DZIECKO WŁADZY Dziki księżyc oświetla mą drogę, Idę po kamieniach - głowach ludzi, Ktoś znowu podłożył mi nogę, Do cholery to już mnie nudzi! Garnitury ich zmieszać z błotem, Teraz niepotrzebne, są tylko kłopotem. Dreptam znowu glanem mym, Czyjąś twarz bardzo obrzydliwą, I z uśmieszkiem nie ukrytym, Pokazuję mą naturę zdradliwą. Krawaty ich zmieszać z błotem, Teraz niepotrzebne, są tylko kłopotem. Idę po was- moi wielcy panowie, Stąpają po was moje podeszwy. Prezydenci, posłowie, królowie, Wasze czasy już, już przeszły. Władców byłych zmieszać z błotem, Teraz niepotrzebni, są tylko kłopotem. Macie teraz to czego chcieliście, Zemsta zawsze jest słodka, zemsta. Za nosy wszystkich zwodziliście, Idzie po was wasze dziecko- wasza bestia. Władców byłych zmieszać z błotem, Teraz niepotrzebni, są tylko kłopotem. ValeskA