Opowiadania
Czytelników


Cykle / Powieści

Listy / Inne

POWRÓT DO
AM



 
  <<<poprzednie :::: następne >>>
 

:::: Szymon ::::

Jan i Małgorzata


W przeszłości cokolwiek zamierzchłej, aczkolwiek bliżej nie sprecyzowanej, w okolicy odległej od definitywnych granic zasięgu zbawiennego wpływu znanych ludzkości ośrodków cywilizacji miały miejsce poniższe wypadki.
Skromne domostwo zlokalizowane w pewnej bliskości od kompleksu leśnego stanowiło stałe miejsce zamieszkania 4 osób fizycznych:
A)Nieznanego z imienia technika obróbki materiałów drewnianych i drewnopodobnych, biologicznego ojca dwojga potomków
B)Jana i
C)Małgorzaty, oraz
D)Matki przyrodniej tychże, małżonki tegoż.
Poziom przychodów gospodarstwa od lat utrzymywał się poniżej wartości minimalnej dla realizacji potrzeb konsumpcyjnych członków rodziny. Gwoli odciążenia budżetu przybrana matka dwojga nieletnich podjęła wysiłki na rzecz zawarcia niejawnej umowy słownej ze współmałżonkiem, owocem której miała być fizyczna likwidacja rzeczonych. Mąż jej, nie wykazujący, co należy nadmienić, symptomów socjopatii tudzież innych anomalii psychospołecznych, wprowadził w życie alternatywny wariant rozwiązania wymienionej kwestii i ograniczył się li tylko do porzucenia latorośli na terenie okolicznych areałów zadrzewionych. Przeto, gdyż jako się rzekło, typem aspołecznym nie był, a jego budzące wątpliwości natury etycznej zachowanie spisać winno się na karb destrukcyjnego zdominowania przez współmałżonkę, przeto więc uposażył owoc lędźwi swoich, Jana i Małgorzatę w naręcze produktów i półproduktów piekarskich, w tym okazały bochen chleba, albowiem życzeniem jego było by nasienie jego nie sczezło pośród kniei.

Jan, którego poziom intelektualny osiągnął już był stopień adekwatny dla osobników z rodzaju Homo Sapiens, polecił współtowarzyszącej bliskiej krewnej, Małgorzacie, aby poddała nadmienione pieczywo procesowi daleko posuniętej dezintegracji dla otrzymania stosunkowo nieznacznej objętości fragmentów, nadto aby pozostawiała po jednym z nich na podłożu w regularnych odstępach czasu, w miarę jak ulegał zwiększeniu dystans dzielący ich od posiadłości, w której dotąd wiedli swoją egzystencję. Niestety, ten rzadki w przemyślności swej koncept został wniwecz obrócony przez niedożywionych reprezentantów awi-fauny leśnej, którzy to poddali wymienione fragmenty pieczywa nieodwracalnym metamorfozom. Jednakowoż, o moi nieocenieni nieletni czytelnicy, odetchnijcie z ulgą, wszakże oto równe wam wiekiem postacie tejże oto fabuły natknęły się na zgoła niepospolitą osobliwość. Było to domostwo uczynione z rozmaitych artykułów chemicznych, wziąwszy produkty czekoladowe i czekoladopodobne, a przeto inne z cokolwiek znaczną zawartością sacharozy i glukozy.

Celem uzupełnienia nadwerężonych jeżeli idzie o obfitość, zasobów treści żołądkowej, a także skutkiem ulegania pospolitemu łakomstwu, Jan i Małgorzata zainicjowali ad libitum konsumpcję elementów konstrukcyjnych budowli. Piszący te słowa z niesmakiem, co więcej, z kategoryczną dezaprobatą odnotować musi, iż stopień demoralizacji, w jaką Jan i Małgorzata popadli skutkiem kilkudziesięciogodzinnego obcowania z li tylko nieprzetworzonymi chwalebną mocą cywilizacji przejawami przyrody zaowocował tym, ze nieletni w chwili popełniania proprio motu jawnego aktu wandalizmu nie wykazywali moralnych skrupułów które w innych okolicznościach niechybnie odwiodłyby ich od poddania się irracjonalnym popędom destrukcyjnym.

Ten godny napiętnowania występek został wszelako odkryty przez właścicielkę posesji, kobietę w podeszłym wieku o nader niekorzystnej powierzchowności, która wyłoniła się z chaszczy. Zasięgnąwszy z życiowych doświadczeń, słusznie skonstatowała iż nagana bywa mniej efektywna niż wypracowana w toku humanistycznego uszlachetniania ludzkości resocjalizacja. By zadość uczynić tej konkluzji, kobieta owa wystosowała w kierunku nieletnich werbalne zaproszenie do nieskrępowanej kontynuacji spożycia napoczętego posiłku we wnętrzu nieruchomości. Niestety światło dzienne wkrótce miało odsłonić faktyczny zamysł kryjący się pod tym nienagannym gestem. Otóż, wyżej wspomniana kobieta na skutek wieloletniego wyobcowania ze społeczeństwa zmuszona była przepędzać swój żywot w swym pozbawionym zdobyczy cywilizacji lokum w towarzystwie jeno zwierzyny leśnej, czego bezpośrednim następstwem było nabycie zespołu patologicznych aberracji, w tym niestety również kanibalizmu, przyczyny którego winniśmy szukać w skrajnej antypatii względem ludzkości.

Tak więc ta starsza osoba w psychopatycznym zatraceniu podjęła szereg działań zmierzających do zwiększenia objętości podściółki tłuszczowej nieletnich, celem uprzyjemnienia sobie przewidzianego aktu konsumpcji. Jednakże nieletni okazali się młodsi nie tylko wiekiem, ale i umysłem i w następstwie wprowadzenia w życie pakietu dezorientujących oprawczynię kroków doprowadzili do jej zgonu w trzewiach urządzenia grzewczego na skutek hipertermii, poprzedzonej nota bene całkowitą denaturacją białek organizmu, co zresztą nastąpiło jeszcze za życia denatki i co, dodajmy mimochodem, było w pełni zasłużone. Bo czyż buduje się domy ze słodyczy?

Nieletni zdołali powrócić do miejsca zamieszkania, który to fakt wprowadził ich bezpośredniego protoplastę w stan euforycznego uniesienia, w którym dokonał był przy pomocy dostępnych narzędzi, pro publico bono, eksterminacji swej małżonki.

Wszystkie pozostałe przy życiu osoby kontynuowały w powszechnej zgodzie swoje żywota, a nie musiały już wegetować w niedostatku, gdyż przecież budżet domowy został odciążony.


Szymon


<<< poprzednie:::: ^^ do góry ^^ :::: następne >>>