=-=-= Wywiad z sprawozdawcą sportowym:) =-=-=
Praca komentatora jest ciężka i każdy chyba o tym wie. Zdarzają się fatalne pomyłki, komiczne wypowiedzi, dziwne przekręcanie słów. Poniżej przeczytacie sobie wywiad z takim komentatorem. Wszystko oczywiście jest zmyślone.
S: sly
K: Komentator sportowy
S: Czy praca
komentatora sportowego jest łatwą pracą?
K: To zależy od jakiej strony patrząc. Jeśli siedzisz już w
tym fachu kilka lat, bez problemu poradzisz sobie ze wszystkim,
gdyby jednak posiadasz krótki staż, cierpisz początkowe
katorgi i uczysz się wielu jakże później potrzebnych rzeczy.
Dobre przygotowanie następnie przekłada się na dobry komentarz
podczas meczu i tym większe "umilanie" odbiorcom
relacji.
S: Co jest
najtrudniejsze w pracy komentatora?
K: Hm...najtrudniejsze Pan powiada:) Ciężko powiedzieć,
biorąc pod uwagę fakt, iż na samym starcie nasza wiedza jest
iście bardzo nikła i trzeba od podstaw poznawać wszystko
potrzebne do prawidłowego zdania relacji ludziom. Ale myślę,
że zdecydowanie najtrudniejsze jest nie myśleć za bardzo nad
rzeczą, którą się komentuje, ale jednocześnie trzeba z
należytą uwagą śledzić własny swój ruch i posunięcie,
niekoniecznie te, które się zaplanuje.
S: Dlaczego
komentatorzy sportowi są narażeni na krytykę, według Pana?
K: Jak wiadomo, zdarza się mnóstwo pomyłek, często
śmiesznych, wręcz komicznych i staje się to przyczyną wielu
drwin w naszą stronę. Przyznam, że poniekąd rozumiem ludzi,
gdyż oczekują pełnej profesjonalnej roboty od sprawozdawcy, a
ci często poprzez swoje roztargnienie nie są w stanie zapewnić
im godnego widowiska i mylą się w wielu kwestiach. Zawsze
będzie i było tak, iż komentatorzy postawiani są w świetle
oceny publicznej, a ta ma ostatnio nadwyraz dużo do powiedzenia.
S: Cechy
potrzebne dobremu sprawozdawcy sportowemu.
K: Opanowanie, duży zasób słownictwa, cierpliwość, ale też
zdecydowanie, pracowanie nad płynnością wypowiedzi. Przyda
się oczywiście również dobre poczucie humoru, aby w czasie
zmagania się z meczem, troszkę kibiców odprężyć i sprawić,
żeby nie dostali zawału serca tymi swoimi nerwami:) (Nie powiem
już kto tu bardziej denerwuje fanów sportu: komentatorzy czy
sportowcy...:))
S: Jakich
czynności i słów powinien unikać komentator? Co zapewni dobry
komentarz meczowy?
K: Czekałem na to pytanie... (Jasne...- Sly :)) Podstawową i
bardzo irytującą rzeczą jest to, iż nie można na okrągło
nawijać, gdyż kibice przed telewizorami mogą dostać ataka
apopleksji:) Ale to już ich strata:) Gadulstwo źle się
kojarzy, z plotkowaniem i innymi temu podobnymi, a gdy już
wpadniesz w wir meczu, w jego magię, nie przestaniesz gadać i
ciągle coś wydobywać się bedzie z twoich ust. Oczywiście ty
sobie nie zdajesz sobie z tego sprawy, jednak nawijasz dalej i
tak relacja staję się nieciekawa i nudnawa. Młodzi stażem
komentatorzy chcą pokazać się z dobrej strony, wykorzystując
wszystkie informacje na swoim biurku, ciągle o czymś
wspominając i dodając coraz to nowe fakty i zagadnienia.
Wyobażam właśnie w myslach sobie reakcją "typowego:
polskiego kibica: "O żesz, ja p***, jak go zaraz k***
p***e... itd". Oczywiście winy nie ponosimy my, lecz nasz
kochany rząd, który sprowadza za dużo taniej wódki do Polski,
przez co brać kibiców spożywa jej nadmiar i później mamy oto
takie zachowania. To pewnie zmutowane gany:) (Są takie!!! - Sly)
Trzeba mówić z pasją i polotem, w rytm boiskowych wydarzeń,
emocjonując się każdą sekundą meczu. Jeśli dobrze opanuje
się podstawy opisane powyżej, naprawdę mądra meczowa mowa
stanie się faktem.
S: Słyszałem o
specjalnym przygotowaniu fizycznym potrzebnym komentatorom...
K: (wtrącił się, nawet Sly nie dokończył:) Tak tak,
oczywiście, i tu się Pan nie myli. (Wiedziałem:) - Sly) Idąc
na wzór szachistów, choćby mistrza świata Kasparowa,
komentator dziennie przebiega kilka kilometrów na poprawienie
swojj kondycji, szkoda że nie finansowej:) Relacja meczowa jest
ogromnym wysiłkiem i naprawdę prawidłowo ułożony trening
pomaga w sprawozdaniach sportowych. Pomaga zwłaszcza wtedy,
kiedy już na jednym oddechu omawia się akcję zespołu i w
finalnym momencie zawsze brakuje powietrza na powiedzenie: GOL!
