz wielki bramkasz, uczestnik Deatchmatchu z tego numeru - Jerzy Dudek. Wielkie zdjęcie, krótka notka pod nim, ale tytuł jest jak najbardziej widoczny: Dudka chce Barcelona. Oczywiście ja jako ten, który dał się oszukać, czym prędzej przewróciłem na odpowiednią stronę i przeczytawszy cały artykuł, głośno zacząłem się śmiać. Po pierwsze - Dudek siedzi na ławce w Liverpoolu, ostatnio przeżywa wyraźny kryzys formy, a jego interwnecje nie są już tak wspaniałe i nie zapierają dechu w piersiach. Po drugie - Barca może wydać szmal na lepszego bramkarza. Wcale nie powiedziane jest, że nasz orzeł jest najlepszym golkiperem na świecie. Co to, to nie. BYŁ jednym z lepszych... Po trzecie - ilość traconych bramek przez katalończyków nie jest jakąś ogromną liczbą, więc zapotrzebowanie na innych strażników bramki nie jest konieczne. Po czwarte - za dużo obcokrajowców, przez co zapewne trener nie wystawiłby bramkarza kosztem wartościowego zawodnika z pola, a bynajmniej jest na to mała szansa...

Jest sensacja? Jest! I teraz oczywiście rozpoczyna się ogólnokrajowy szum związany z perypetiami polskiego asa, a sam zainteresowany o swoim "nagłym" przejściu nie wie nic, a dowiaduje się dopiero z gazet i tym bardziej śmieje, jakie to nowalijki i ciekawostki dziennikarze mogą stworzyć. To woła o pomstę do nieba... Niemniej mimo, iż jest to totalna ściema i mydlenie oczu czytelnikowi, przeciętny kibic może się zastanowić: o qrczę, a jeśli rzeczywiście chce go Barca itp. Pojawiają się wątpliwości, nutka zaciekawienia. Następnie następuje łańcuszek, jedna osoba mówi o tym znajomemu, ta znowu powtarza to kilku innym... Powstaje dyskusja krajowa, mnóstwo wymyślanych prze kibiców i krytyków informacji - tak o sobie. Dopieszcza się pewne informacje, barwnie dodając kilka szczegółów, oczywiście zmyślonych, ale co tam - pretekst do kolejnej sensacji! Pomocy...

Ja tam w przejście Dudka nie wierzę, już nie takie rzeczy się słyszało, żeby przyjmować do siebie takie wiadomości. Panom dziennikarzom tylko wypada życzyć, aby ograniczyli swoje doniesienia i nie szukali taniej sensacji kosztem czytelnika. Akurat wigilia to wymarzony czas, aby takie życzenia złożyć. Troszkę trzeba to utemperować i skrócić. Od dawna jest tak, że Polska żyje marzeniami i nadziejami. Gdybyśmy mogli, sprzedalibyśmy nawet papieża za kilka marnych groszy, jednak tejże sytuacji nie ma i nie będzie. Powody są jasne... Moja rada jest następująca: podchodzić do wszelkich atykułow prasowych z dużym dystansem, gdyż dopiero później może się okazać, jakie wielkie przeżywliśmy rozczarowanie zagłębiając się pochopnie i naiwnie w temat. Nie róbmy sami sobie przykrości, a czekajmy na samo sfinalizowanie sprawy.

sly