*** Muzykoterapia ***
...czyli dźwięki,które leczą
Cześć wszystkim!Co słychać?U mnie spox za kilka dni Sylwester. Na razie siedze w domu i postanowiłem, że skreślę kilka słów i ułożę je w art (ale poetycko). Ostatnio zaniedbałem się w tych sprawach (pisałem recki;-). Zresztą święta, trzeba czas z rodzinką spędzać, co nie zawsze jest ciekawe. Ale dość tego! Już po świętach! Czas zacząć arta! Jakby to powiedział jakiś Queen-Fan "show must go on!" więc jedziemy...
Ostatnimi czasy jestem ogarnięty dziwną melancholią. Nic mi się nie chce, na świat patrzę przez palce, jak uciekają sekundy, nic mi się nie chce... Mój stan dobrze określają słowa piosenki zespołu Kury "Jesienna Deprecha"-słyszeliście to ?( "mam znowu doła, znów pragnę śmierci..."). Gdy wstaję rano myślę tylko o tym aby dzień jak najszybciej minął, żeby udało mi się bez szwanku wyjść z tego życiowego labiryntu. A jeśli nie? A jeśli ten dzień jest ostatnim w moim życiu? To nic. Nie zmartwiłbym się gdyby się okazalo, że jutro koniec świata. Bardzo podoba mi się pogląd Machiavellego: "Wybieram piekło. Tam cieszyć się będę towarzystwem papieży, królów, książąt, a w niebie tylko żebraków, mnichów i pustelników" (text wypowiedziany na łożu śmierci).Zamiast papieży wstawiłbym polityków-bardziej pasuje do dzisiejszych realiów...esh...Czytuję ostatnio trochę Machiavellego... I tak dzień za dniem życie przemyka mi przez palce... Czy jest jakieś lekarstwo na życiową beznadzieję? Czy to ja mam coś z głową czy to wokół mnie wszystko świruje (byłem ostatnio na cmentarzu u rodziny, na jednym grobie ktoś postawił kartkę z pozytywką "Happy Birthday" z okazji urodzin- chyba mała przesada co?).
Na szczęście jest muzyka. To ona sprawia że jakoś podtrzymuję się przy życiu. Czasem gdy zapuszczę 2Paca (bo pewnie już wiecie że mam świra na punkcie tej muzy?) to odlatuję. Nie czuję bólu, nic mnie nie interesuje... Muzyka sprawia, że nie czuję bólu, że nie myślę o tym wszystkim, o świecie, nauce, problemach...Muzyka jest jak balsam, który goi rany, jak słońce, dzięki któremu rośnie kwiat "Róża która wyrosła na betonie"-2Pac.Zawsze gdy rano wstaję włączam sprzęt a tam leci piosenka "Keep Ya Head Up". Może to głupie, ale to pomaga, taka muzykoterapia. Każdy dźwięk sprawia, że czuję się lepiej. Aby to trwało do schoolu biorę walkmana. Nie słucham tego co bredzą nauczyciele, bo od ich gadki to wymiękam (" matura tuż tuż!"- co się tak podniecają belfry jedne! Piszę maturę w 2004r. Kto wie czy dożyję, a oni orgazmu z podniecenia dostają! Tak ich wszystkich to podnieca?)
Nie piję, nie palę (ani papierosów ani skrętów)-nie rajcują mnie te rzeczy. Moim jedynym nałogem jest muzyka. Od tego chyba się nie umiera? A z resztą co mi tam... Będę słuchał Paca i tego mi nikt nie zabroni... Jego muza sprawia mi radość. Pac nie był kolejnym raperem który robił wszystko dla kasy (jak np. teraz Eminem). Tupac musiał zostać gwiazdą, to było zapisane jeszcze przed jego narodzeniem. Człowiek z takim talentem (wokal, poezja) musiał zostać kimś...
Na razie stosuję zasadę Shopenhauera (taki filozof Młodopolski) choć nie wychodzi mi to zbyt dobrze. Trzeba oderwać się od rzeczywistości i znaleść ukojenie w sztuce...taaa...znaczy 2Pac? ... heh chcę oszukać samego siebie, choć wiem że to daremne na dłuższą metę. Co będzie gdy muza (i ewentualnie net) mi niewystarczą? Gdy jak puszczę Paca w walkmanie na full nic mnie nie ruszy, co wtedy bół i pustkę zagłuszy? Krzyk mojej cierpiącej duszy, która chce spokoju, ciepła i miłości?Mam niby jakieś plany, zobowiązania (przecież nie uczę się dla przyjemności). Wolę o tym nie myśleć... Narazie niech gra Pac..."thug 4 life"...
Skończę w tym momencie ten ułomny art. Chyba znajdzie się dla niego miejsce w KM... a jak nie to nieszkodzi...
PS1. Pozdrowienia 4 all
PS2. Heven ain't hard 2 find!
PS3. "All Eyez On Me"- najlepsza płyta 2Paca!!! Więc jeśli ktoś chce zacząć słuchać Paca niech zacznie od tej (podwójnej) płyty lub kasety...
PS4. W trakcie pisania artu zauważyłem, że tytuł jest może trochę nieodpowiedni do tematyki ale nie chce mi się go zmieniać...
Cze..........