Dlatego trzeba być przygotowanym na takie niespodzianki. 90
minut spotkania piłkarskiego daje w kość, szczególnie gdy
jest zima, gdyż moje stanowisko nie jest zbyt dobrze osłonięte
przed wiatrem i panuje straszny mróz, który sponiewiera mnie i
nie pozwala należycie zapewnić satysfakcji kibicom. (Taaaa... -
Sly)
S: Co pan powie
o pomyłkach, które zdarzają się wam - komentatorom?
K: ....(cisza, udaje, że myśli) Pozostawie to bez komentarza,
gdyż jak coś powiem to mnie wyrzucą z pracy.
S: Nalegam jednak...
K: Nie da rady, boje się pana Millera, który przed wywiadem dla
pana stacji zaaplikował mi kilkanaście mocnych ciosów Miotłą
Harrego Pottera mówiąc, że jeśli przekrocze pewne bariery, to
mnie już Państwo w tym kraju nie zobaczycie, a moje ciało
znał będzie tylko grabarz na cmentarzu... (Łaskawie
wycięliśmy - red. znaczy się Sly:)
S: Ha! Wiedziałem, że za tym idzie przeciwrządowa akcja
tępienia mioteł H.Pottera. W trybie natychmiastowym trzeba
pozwać premiera do sądu pod groźbą kradzieży...
K: ... "pod zarzutem" panie redaktorze... (wtrącił
się)
S: Ach, tak. Rzeczywiście. Ale weź mi się pan tutaj nie
wtrącaj do mojego wywiadu, co>?! No. :) A więc wyszło na
jaw, że Polska eksploatuje za dużo ropy naftowej do Mongolii,
przez co popyt na komentatorów znacznie spada. To jest spisek,
psze Państwa. Czy Państwo mnie słyszą???!?!?! (tu zaciął
się mikrofon:)
K: No dobrze, powiem panu co nieco o pomyłkach komentatorów. A
więc są to oczywiście czyste przypadki, gdyż wobec wszelkim
panującym podczas meczu emocjom, traci się rozum (Co się
traci?:) - sly) i przez to mamy takie a nie inne okoliczności.
My też ludzie jesteśmy (polemizowałbym...:) - sly) i
zdarzały, zdarzają i zdarzać się będa takie pomyłki. Wynika
to również z pewnego roztargnienia, nonszalancji, chęci
pokazania się z dobrej strony.
S: Być może, ale zdanie w stylu "oto moment przed momentem
nad momentami nad państwa ekranach" jest co najmniej
kuriozalne i przedstawia polski poziom ludzi odpowiadających za
umilanie swym komentarzem odbiorcom.
K: Widzę, że pan ciągle o tym samym...(A jakże, pracę się
szanuje:) - Sly) Jak już wspomniałem, my również pasjonujemy
się meczem i w imię boiskowej sytuacji chcialibyśmy
powiedzieć jak najwięcej słow naraz. Zmiany wywołane w
naszych mózgach nie przyjmują naraz tyle informacji
dziedzicznej i pozwala tylko na wypowiedzenie kilku słów,
często komicznie kuriozalnych i niegodnych zapamiętania...
S: Pana
wypowiedź mnie nie satysfakcjonuje, a przede wszystkim zapewne
czytelników, którzy chcieliby poznać naprawdę prawdziwą
przyczynę tych pomyłek, ale jeszcze w dalszym toku rozmowy
spytam się o to pana. A teraz rzecz mnie bardzo interesująca,
wielu również. Ile zarabia sprawozdawca sportowy?
K: Niewiele, patrząc na dzisiejszy rynek i kurs dolara wobec
małży w Guahili:) Jest to kwota około 2000 złotych, niekiedy
drobnie wyższa, ale sądzę, że natychmiast powinni nam
podnieść pensje i w związku z tym zacząłem pisać skargę do
ministra jakiegoś tam, aby się tą sprawą zajął. Zasrane
biedaki (telewizja - sly) biorą tylko dla siebie, nowe
samochodziki, nowe to i tamto, a mi nie dadzą nic.. (płacz i
pad na twarz)
S: ...Hmmm...aaaa.... "Zasrane biedaki"...?
K: Co???!! Kto to powiedział??! Ja to powiedziałem??!!? Nie, to
nie mogłem być ja, przecież mnie tutaj nie było!!! To się
oczywiście później wytnie, ja chcę pracować, nieeeee....
Właściwie pan tak zrobił specjalnie i z premedytacją!!! Pan
też chyba jest z telewizji i stoi za tym międzynarodowy spisek
wobec mnie! Tak, nie wywyniecie się, postanowiłem
przeprowadzić się do Chin i tam życ godnie z należytym mi
szacunkiem...!!!
S: Szerokiej drogi:) Rzeczywiście "godne" życie pan
wybrał:))
K: Niech pana szlag trafił i całą Pana paczkę spiskowców.
Zasrane biedaki... ( i tu już uciekł, kiedy miałem mu
wymierzyć soczystego kopa na twarz)
S: Nie ma co, kultura obowiązuje:) Dziękuję za wywiad.
Dla Państwa wywiad przeprowadzał Jegomość z telewizji - Sly. Naszym dzisiejszym gościem był(o) poważny przypadek polskiego schorowanego komentatora sportowego nad wyraz zmęczonego całą otoczką wokół niego i dał wyraźny dowód, że nasi rodzimi psychiatrzy przez kilka następnych lat będa mieli kogo leczyć:) Zapomniałem, on wyjechał przecież do Chin...:) Ale być może jeszcze się spotkamy.
sly