Metallica - "Master Of Puppets"
 


  Już wiele recek mastera w KM widzialem i nie miałem zamiaru pisać kolejnej, ale to co ujrzały moje przekrwione oczy w KM #25 to profanacja, prowokacja & samobójstwo ze strony Fenrira. Cliff w grobie się przewraca. Tym wstępem otwieram reckę Metallica - Master Of Puppets: Odwet.

  Płytę otwiera fajniutki & szybciutki "Battery". Nic nie daje takiego pałera nad ranem jak bateryjka na całą parę :). 
Pięć minut później rozpoczyna się genialno fenomenalny oraz tytułowy "Master Of Puppets", czyli zażywasz przegrywasz w iście najlepszym wydaniu. Tego utworu nie da się opisać słowami, go trzeba posłuchać. Absolutny kanon metalu - pozycja obowiązkowa dla wszystkich, nawet hit shopowców (niech sobie posłuchają wyzywanego przez nich dzikiego wycia i napierdalania w instrumenty - to nie jest muzyka, to jest... tego trzeba po prostu posłuchać). Po masterku następuje "The Thing That Should Not Be", czyli nieźle wklimacony utwór-horror, którego (IMHO) wykonanie podczas koncertu S&M jest o niebo lepsze (ach te dodatkowe pogrzebowe wstawki). Kolejny utworem jest balladowy "Welcome Home (Sanitarium)" utwór podobny trochę do "Fade To Back", ale o wiele więcej "pogodny" :). Po prostu miodzio. Zaraz po wariatkowie agresywnie atakują nas "Disposabla Heroes" ze swoim protestem skierowanym przeciw zasadniczej służbie wojskowej ;). A po tym protest songu :) nadchodzi "Leper Messiah", który idealnie pasuje na soundtrack Stygamtów. Następnym utworem jest wiążący się ze śmiercią Cliffa instrumentalny "Orion". Cud, miód i orzeszki :). Jeśli pisałem, że "Master Of Puppets" trzeba posłuchać to ten kto nie zna tego utworu powinien cierpieć ogromne katusze i przepaść gdzieś w piekielnych czeluściach - tyle powiem. Po tym cudzie i instrumentalnym majstersztyku przychodzi czas na pieśń zamykającą ten fenomenalny album. Mowa tu o "Damage inc.", któremu Fenrir zarzuca prostotę. Panie Fenrir cały geniusz polega tu właśnie na prostocie.

  Tak oto przedstawia się zawartość tego metalowego arcydzieła. Miejmy tylko nadzieję, że zespół kiedyś przypomni sobie jak grał dawniej i powróci do starej tradycji.

OCENA: 11/10


Mactare

playlista:
kto nie zna niech płonie ze wstydu

© 2002 Mactare