=-=-= Czy Ja-nas uratuje?! =-=-=

I stało się po raz kolejny. Nonszalancja i groteskowość polskiej skopanej przyczyniła do kolejnej zmiany trenera na najwyższym stołku. Od początku twierdziłem, że Engel był, jest i będzie najodporniejszym, najlepszym, najodpowiedniejszych fachowcem do tej roli, a jego słabe wyniki podczas MŚ są tylko jakimś tam błędem poprzedzonym wcześniejszymi niewłaściwymi działaniami. W naszym kraju już tak jest i będzie, że po niepowiedzeniach mówi się "Dziękuję", słada wypowiedzenie i szuka kogoś nowego na to stanowisko. Cierpimy na pewnego rodzaju schorzenie, które jest wrodzone. My chcemy być najlepsi, wygrywać, dążyć do sukcesów, ale nie umiemy wszystkiego spokojnie poukładać. Specyfika jest kuriozalna, dla wyrafinowanych kibiców i krytyków - wręcz śmieszna. Nic nie można zrobić natychmiast, na siłę, wprew pewnym obowiązoującym prawom piłki, potrzeba czasu na ukształtowanie, uregulowanie gry, przyzwyczajenie do europejskich warunków. To jest zaleta - potrafienie takiej, bądź co bądź, sztuki - a my jej nie posiadamy...

Nikt nie powie, że za Engela było źle. Szanujący się fan nie powinien powiedzieć. Nie można wyzywać, narzekać i wytyczać ku komuś epitety niegodne moich słów, kilka dni wcześniej wielbiąc i chwaląc. Engel przejdzie do annałów, po szesnatu latach wprowadził reprezentację do prestiżowego turnieju, w którym nie udało mu się odegrać jakiejś znaczącej roli. Ale sam fakt miał miejsce. Drużyna eliminacji była maszyną, idealnie zaprogramowaną, grającą pięknie i ofensywnie, strzelająca dużo bramek. Ich ułożenie, przemieszczanie się po boisku, budziło podziw. Wykonywali najbardziej skomplkowane operacje, nikogo się nie bali, czuli swoją wartość i pewność, że mogą każdego pokonać. Tyle emocji i wzruszeń w tym okresie, radosne i rozśpiewane miny, nikt złego słowa nie mógł powiedzieć, inaczej leżałby w szpitalu na intensywnej. Kraj żył sukcesami, identyfikował się nareszcie z kadrą, od początku do końca dzielnie trzymał się razem. Starsi kibice pamiętają zapewne zamierzchłe czasy, wielkie czasy, kiedy markę naszą należycie szanowano, a gdy dochodziło do pojedynku z biało-czerwonymi - wszystkich ogarniał strach, przynajmniej te słabsze reprezentacje. Powróciła ta sielanka i trwała dłuższy okres, na nowo poczuto amtosferę wielkiego zbliżającego się święta piłkarskiego. Ale coś nie poszło po naszej myśli i efekty sami widzieliście...

