Na krawędzi zrozumienia
14 grudnia 2002
Dzisiaj na zajęciach przystosowania do życia w rodzinie pani
Janczak poruszyła temat naszej przeszłości. Pomyślałam, że
będzie to kolejny nudny wykład w zestawieniu do całego mojego
nudnego życia. Mówiła nam o pamiętnikach . . .
- Ludzie mówią, że pamiętnik to skarb na całe życie . . .
Życie ?! Przecież ja nie mam życia! Do końca swoich dni będę
niekochaną sierotą . . . Nie! Spróbuję przekazać coś dla
potomności! To dlatego od dzisiejszego dnia postanawiam prowadzić
pamiętnik. Pokażę światu, że nawet jeśli moje życie
skazane jest na niepowodzenie, to wygram . . . bo wszystko jest
możliwe. . .
16 grudnia 2002
Żałuję, że się urodziłam. Nie liczcie na to, że będę
pisać systematycznie. O nie! Moje życie jest takie monotonne,
że naprawdę nie warto . . . Za tydzień Wigilia Bożego
Narodzenia. Chociaż raz w życiu chciałabym przeżyć wspaniałe
święta. Nie tu w bidulu, ale w prawdziwym domu, z mamą, z tatą
i wesołym ogniem trzaskającym na kominku. Mnie nikt do siebie
nie weźmie . . . Siedemnastoletnia dziewczyna nie jest nikomu
potrzebna, tylko małe dzieci mają szansę na znalezienie
rodziny zastępczej. Starszych nikt nie kocha . . .
25 grudnia 2002
Kolejne święta spędzone wśród setki innych biednych osób.
Nienawidzę świąt ! Nie mogę już patrzeń na coroczne
prezenty od ludzi dobrej woli. Po co mi dziesiąty miś z
oberwanym uchem lub komplet kredek. A tak bardzo chciałabym
otrzymać komplet kosmetyków. Chciałabym?! Ja nie mam prawa
chcieć. Jestem skazana na łaskę i niełaskę całkowicie
obcych mi ludzi . . .
26 grudnia 2002
Codziennie wychodzę na dwór, aby nacieszyć się wiecznie padającym
śniegiem. Kocham miliony wirujących w powietrzu płatków kwiatów
Zimy. Są tam chabry, stokrotki, malwy i hiacynty. Śnieg jest
taki wspaniały, srebrzysty i miękki biały puch. Cieszę się
każdym małym wróbelkiem, każdą zieloną igiełką na sośnie
i kolorowym płotem. Uwielbiam zimę . . . bo wtedy nie muszę
oglądać szczęśliwych rodzin przechadzających się po parku .
. .
Dzisiaj odbyło się uroczyste zebranie, na którym pani dyrektor
Kowalik oznajmiła nam, że w tym miesiącu aż czternaście
bezdzietnych małżeństw będzie się starało o prawo do
adopcji w naszym sierocińcu. Już nie mogę się doczekać . . .
roześmianych oczu tych maleńkich bobasów, które i tak nie mają
pojęcia, co się wokół nich dzieje.
27 grudnia 2002
Dziś na wizycie u nas było pięć rodzin. Z tej okazji
wychowawczynie kazały nam się ubrać w odświętne ubrania i ładnie
się prezentować . . . ach . . . już to widzę . . . Kiedy
przyszły te osoby - koszmar! Jakież to my jesteśmy ładne
dzieci i piękne dziewczynki . . . ach, och . . . I czym tu się
zachwycać ?! Zgorzkniałymi sierotami z poznańskiego bidula ?!
Sztuczne uśmiechy i powitania . . . I po co to wszystko ?!!!
Pytam się, po co ?!!! Teatr lalek w kiepskim wydaniu. Boże, co
ja tu robię ?!
Pięć wesołych maluchów po raz ostatni zjadło z nami poranną
owsiankę . . . jak miło, że i mnie ktoś przygarnął do serca
. . . Tak bardzo chciałabym mieć mamę, usiąść na kolanach
dziadka, pobawić się z moim własnym psem i nie dzielić się
rzeczami z innymi. Teraz już macie drugi powód, aby mnie
nienawidzić . . . mój egoizm do świata.
28 grudnia 2002
Przyrzekam, że kiedyś zemszczę się na wszystkich tych, którzy
mnie nienawidzą . . . Ale czy nie mają do tego prawa ?! Ja tak
samo ich nienawidzę. Ale im jest łatwiej . . . nie . . . To
jest tylko głupie tłumaczenie. Powinnam była umrzeć już
dawno nikomu bym nie zawadzała . . . A tymczasem . . Nie chcę o
tym pisać, bo to boli, ale . . .
Już nie mogę tego dłużej w sobie tłumić. Nie wiem . . . nie
mam prawa, nie powinnam . . . ale tak bardzo chciałabym, żeby
mnie zauważył. Uwielbiam patrzeć w orzechowy ocean jego oczu.
Kocham, gdy się uśmiecha . . .
Przesadzam . . . przepraszam to była tylko chwila słabości.
Przecież on ma dziewczynę, którą bardzo kocha . . . Nie
powinnam w ogóle o tym myśleć . . .
29 grudnia 2002
Chciałabym mieć przyjaciółkę . . . bardzo . . . niestety
nikt nie chce mieć coś wspólnego z dziewczyną z sierocińca.
Przykre, lecz prawdziwe. Jedyna bratnia dusza, która zawsze
gotowa była mi pomóc, nie żyje. Popełniła samobójstwo w październiku
tego roku. Kochałam ją . . . jak nikogo na świecie . . . Ale
ona wiedziała o bezsensie życia. Bała się monotonii i szarych
dni. To było jedyne
rozwiązanie. Może i ja powinnam. Marcin nie zwraca na mnie
nawet najmniejszej uwagi. On i Julka stanowią wspaniałą parę
. . . i za to ich nienawidzę.
31 grudnia 2002
Nie warto się dłużej zastanawiać. Połączę się z tą, która
mnie rozumiała. Już czas. . . . . .
nabuchodonoZorka
nzorka@poczta.onet.pl
<<< poprzednie::::
^^ do góry ^^ ::::
następne >>>
|