Oko diabła
Siedzę tutaj, za jakąś zniszczoną maszyną, trzęsąc się z
zimna. Przed kilkoma chwilami musiała się tu odbyć ostra
walka, bo na podłodze leżą całe stosy zniszczonych kabli i
przewodów. Z niektórych tryskają jeszcze pojedyncze iskierki.
Boję się... Dlaczego czeka mnie taki beznadziejny los, dlaczego
nie mogę żyć spokojnie, nieświadomy niczego jeszcze przez
kilka dni, tak jak moi pobratymcy? Przeznaczenie? Dlaczego
przeznaczenie jest takie a nie inne? Dlaczego muszę umrzeć?
Dlaczego ja?
Nad drzwiami pulsuje czerwona lampka. Moi bracia opowiadali mi o
mechanizmach tej bazy... Czerwona lampka to ostrzeżenie, że ktoś
dotyka klamki lub terminalu, do którego trzeba wpisać kod
otwierający przejście. Ma to służyć jako ostrzeżenie dla
mieszkańców bazy, gdy zostanie zaatakowana przez jakieś wrogie
formy życia. Chyba zaraz tutaj wejdą... Za kilka minut zginę.
Ale to i tak nie ma znaczenia, mój los dopadnie mnie prędzej
czy później.
Ech...
Czerwona lampka... Błysk... błysk... błysk... Oko diabła...
Nienawiść i pogarda dla wszystkiego, co inne. Ale dlaczego?
To ostatnie chwile mojego życia. Za chwilę czeka mnie straszny
ból. Może by tak jednak spróbować się obronić? Muszę podjąć
decyzję...
Nie, nie mam szans... I tak mnie dopadną. Zniszczą wszystko, co
tylko jest możliwe do zniszczenia.
Potwory... Widziałem, jak mordowali moich braci. Zieją ogniem i
poruszają się niezwykle szybko. Ich ciała są zrobione z
jakiegoś twardego materiału. Gdy moi bracia próbowali się
bronić, a przecież znani byli z wysportowania i umiejętności
walki, żadne z tych dziwnych stworzeń nie zaryczało nawet z bólu.
Dlaczego nas zabijają? Mszczą się? Za co? Żaden z nas nie
zrobił im nigdy żadnej, najmniejszej krzywdy... Przylecieli tu
tym swoim wielkim talerzem, by zamieszkać tą planetę i mordować
- ot, tak, dla rozrywki. Bez żadnych, najmniejszych skrupułów,
bez chwili refleksji. Te potwory nie myślą o tym, co robią...
Dla nich liczy się tylko to, by pozbawiać życia jak największej
ilości niewinnych istot... Nas... Widziałem, jak wiwatowali po
odcięciu głów mym trzem braciom. Potem wzięli je ze sobą,
jak gdyby nigdy nic, i odeszli... Gdybym miał okazję zasnąć,
podejrzewam, że cały czas śniłby mi się wyraz twarzy tego,
który odcinał głowy... To był najokropniejszy widok w całym
moim życiu.
Zabijać i niszczyć... Znaleźć cel, zabijać i niszczyć... To
jedyne, co potrafią... Nie umieją współczuć ani nawet
racjonalnie myśleć...
Prymitywne zwierzęta...
Dlaczego? Dlaczego jestem skazany na bolesną śmierć? Dlaczego
jestem skazany na ten strach i te rozmyślania? Zaraz zwariuję...
Drzwi...
Zaczynają się otwierać!!!
Ratunku! Ratunku!
Zaraz tu wejdą!!!
Ja nie chcę umierać!
- Uważajcie!!! Gdzieś tutaj może być jedna z tych pieprzonych
ośmiornic!
- Trójka, wrzuć tam granat!!!
Huk.
Arghhhh... Moja mackaaaaa...
Ile tu krwi...
To wszystko wypłynęło ze mnie...
Yyyaaaa...
Dlaczego nie zabiją mnie od razu?
Czy torturowanie słabszych sprawia im przyjemność?
Dlaczego?
Pomocy! Mamo!
- Dobra, na trzy wchodzimy i otwieramy ogień. Raz, dwa, trzy...
Ogień i huk...
Uderzenie...
Ból...
Krzyk...
Litości!!!
Twarze...
Błysk... błysk... błysk...
Oko diabła...
Ciemność...
Fido
filko@poczta.onet.pl
<<< poprzednie::::
^^ do góry ^^ ::::
następne >>>
|