Jeszcze praktycznie nie skończył się szum wokół nieudanych mistrzostw, a już powołano nowego trenera. Boniek. Niektórzy mogą to wymówić dopiero po przełknięciu śliny, a spowodowane jest to jego absolutnie ogromnymi zasługami dla polskiego futbolu. Oczekiwano na lepszą przyszlość pod patronatem Zibiego, myślano, że tchnie wiarę w zwycięstwo, nadzieję, poczucie utraconej wartości... Sprawa z Bońkiem długo mi się nie podobała. Według mnie w Korei stosowano już rozmaite przekręty mające na celu zżyłość kadry zawodniczej z gwiazdorem a'la Mundial 82 rok. Granie nie fair wobec Engela, kłamliwe koleżeństwo i możność partnerstwa, podczas gdy tak naprawdę chodziło o przyszłość interesów, a Zibi niegłupi człowiek, cwaniactwa nabrawszy jako piłkarz, perfekcyjnie zjednał sobie odpowiednich ludzi i... Kariera trenerska nie odznaczała się najwyraźniej, nie odnosił na tym polu sukcesów, a same porażki. Trenował zespoły Serie A i kilkarotnie spadały one do niższych klas. Podobno kibice do dziś nie mogą zapomnieć tego Zbyszkowi. :> Atutami nowego selekcjonera na pewno były marka, jaką sobie wyrobił, znajomość największych szych światka piłkarskiego, dobre układy z dziennikarzami i sponsorami, poparcie związku. Ale co z tego, skoro nie posiadał najcenniejszego w tym wszystkim - haczyku, talentu do kunsztu coacha. Jego kadencja odbiła się tylko na niekorzyść. Fatalna gra, zero poukładanej gry w środku pola, żadnego polotu i wirtuozerii. Można powiedzieć, że zepsuł to, co utworzył i zainicjował Engel, odebrał nam nasze największe atuty, dodając przy okazji wady i skrzętnie je pogłębiając zamiast niwelować. O ile zwycięstwo w marnym stylu z piekarzami z San Marino jeszcze kibiców nie przyprawiła o zawał, to katastrofa z Łotwą owszem. Kompletne dno. Bilans najzwyczajniej - niekorzystny. Ale przecież każdy myślący i inteligentny kibic wie, o co chodzi. Pobył z zespołem kilka miesięcy, inkasując grubą kapustę co miesiąc, a w chwilach kryzysowych, kiedy to jego doświadczenie mogło by się przydać, uciekł jak złodziej, zabrał szmal i nawet nie podał sensownego argumetnu, dlaczego... Nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy, a zachowanie Zibiego jest co najmniej karygodne i poniżające. Nie dałbym mu żadnych pieniędzy za to co zrobił, samą nauczką dla niego powinno być złe przyjęcie kibiców, gdzie jego stopa nie stanie. Nie należy mu się nic, a z chęcią - gdybym był prezesem PZPN - oddelegował, wystosował odpowiednie pismo zarządzające wypłacenie na konto związku pewnej sumy pieniędzy w związku z zerwaniem kontraktu, stworzenia totalnego infantylizmu piłkarskiego reprezentacji, tudzież zakazu pełnienia działań trenerskich przez jakiś czas, najlepiej do końca życia...

Cały grudzień gazety trąbiły o nowym selekcjonerze, próbowały docierać do przecieków, szukać poufnych informacji, napisać o taniej sensacji w celu poczytności. Listkiewicz zachowywał się nadmiernie spokojnie, a mógł ten spokój budzić podziw. Wypisano odpowiednią listę kandydatów złożoną z kilkunastu nazwisk, również zagranicznych. Po czasie wykreślono te brzmiące nie po naszemu, co sprawiło, iż odetchnąłem. Jeszcze by tego brakowało, żeby reprezentację prowadził człowiek nie z naszego kraju! Ja sobie tego nie wyobrażam. Co, u nas nie ma fachowców?! Ostatecznie po wstępnych selekcjach i kwalifikacjach, pozostało pięciu. Mieczysław Broniszewski, Stefan Majewski, Franciszek Smuda, Henryk Kasperczak, Jerzy Engel, Paweł Janas. Doborowe towarzystwo - nie powiem.

Mieczysław Broniszewski - trener mało mi znany, aczkolwiek słyszałem kiedyś o nim. Jakie czynniki sprawiały, iż to może on zostanie trenerem kadry narodowej? Hmmm... ja wiem, może to, że praktycznie jest mało znany kibicom, presja wobec niego nie jest tak olbrzymia, ma pełem zakres działania. Gdyby mu się udało...

Stefan Majewski - zastępca Bońka, upatrywany na jego następcę. Jest fachowcem, pewne pojęcie o piłce na pewno ma, jednakże jego w roli coacha nie widziałbym. Sztuczność, brak wizualności i ogólnego wrażenia. Ongiś trenował kilka polskich zespołów, między innymi Amicę Wronki, doprowadzając ją do wysokich lokat w lidze i sukcesów w Pucharach. Szanuję tego człowieka, ale wobec konkurencji raczej nie miał szans, bladł wyraźnie, a jego imię nie znaczy tak dużo w piłce. Owszem - posiadał potrzebne poparcie ze strony PZPN, ale co by ten znowu mu dał, w czym pomógł? Pomoc związku tak naprawdę jest żadną pomocą. :>>>>>

