System Of A Down - "Steal This Album" (by don_Kamq)
A więc oto na pewnej fanowskiej stronie o Systemie ujrzałem nius mówiący jakoby jeden z mych ulubionych zespołów miał wydać kolejną płytę. Jako fanatyk Queen'a nie przyzwyczajony do nowych albumów (chyba logiczne, no Freddie), patrząc na listę utworów omal się ze szczęścia nie posikałem. No i po trzech tygodniach, akurat na mikołaja w mojej płytotece wylądował - Steal This Album. Zacząłem go słuchać już w sklepie i oczekiwałem czegoś naprawdę wielkiego. "Będzie czad" - myślałem. A więc po oględnych przesłuchaniach (kilku, wędrowałem wtedy z rodziną po superdupermarketach typu Real, Ikea, a diskmen pracował...)okazało się, że płyta jest inna. Nie znalazłem praktycznie żadnych łudząco podobnych do tych z "Toxicity". A przecież jak wiadomo kawałki z obu albumów były nagrywane równocześnie, ale z takich i takich powodów nie znalazły się na jednym albumie, a dwóch. Właściwie to lepiej. Został jednak taki przyjemny klimat płyty pierwszej. I to było super.Więc bez zbędnego gadania płyta zawiera szesnaście utworów złożonych w 45 minutową sesję. Co ciekawe została wydana w pięciu różnych wersjach: normalnej ze zwykłą okładką oraz czterema bez okładek, za to z różnymi ilustracjami na wytłuczonych górnych częściach płytek autorstwa każdego z członków zespołu (ja mam płytkę Shavo, chyba najładniejsza). Rozpoczyna się śmiesznym tekstem, typowym waleniem i lekkim porykiwaniem Serija - "Chic 'N' Stu". Utwór łatwy i przyjemny. Później parę fajnych piosenek, aż dochodzimy do 6. i 7. Najlepszych chyba kompozycji z płyty. Klimat proszę państwa. Wykorzystano ciekawe motywy bębnów jakie dało sie słyszeć w "Chop Suey!" i doskonałe "harmoniczny kontrast" głosu Serija z gitarą Darona. Ciekawe refreny, to tyle. Jest super. Później przenosimy się w naprawdę zarąbiste afrykańskie klimaty podśpiewując "I-E-A-I-A-I-O". Po tym utworze polubiłem płytę bezgranicznie. Dalej jest coraz lepiej: oda do telewizji, później piosnka podobna trochę do pierwszej, aż wreszcie "Highway Song" - najbardziej ambitna z piosenek. Aż do końca. Jest zajebiście. Zatrzymać się można na otworze "Roulette", w którym słyszymy sam podkład tworzony przez gitarę klasyczną bez perki, basu. Jeno sam się głos Darona i Serija ostaje. Ładne i oryginalne. Jako smaczek zostaje nam jeszcze ulepszona wersja znanego "Streamline" z flimu znanego w polsce pod nazwą "Król Skorpion". Koniec
Płyta genialna, klimatyczna w każdym calu, oryginalna, dosyć ambitna i ciekawa. Jak dla mnie dobra 9/10. Jedyną wadą może być to, że do albumu nie ma dołączonej żadnej książeczki z tekstem. Pozostaje nam je tylko ściągnąć z .neta.