Właściwie to chyba nie muszę nikomu mówić co to jest "Aske". A ci którzy nie wiedzą mogą sobie ogólne informacje wyczytać parę linijek wyżej. Wspomnę tylko, że to wydawnictwo dzieli się na dwie części: "Winter" i "Hate".
STEMMEN FRA TAARNET (grudzień'91)
Pierwszy i jedyny utwór z "Side Winter" zaczyna się wejściem perkusji, gitary nie próżnują, a Varg jak zwykle ryczy po swojemu. Poza tym, jest to jeden z utworów który docenia się dopiero po n-tym przesłuchaniu (praniu mózgu i indoktrynacją dokonywaną słuchaniem Burzum 10 godzin w nocy bez przerwy, jeśli ktoś to tak woli nazwać). Norweskiego (utwór jest po norwesku) i niemieckiego za bardzo nie znam (ehm... chociaż z drugiej strony znam tytuły płyt Burzum), ale wiem tyle, że tekst jest o szaleństwie (bo w tłumaczeniu na niemiecki jest słowo "turm", a Sapek ostatmio wydał "Narrenturm")... i tyle zrozumiałem.
DOMINUS SATHANAS (maj'90)
Utwór rozpoczynający "Side Hate" jest instrumentalny. Ciężkie gitary, brak perkusji, naprawdę wolne tempo, czyli dobre do słuchania podczas, hm, medytacji?
A LAST FORGOTTEN SAD SPIRIT (wrzesień'91)
Ten utwór jest naprawdę trudny w odbiorze, sam doceniłem go po 666-tym przesłuchaniu, bo wcześniej zupełnie go nie rozumiałem. W każdym razie może on kompletnie zdołować człowieka i doprowadzić do skrajnego szaleństwa, a brzmienie gitar i jęki Vikernesa wkuwają się w głowę człowieka na zawsze.
Przy pierwszym przesłuchaniu tych trzech utworów zostałem całkowicie wyniszczony psychicznie, przez następny tydzień prawie nic nie mówiłem, a wszystkie barwy wydawały się ciemniejsze... Żaden komunistyczny Mayhem nie dorównuje nastrojowi utworzonemu na "Aske", ani przekazywanej na tej płycie idei.