Franciszek Smuda - dziwiłem się, dlaczego nie wybrali go zamiast Engela. Fantastyczny człowiek, jeden z największych fachowców polskiej piłki. Jego Widzew Łódź i wspaniałe sukcesy tak radujące ludzi kilka lat wstecz są nie do zapomnienia. Następnie Legia... Mnóstwo tytułów, wyróżnień, odznaczeń. Ale jest coś, co nie spodobało się Listkiewiczowi. Smuda nie działał pod wpływem managerów zawodników i nie wystawiał składu wedle zażyczeń tychże, był niezależny, on sam chciał uformować reprezentację, bez żadnych nalegań, narzutów ze strony innych. PZPN oczywiście nie widział takiej perspektywy i nie zatrudniono go. Gdyby jednak dostałe fuchę, taki choćby Żewłakow w życiu nie założyłby już koszulki z orłem na piersi. Znawcy wiedzą, co może Lubański - manager wielu zawodników. On jest doradcą, a właściwie to sam załatwia sprawę pierwszej jedenastki... Ja wam powiem tylko jedno: Smuda z tamtej reprezentacji zrobiłby maszynę do zwycięstw.

Henryk Kasperczak: Ach, gdy tylko słyszę lub piszę te dwa słowa, radość i uśmiech na ustach mi wita. Nie wiem, czy Polska miała w ostatnim dwudziestoleciu lepszego trenera niż on. Może i jest małomówny, skryty, ale potrafi swoją rozwagą i rozsądkiem, cwaniactwem - ustawić zespół tak, aby grał i co najważniejsze - wygrywał! Prawdziwy mistrz taktyki, od ustawienia zawodników począwszy na roli tychże kończąc. Od razu byłem za, wręcz pewien, że to Heniu obejmie cały ten bajzel, zrobi porządną ekipę. Przeogromne doświadczenie przywiezione z Francji, krajów Afrykańskich, na pewno przyadałoby się w dalszej inicjatywie. A kibice go wręcz wielbią. Czego chcieć więcej, czy to nie idealny kandydat? Niestety, znalazły się oczywiście minusy. Fantastyczna gra Wisły sprawiła, iż nie mógł prowadzić klubu i reprezentacji jednocześnie. Za złamanie kontraktu z jedenastką krakowską groziło wielkie odszkodowanie, które PZPN w chwili chęci pozyskania Henia - musiało by zapłacić. Ale nie, jeszcze nie teraz...

Paweł Janas - co ja mam powiedzieć? Nowy selekcjoner reprezentacji!!! Troszkę mnie ta informacja zszokowała. Dyrektor sportowy Amici, o ile mi dobrze wiadomo, jest dziś najważniejszą osobą polskiej piłki. Ojciec opowiadał mi, że cechował go spokój i umiejętność podjęcia trafnych decyzji, a do tego dopisywało potrzebne w sporcie szczęście. Nie wiem, ile w tym prawdy, ale miejmy nadzieję, żeby jak najwięcej. Bogata kariera zawodnicza, mnóstwo bramek, występów na europejskich pucharach, zdobyte doświadczenie - to wszystko powinno w niedalekim czasie przynosić efekty, inaczej...

CZego więc mamy sobie życzyć w nadchodzącym roku? PRzede wszystkim poprawy gry polskiej reprezentacji, zmiany stylu na bardziej ofensywny, ku bramce przeciwnika, by strzelać gole... Janas być może jest odpowiednim kandydatem i Listkiewicz wybierając go, wiedział co robi. Jeszcze nie zaufałem mu na tyle, aby przekonał mnie do siebie. Potrzeba czasu, być może PZPN zrozumie wcześniej powielane błędy i zrozumie, że na uformowanie i zgranie kadry potrzeba czasu. BArdzo natomiast podoba mi się filozofia Janasa: "nie obchodzi mnie, czy w składzie będą grali starzy bądź młodzi. Nie uznaję takiej zasady i odmłodzenie kadry to brednia i komizm. Istnieje tylko kategoria na dobrych i złych, a ci pierwsi będą mieli miejsce u mnie, w reprezentacyjnych szeregach..." Jak tak się będzie wypowiadał, a efektywność pracy będzie widoczna, rzucę się za tym człowiekiem w ogień!

sly

Ślijcie swoje wrażenia na temat wyboru selekcjonera, chętnie poczytam Wasze opinie.