=-=-= Gala Piłkarska "Piłki nożnej" =-=-=
Czy jest ktoś, kto
nie lubi poznawać nazwisk najlepszych zawodników, trenerów,
drużyn w przeróżnych konkursach, typowaniach, głosowaniach?
Ja do tej grupy nie należę, konfrotnacje takie oglądam bardzo
chętnie, a choćby z tego powodu, że chcę zobaczyć czy
telewidzowie wybierają tak samo jak ja, mają identyczne zdanie,
ten sam tok rozumowania. PRzyznam się szczerze, że w tym roku
nie zawiodłem się na ludziach, na sponsoraach, na
prowadzącym... Ten rok może nie był jakoś najwspanialszy pod
wieloma względami, nie obfitował w sukcesy, ale z całą
pewnością można powiedzieć, że dał emocje, stres i
zdenerwowanie. Gra Polaków na MŚ w Korei, następnie
żonglowanie selekcjonerami, absolutne geszefty związku,
niezrozumiałe dla mnie układy, decyzje... Ostatnio jak wiadomo
radość dała nam Krakowska Wisła awansując do następnej
rundy Pucharu UEFA, Żurawski błyszczy na każdym stadionie
dobijając niemiłosiernie bramkarzy, strzelając praktycznie w
każdym spotkaniu. Przyszedł czas na podsumowania całego sezonu
i właśnie z tego powody z warszawskim hotelu Marriot
zorganizowano pod patronatem dwutygodnika "Piłka
nożna" galę kończącą piłkarski rok.
Sama wizualność
jak najbardziej w porządku, mnóstwo zaproszonych osób, znane
osobistości piłki, pofatygował się nawet sam prezes PZPN, pan
Listkiewicz. :) Mateusz Borek - komentator sportowy Polsat Sport
- sprawdził się w roli prowadzącego co najmniej zadowalająco,
nie plątał mu się język, uśmiech witał na twarzy. Jego
gwiazda świeciła dosyć jasno, wybijał się sposórd licznie
zgromadzonej (właściwie to zaproszonej) publiczmości. Ale
trudno go było niezauważyć, skoro stał na samym środku
sceny. :)) Wybieraliśmy więc nasze typy w kilku kategoriach:
* Największe
odkrycie polskiej piłki
* Najlepsza druzyna polska ubiegłego sezonu
* Najlepszy polski trener
* Najlepszy polski zawodnik
Wyprofilowano do
każdego kategorii pięciu zawodników. Niekiedy nie rozumiałem
takiego a nie innego wyboru, kompletnie dla mnie pewni zawodnicy
nie mieli szans na pojawienie się na tej liście, a jednak...
Cezary Kucharski? Bez przesady! Ale nie denerwujmy się, to źle
wpływa na serce. :) Niniejszym jednak podział i kwalifikację
można uznać za trafną, znalazły się gwiazdy polskiej ligi,
ale i również zagranicznej - Jacek Bąk, Rząsa, Olisadebe.
Takich gal jak ta jest mnóstwo, niewiele jednak może się z
nią równać pod względem organizacyjnym, obsadą itp. Kto
więc został zwycięzcą poszczególnych kategorii?
Andrzej Niedzielan (największe odkrycie
polskiej piłki): kibic uważnie śledzący poczyniania polskich
napastników w polskiej lidzie nie powinien być w żaden sposób
zaskoczony. Rzeczywiście zawodnik Górnika Zabrze tryskał w tej
rundzie skutecznością strzelając tyle samo bramek ile
Żurawski. Jeszcze niedawno siedział na ławce rezerwowych w
Zagłębiu Lubin, a ówczesny trener nawet nie dawał mu szansy
pokazania się. Zmuszony tymi kłopotami wyemigrował do III
ligowego Chrobrego Głogów, w którym to spędził bodajże dwa
sezony. Od jakiegoś czasu - jak wiemy - reprezentuje barwy
zabrańskiego Górnika, głośno jednak od kilku tygodni jest z
powodu jego przejścia do któregoś z pierwszoligowych klubów
niemieckich. No no, tylko żeby za bardzo tam nie brylował, bo
go Niemcy wyrzucą... :)
Maciej Żurawski (najlepszy zawodnik
ubiegłego sezonu): wybór jak najbardziej słuszny i raczej nie
można mieć do nikogo pretensji. Przez całą rundę
prezentował znakomitą formę strzelecką, w najgorszych
opresjach ratował jedenastkę krakowską strzelając do siatki
rywala. Od kilku lat obserwowano go i uważano za jednego z
najlepszych polskich napastników, ten jednak nie mógł przez
pewien okres udowodnić swojej wyższości, wyszkolenia
technicznego i kunsztu piłkarskiego pod bramką gości. Dziuruje
siatki w Pucharze UEFA, jest najlepszym dotychczasowym strzelcem,
bez respektu podchodzi do każdego spotkania. Zdarzały mu się
słabe mecze (jak choćby z Schalke w Krakowie), ale czy
zawodnicy pokroju Zidane'a czy Raula nie mają złych dni?
