SHEER HEART ATTACK
by Chrapek

Oto przed Wami recka , trzeciego albumu Queen. Bardzo dobrego zresztą. No ale - do rzeczy , zaczniemy od historii albumu:

Sheer Heart Attack został wydany w 1974 roku. Przyjęty został tak samo jak jego poprzednik - szaleje publika, narzeka krytyka :). Najsławniejszym utworem z tego krążka jest (wydany na singlu) Killer Queen, który podbił listy przebojów i wylądował na drugim miejscu zdobywając srebrny krążek. Freddie tak mówił o piosence "Ludzie przywykli do hard rocka i mocnej muzyki Queen, ale na tym singlu mógłby zaśpiewać sam Noel Coward (dramatopisarz, kompozytor i pianista popularny w okresie międzywojennym - dop. Chrapek). To jeden z takich uładzonych staroświeckich numerów". Brian May wykazał więcej refleksji:" To był punkt zwrotny. Piosenka ta najlepiej podsumowała graną przez nas muzykę i okazała się hitem". Dzięki Killer Queen Królowa zajęła miejsce na rock'n'rollowej scenie. Po dotarciu na szczyty notowań zarówno singla jak i złotego longplaya, Queen ruszyła w trzecią trasę koncertową po Wielkiej Brytanii, ale to już zupełnie inna bajka :)...

Sheer Heart Attack w wolnym przekładzie znaczy Prosty Atak Serca, więc weźcie nitroglicerynkę pod język i zaczynamy :)...

