*****
Pewien facet miał kaczkę, która potrafiła tańczyć. Schodzili się do niego wszyscy, którzy chcieli zobaczyć to widowisko, on ustawiał garnek, puszczał muzykę i kaczka zaczynała... tańczyć!
Pewnego razu, po skończonym przedstawieniu podchodzi do niego kolega:
- Sluchaj stary, jak ty ją tego nauczyłeś?! Ja swoją kaczkę stawiam na garnku, puszczam muzykę, a ona nic!
- A świeczkę pod garnkiem zapalasz?
*****
Przychodzi informatyk do lekarza i mowi:
- Panie doktorze wszyscy mnie ignoruja.
A lekarz na to:
- PLONK
*****
W ciemnej uliczce napastnik przytyka do pleców ofiary pistolet:
- Oddawaj wszystkie swoje pieniądze!
Ofiara odpowiada:
- Nie możesz mi tego zrobic, ja jestem posłem! Napastnik:
- To rzeczywiście zmienia postać rzeczy, w takim razie oddawaj wszystkie moje pieniądze!
*****
- Ciekawe dlaczego dali mi ksywkę Dżin? Pewnie dlatego, że wszystko mogę?
- Nie, stary, po prostu gdy tylko ktoś odkręca butelkę, ty od razu się pojawiasz.
*****
Przyszedł do lekarza bardzo, bardzo gruby facet, rozebrał się do badania i mówi błagalnie do doktora:
- Panie doktorze! Mam taka wielką prośbę! Niech pan się schyli i zobaczy, czy ON tam jeszcze jest, dobrze?
- No dobrze - powiedział lekarz, schylił się, odgarnął fałdy na brzuchu i mówi:
- No jest, proszę pana, jest. - Och! Panie doktorze, czy może pan go ucałować ode mnie?
*****
Międzynarodowa wycieczka przyjeżdża pod największy wodospad na świecie: - ....ooo god, it's wonderfuuuuul..... - ....ooo mein Gott, das is wuuuuunderbar.... - ....gospodin, eto priekrasnoooojeee... - ....kurwa, ja pierd#$%$##%...
*****
Niedaleko małej parafii, zbudowanej przy drodze, stoją rabin i ksiądz. Piszą na tablicy wielkimi literami:''KONIEC JEST BLISKI! ZAWRÓĆ, NIM BĘDZIE ZA PÓŹNO!'' Jak piszą już ostatnią literę, zatrzymuje się samochód. Wychodzi kierowca i mówi:
- Zostawcie nas w spokoju wy religijni fanatycy!!
Wsiada z powrotem do samochodu, odjeżda po czym wielki huk.... BRUMBUMBUM...
Duchowni patrzą na siebie i ksiądz mówi:
-Eeee...może po prostu napisać ''Most jest zniszczony!''co?...
*****
Zatrzymuje się samochód na sejmowym parkingu. Wychodzi facet. Podchodzi ochroniarz.
-Co pan tu parkuje?! Nie wolno!
-Dlaczego?!!
-Tu kurna sejm....tylko ministrowie, politycy, posłowie.
-Nie szkodzi włączyłem alarm.
*****
Do apteki wszedł mężczyzna i poprosił o możliwość rozmowy z aptekarzem mężczyzną. Kobieta w okienku :
- Proszę pana, nie zatrudniamy ani jednego mężczyzny. Właścicielką apteki jest moja siostra, ja natomiast jestem farmaceutką, w czym mogłabym pomóc?
- Proszę pani, mam jednak taką sprawę, że wolałbym porozmawiać z mężczyzną...
- Proszę pana, jestem dyplomowaną farmaceutką i zapewniam pana, że podejdę do sprawy absolutnie profesjonalnie, dyskretnie i bezosobowo...
- Proszę pani, bardzo ciężko mi o tym mówić, naprawdę wolałbym z mężczyzna... Mam wielki kłopot, ponieważ mam permanentną erekcję. Co pani mogłaby mi na to dac?
- Mmm... proszę poczekać chwilkę, muszę zapytać mojej siostry. Po kilku minutach wróciła:
- Proszę pana, naradziłyśmy się z siostrą i wszystko, co możemy panu dać to 1/3 udziałów w aptece, służbowy samochód i 5000 miesięcznej pensji....
*****
Five Germans in an Audi Quattro arrive at the Italian border. The Italian Customs agent stops them and tells them:
- "It'sa illegala to putta 5 people in a Quattro."
- "Vot do you mean it'z illegal?" asks the German driver.
- "Quattro meansa four" replies the Italian official.
