Satyricon - "Volcano"
Po pierwszym zapoznaniu się z wkładką i ujrzeniu Satyra przestraszyłem się, że przez pomyłkę nabyłem jakieś depesz mod!!! O q***, jak on wygląda!!! Włosy mu co prawda trochę urosły, ale nie powiedziałbym, że to plus :/ Wygląda tak.... jakoś... POWAŻNIE! Gdyby nie ubiór, to bym się dziwił czemu nie ma przy sobie komóreczki i walizeczki. Co do Frosta to na "szczęście" tak nieciekawie już nie jest, ale po mojemu to mógłby stać na polu i przepędzać wrony. Wygląda z deka dziwnie... Przez chwilkę pomyślałem, że będą grać tak jak wyglądają, lecz srodze się zawiodłem :)
Po całym przesłuchaniu płyty stwierdzam, że jest po prostu w dechę! Nie jest co prawda już ten sam Satyricon jak na "Dark Medieval Times" ani nawet jak na "Rebel Extravaganza", ale nie jest to broń boże minus! Jest wolniej, klimatycznej i rzekłbym melodyjniej. Taki np. świetny kawałek Fuel For Hatred miejscami pachnie mi trochę heavy. Ale tylko miejscami mówię! Utwory są dość długie bo ok.5-6 min. prócz wspomnianego Fuel... który jest najkrótszy. A ostatni, Black Lava" trwa aż 14min., lecz nie nuży nawet przez chwilę. Czasami gdzieniegdzie usłyszymy śpiewającą panią, która choć tak bardzo zajebistego głosu to niema, ale dodaje troszkę uroku. Technicznie jest bez zarzutu. Frost odwala robotę najlepiej jak umie i świetnie mu to wychodzi, do gitar też nie można się przyczepić.
Reasumując, płyta jest bardzo dobra. Nie super wyjebista, tylko po prostu bardzo dobra. Stawiam zasłużoną ósemeczkę, nie kierując się jednak wyglądem obydwu panów :)
Utwory:
-With Ravenous Hunger
-Angstridden
-Fuel For Hatred
-Suffering The Tyrants
-Possessed
-Repined Bastard Nation
-Mental Mercury
-Black Lava
Ocena: 8/10
© Dreadventurouz <--- pocztę sprawdzam dość nieregularnie i tak samo odpisuje. Uroki cafe :/