Bringhton Rock to pierwsza piosenka na LongPlayu. Zaczyna się ulicznym gwarem, słychać ruch przechodniów, a nawet tramwaj. Nagle wchodzą gitary i zaczyna śpiewać Freddie niezwykle wysokim głosem (zawsze to u niego podziwiałem - śpiewa tak wysoko że niektóre śpiewaczki operowe mogły popaść w kompleksy :)), po czym wraca do swojego normalnego wokalu. Na tym to właśnie polega - raz Freddie śpiewa wysoko raz nisko, w zależności od tekstu - chętnych zapraszam do działu Piosenki. Ogólnie jednak piosenka ma pięć minut i tylko dwie zwrotki - szkoda bo przez to jest w dużej mierze instrumentalna. Jeszcze ze dwie by się przydały! Następny jest chyba największy hit na tej płycie - Killer Queen to dosyć ckliwa rockowa balladka, a jednak jest w niej coś co przyciąga. Ciężko o tym pisać - może dzięki melodyjności i sposobu w jakim śpiewa Fred. Jednak, jak dla mnie - bomba. Dlatego też ocena będzie maksymalna. Tenement Funster to trzecia piosenka na płycie. Śpiewa ją Roger, i świetnie z nią sobie radzi. Ogólnie piosenka ma charakter wolnej typowej piosenki rockowej. I to bardzo fajnej. Zawsze jednak gdy śpiewa ktoś inny jak Freddie, zastanawiam się jak by to brzmiało gdyby to właśnie on śpiewał taką piosenkę.. Ale jak już pisałem Roger świetnie sobie z tą piosenką radzi, a Freddie też tu występuje - w formie chórku :). Flick Of The Wrist to już cięższy kawałek rocka, chwilami bardzo szybka, i dynamiczna, chwilami wolniejsza. Bardzo melodyjna, i doskonale wykonana tworzy świetną całość. Lily Of The Valley, to chyba słabsza pozycja na płycie. Taka ckliwa balladka fortepianowa, ze śpiewającym Freddiem i resztą zespołu w formie chórku. Ogólnie bardziej to jednak odpycha niż przyciąga. Now I'm Here to zdecydowanie jedna z najsilniejszych pozycji na płycie. Doskonały początek - najpierw z jednego głośnika płynie Here I Stand. a po chwili z drugiego po cichutku Here I Stand. I tak cały wstęp. Fajne też jest taki motyw - najpierw z jednej strony "Now I'm Here" a po chwili z drugiego głośnika - "Now I'm There" :) Bardzo fajna piosenka. Dalej jest to fajny kawałek rockowy. I to taki rock z którego Queen jest najbardziej znana i lubiana. In The Lap Of The Gods. Przez dłuższy czas mój numero uno, lecz niestety jest w niej kilka drobnych, ale jednak rażących (dla mnie) błędów. Zaczyna się jak by to określić ...hmmm.. wrzaskiem :)... Ale to nie jest taki sobie po prostu wrzask lecz doskonale dokomponowany do całości. Przy tym tak są ustawione parametry dźwiękowe, że głos napływa do nas falami. Mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi , choć wysławiam się niezbyt komunikatywnie :). Teraz ten mankament - otóż wokal, czyli to co śpiewa Freddie jest puszczone w zwolnionym tempie o około 20 procent (sprawdziłem :)) . Jak dla mnie wolałbym żeby to było bardziej normalne. Ale cała piosenka sprawia takie przyjemne sielskie wrażenie, że po prostu niesamowicie rozluźnia i relaksuje. Dlatego te małe błędy są niczym w porównaniu z zaletami. Stone Cold Crazy to typowa nawalanka rockowa. Jak kto lubi, wydaje mi się że Queen wzorowali się na kimś i przez to mniej mi się podobała. Wolę oryginalne kawałki i oryginalną muzykę Queen. A ta przypomina mi niestety bardzo wczesną wersję Marylina Mansona ;) (bardzo przepraszam za to niefortunne skojarzenie :)). Dear Friends jest charakterem podobna do Lily Of The Valley, ale ma coś w sobie co przyciąga. Charakterem jest bardzo podobna do kołysanki, więc jeśli ktoś takową słyszał to wie o czym mówię. Misfire to dosyć krótki ale fajny kawałek rockowy, z eksperymentami - nakładanie ścieżek, zmienianie głosów pomiędzy głośnikami (bardzo przepraszam ale nie wiem jak to się naukowo nazywa :)) (to się zowie: z(a)miana kanałów stereo - dop. Mumin:)) i inne. Bring Back That Leroy Brown przypomina mi charakterem stare angielskie piosenki w stylu "Crime Story". Może dzięki banjo które jest wykorzystane w piosence. Brian potrafi chyba zagrać i na garnku jeżeli takowy będzie wyposażony w gryf i trzy struny :). She Makes Me to chyba niestety słabsza pozycja na longplayu. Śpiewana przez Briana, oddaje klimat rzeczy, ale czegoś w niej brakuje. No cóż . Ostatnią pozycją jest In The Lap Of The Gods... Revisited. Choć nie ma już tego spowolnienia wokalu, to został zmieniony całkowicie charakter piosenki, na jakąś taką dziwną balladkę i przez to mało m się spodobał. I to w zasadzie wsio.

PODSUMUJMY:

Brighton Rock 9/10
Killer Queen 10/10
Tenement Funster 8+/10
Flick Of The Wrist 9/10
Lily Of The Valley 6/10
Now I'm Here 10/10
In The Lap Of The Gods 9+/10
Stone Cold Crazy 7/10
Dear Friends 8+/10
Misfire 8+/10
Bring Back That Leroy Brown 9/10 (głównie za dość ciekawy charakter piosenki - jakiś taki retro :))
She Makes Me (Stormtrooper in stilettoes) 7+/10
In The Lap Of The Gods... Revisited 7/10
OGÓŁEM: Średnia wychodzi 8,5 , ale z uwagi na te dwa hity, ja temu albumowi z czystym sumieniem wystawiam : 9
Fajna płyta, znacznie więcej prawdziwych i znanych hitów. Jak znajdziecie - kupujcie w ciemno.
Cena: Niestety, nigdzie nie znalazłem :( .