- "Qvattro is just ze name of ze automobile", the Germans retort unbelievingly. "Look at ze papers: zis car is designt to kerry 5 persons."
- "You can'ta pulla thata one on me!", replies the Italian customs agent.
"Quattro meansa four. You hava fivea people ina your car and you are thereforea breaking the law."
The German driver replies angrily, - "You idiot! Call your zupervisor over, I vant to speak to somevone viz more intelligence!"
- "Sorry", responds the Italian official, "he can'ta come. He'sa busy witha 2 guys in a Fiat Uno
*****
Dwóch gentelmanów wchodzi do świątyni dumania. Jeden podchodzi do pisuaru, drugi najpierw myje ręce. Pierwszy patrzy się ze zdziwieniem, no ale coż... Po załatwieniu sprawy, pierwszy myje ręce, a drugi wychodzi. Pierwszy nie zdzierżył i mówi z przyganą: "W Cambridge uczyli nas, że należy myć ręce po skorzystaniu z toalety". Drugi przez ramię rzuca "A w Oksfordzie uczyli nas, żeby nie sikać sobie po rękach".
*****
Dano kawałek siatki inżynierowi, fizykowi i matematykowi, i poproszono, zeby za pomoca tej siatki ogrodzili jak najwiekszy kawalek terenu. Inzynier wytyczyl schludny kwadrat, fizyk - idealne kolo, a matematyk byle jak te siatke porozstawial, wszedl do srodka i zadeklarowal, ze jest na zewnatrz.
*****
Byl sobie pewien ginekolog ktory, po przepracowaniu X lat w zawodzie stwierdzil ze ma dosc i postanowil zostac mechanikiem samochodowym. Poszedl wiec do szkoly wieczorowej i pilnie uczeszczal chlonac nowe dziedziny wiedzy. Nadszedl w koncu czas na egzamin praktyczny wiec starannie sie przygotowal i przystapil do niego. Gdy ogloszono wyniki zdziwilo go ze otrzymal ocene 150%. Obawiajac sie ze zaszla jakas pomylka, zadzwonil do instruktora i powiedzial: "Nie chce zeby wyszlo ze jestem niewdzieczy i tak dalej, ale czy na pewno nie popelnil Pan bledu dajac mi 150%" Instruktor odparl: "W trakcie egzaminu rozlozyl Pan silnik bezblednie, co dalo 50% oceny. Nastepnie poskladal Pan go rowniez bez bledu, co dalo nastepne 50%. Dodatkowo przyznalem Panu 50% gdyz zrobil Pan to wszystko przez rure wydechowa!"
*****
Przychodzi facet z mówiacym kotem do lowcy talentów. Gosc musi zademonstrowac zdolnosci kota, wiec zadaje mu pytanie:
- Jak sie nazywa drobny wegiel?
Kot odpowiada:
- Mial!
Potem facet pyta:
- Jaka jest forma czasu przeszlego czasownika "miec" w trzeciej osobierodzaju meskiego? Kot znowu odpowiada:
- Mial!
Lowca talentów wyrzuca obu na ulice. Na ulicy kot wstaje, otrzepuje sie i mówi:
- Moze, ku@#%&#@, mówilem niewyraznie?
*****
Umiera papież i trafia do nieba przed oblicze Piotra.
- za zasługi, jakie oddałeś Niebu postaramy się spełnić każde twoje życzenie - zwraca się do niego Piotr.
- dobra. Marzę o jeździe wielką czarną limuzyną, z młodymi laskami, szeroką czarną autostradą gdzie nie ma żadnych wiwatujących tłumów, po prostu nikogo. A najlepiej to ja, limuzyna, autostrada, święty spokój i to wszystko.
- załatwione, odparł Piotr i spełnił prośbę.
Papież przejechawszy parę setek kilometrów spostrzegł nagle jadący za nim motocykl. Po chwili limuzynę wyprzedził z hukiem wspaniały Harley. Papież w te pędy do Piotra i skarży się, że jego prośba nie została spełniona. Ten wzruszył ramionami:
- niestety nie mogę tu nic pomóc. To syn szefa.
*****
Wchodzi facet na dyskotekę w Wołominie. Przy wejściu zatrzymuje go ochroniarz i pyta:
- Ma pan pistolet?
- Nie.
- A może ma pan nóż?
- Nie.
- Siekierę?
- Nie.
- Kastecik?
- Nie, nie mam nic.
Ochroniarz rozbija o schodek butelkę, daje mu tulipana i mówi:
- Ja pierniczę, to niech chociaż to pan weźmie...
*****