Tessaron - człowiek, lat 47

Podróżując po traktach Starego Świata być może drużyna poszukiwaczy przygód natknie się kiedyś na tego człowieka. Jeżeli są dobrotliwi i naiwni lepiej by tak się nie stało, gdyż Tessaron niedelikatnie uzmysłowiłby im, że studnia cierpienia tego padołu jest niewyczerpana. Ale, ech, dobrotliwi i naiwni? To jest przecie Warhammer, nie kraina Oz...
Odziany w szaty przypominające te noszone przez mnichów, skrywa twarz w cieniu kaptura, widać jedynie dłonie. Delikatne, długie palce wskazywałyby na szlacheckie urodzenie i lekkie życie. Zaczepiony odpowiada coś niezrozumiałego. Nie pali się do trajkotania. Jeśli jednak BG mieliby do niego jakaś sprawę (słyszeli o nim), lub się zainteresowali jego osobą, pozwól drogi mistrzu, by wpierw zamiast słów przemówił obraz. Niech ujrzą jego twarz. Skóra spalona, okropna. Wszędzie rany, zakrzepnięta krew, koszmarny i po trosze smutny uśmiech. Wokół oczu wytatuowana czerń tworząca przerażający, symetryczny kształt. Oczy przekrwione. Skóra sprawia wrażenie, jakby wciąż się paliła- dziwnym, że nie krzyczy, dziwnym też, że w ogóle żyje. Takie jest całe jego ciało nie licząc dłoni. A dusza - jeszcze bardziej znękana.
Tessaron był synem kochanki bogatego, arabskiego kupca i astronoma. Za młodu miał dostatek, dużo czytał, a ojciec, mimo że się otwarcie do niego nie przyznawał, bardzo go lubił. Matka, której uroda przeminęła z wiekiem nie była najistotniejszą w życiu młodzieńca. Nigdy go tak naprawdę nie kochała. Liczył się jedynie ojciec.
Towarzyszył mu wszędzie i prędko poznał jego sekret. Sekret ten stał się przekleństwem Tessarona i jego niezaspokojoną pasją. A była to magia, z naciskiem na tą czarną.
Coraz więcej czasu spędzał nad zakazanymi tomami i przy naukach szybko starzejącego się przyjaciela, który rad dzielił się z nim swymi umiejętnościami i razem z nim fascynował się poznawaniem mrocznych arkan. Nie raz przy tym czynili zło; grzechy te czasami przypominają o sobie Tessaronowi odwiedzając go w snach. 
Minęły lata. Każdy poszczególny rok mógłby stanowić odrębną historię. W końcu znaleźli się w potrzasku inkwizycji. Aby przetrwać, Tessaron "podpisał pakt z diabłem". Ognie stosu, piekielne, wieczne, nieskończone palą go każdej sekundy. Ale... żyje. Nie widzi na jedno oko, jego wygląd przeraża, pomimo tego jest tylko podrzędnym czynnikiem wśród tych, które powodują, że nie może normalnie żyć. Już nigdy nie będzie mógł. Reszta opowieści pozostaje tajemnicą, ale po tych dziejach czarnoksiężnika, musiał on wrócić na pewien cmentarz i zakończyć stare sprawy- to może jakoś się wiązać z przygodą.
Magia ocaliła dłonie i siebie samą. Tessaron, za każdym razem, gdy jej użyje na moment zapomina. Mieszka na ostatnim poziomie opuszczonej wieży. Dni spędza zarabiając na chleb poprzez pielęgnowanie kwiatów w ogrodzie botanicznym (czym odstrasza zwiedzających...). Cierpi, ale nie potrafi ze sobą skończyć, choć wiele razy zbierał się na odwagę. Za regałem chowa ostatnią księgę. Lunatykuje i często nie pamięta rankiem tego, co robił w nocy, znajduje na sobie i w pomieszczeniu ślady krwi, odór zmarłych. Niektórzy go znają - mogą do niego skierować BG, w końcu wciąż wiele wie i gdzieś na dnie serca dalej jest zabawnym w swej czystej miłości do sztuki czarodziejem. Nikt już nie sięgnie tego dna. Ból zbyt wiele wypalił, a ciernie raniły zbyt głęboko.
+ Proponuję by realiami cyferek i statystyk zajęli się sami mistrzowie, jeżeli odczuwają taką potrzebę. Należy przy tym pamiętać, że mimo iż nie stracił mocy, nie jest do końca w stanie jej używać. Kwestia imienia - obcy język, można używać zarówno wymienianej tutaj formy jak i tej brzmiącej "Tassaron"- na tym nieistotnym szczególiku poprzestanę

Gromph
gromph@o2.pl