PRzedłużył niedawno kontrakt z Białą Gwiazdą do 2007 roku,
co jest optymistycznym akcentem kończącego się właśnie roku.
Podobno biły się o niego najlepsze francuskie firmy
piłkarskie, jak Nantes czy Lyon, próbując przekonać prezesa
Cupiała, aby zasilił ich szerego. Może to i dobrze, że nie
wybrał się na zachód, gdzie jego kariera mogła by nagle
zahamować, a sam w dalszym stopniu rozwijać jak do tej pory?
Henryk Kasperczak (najlepszy trener):
Ach, co za bogata i piękna kariera - zawodnicza jak i trenerska.
Wybijał się w latach 80, kiedy to razem z Bońkiem, Latą,
Deyną wojowali po Europie ogrywając każdego napotkanego
przeciwnika. Kiedy czasy świetności minęły, pan Heniu wziął
się za posadę coacha, prowadząc już trzy reprezentacje,
wszystkie z CZarnego Lądu. JEst wybitnym i jedynym
niepowtarzalnym ekspertem, osobą wszechstronną, mającą zawsze
w zanadrzu ukryte asy. Próbuje nie tracić optymizmu podczas
chwil niezbyt radosnych, a jego posunięcia można uznać za
trafne i pomagające zespolowi osiągnąc cel. Przez 26 lat
trenował we Francji okolicznościowe drużyny zdobywając z nimi
największe laury piłkarskie, jak choćby Puchar Francji czy
Puchar Zdobywców Pucharów. Zdecydowanie należała mu się ta
nagroda, a jest ona malutkim podsumowaniem jego pracy z Wisłą.
Ach, gdyby Listkiewicz wybrał Kasperczaka na selekcjonera, może
było by lepiej?
Wisła Kraków (drużyna roku): murowany
faworyt do zwycięstwa. Zespół grający wspaniałą ofensywną
piłkę, z polotem i radością, byle by do bramki przeciwnika,
ku strzeleniu następnych bramek. W swoich szeregach posiada
kilku reprezentantów, ma zapewnione zaplecze finansowe, bazy
treningowe jak na polskie warunki nie są złe. Dominacja tejże
ekipy jest widoczna od kilku lat, kiedy to ze zmiennym
szczęściem toczy bitwy o MP, tułając się zawsze w pierwszej
trójce rozgrywek. Przyszedł nareszcie sezon triumfów,
wygranych, sławy. Nieoczekiwana, ale jakże dla nas miła gra w
Pucharze UEFA i brnięcie przez kolejne bariery daje ludziom
wiele zadowolenia i możność powrócenia do dawnych czasów
świetności polskiej kopanej rzędu lat 1974, 1982, 1996... Kto
wie, do czego ta drużyna jest jeszcze zdolna. To nie jakiś
armeński szmatławiec, a poważna - już - europejska firma, z
którą każdy musi się liczyć, w przeciwnym razie doznaje
niewyobrażalnej w skutkach klęski i dalszego wstydu. Płyń
Wisło...
Pozostaje nam
czekać na przyszły rok. Nikt nie wiem, jaki on będzie, co
przyniesie. Czy wreszcie dane nam będzie pooglądać na polskich
boiskach zespoły z pierwszej światowej półki, czy zawitają
do nas największe gwiazdy - Zidane, Aimar czy Henry? Ciężko na
te pytania odpowiedzieć, ja nie tracę nadziei i jestem
przekonany, że polski futbol odrodzi się na nowo, fala kryzysu
ominie nas i rokroczne fatum opuści, przenosząc się na kogoś
innego. Może reprezentacja uchroni się przed krytyką
prezentując poukładaną grę, oferując nam - kibicom - ciut
satysfakcji, dumy, honoru... Za rok być może będę po raz
kolejny zdawać wam relacje z piłkarskiej gali, już sezonu
2003...
sly