Odpowiedzi... przemyślane


Wstęp tradycyjny - po przeczytaniu artykułu jakiegośtam dopadły mnie emocje i napisałem jakiśtam artykuł, bo z tamtym jakiśtam artykułem się nie zgadzałem. Czyli - chciałbym skomentować art Fenrir'a o Tolerancji (M#26). Od razu mówię - nienawidzę ludzi nietolerancyjnych, sam również (jako jeden z niewielu facetów w moim gimnazjum) unikam 'bycia nietolerancyjnym'. Nienawidzę oceniać ludzi, nienawidzę przezywać ludzi, nienawidzę ludzi, którzy przeklinają kogoś, 'za to, że jest'. Dzięki temu, że jestem neutralny, nie mam zbyt wielu sporów z innymi gościami. Zresztą - ostatni raz lałem się tak naprawdę z dwa lata temu. A teraz pomyślcie Wy, tak naprawdę, kiedy ostatnio byliście zmuszeni do bójki?

Komentowanie listu czas zacząć...

"Krew mnie zalewa jak słyszę te wszystkie bzdurne apele o tolerancję! Wytłumaczcie mi dlaczego ja mam być tolerancyjny i dać się zwyzywać bandzie dresów czy innych skejtów? Dlaczego zaćpany i poplamiony dres ma prawo wyzywać mnie od mongołów i brudasów, przecież się do niego nigdy nie odezwałem, nie pobiłem, nie oplułem i nigdy nie dałem mu do zrozumienia, że coś do niego mam? Powtarzam: Dlaczego mam być tolerancyjny skoro zewsząd otacza mnie mur nietolerancji i niechęci?"

Po prostu - taki zjeb myśli, że jak powie do Ciebie kilka razy "chuju" w towarzystwie swoich kumpli, to jest fajny. Sam zresztą zauważyłeś:

"Gdzie się nie obejrzysz tam grupa dresów lub skejtów. Tak właśnie grupa bo samotny skejt (lub dres, co za różnica) wodzi nieśmiało wzrokiem po chodniku i trzyma mordę w kubeł, ale w grupie to co innego wtedy dresik odzyskuje odwagę i przypomina sobie, że ma w mordzie język i zaczyna nalatywać na bogu winnych ludzi."

Zgadzam się z większością, z tego, co napisałeś, oprócz jednej sprawy. W Polsce jest wiele nadużywanych wyrazów - jak ktoś używa Netbusa, to jest hakerem ; jak ktoś przeszedł Quake'a na 'hardzie' to jest hardcore'owcem ; jak ktoś słucha hiphopu, to jest Skate'm. Pojąłeś aluzję? Skate to teraz cholernie modne słowo, modlę się, aby większości ludzi się to słowo znudziło. Skate jeździ na desce, ewentualnie na snowboardzie. Hiphopowiec słucha muzyki hiphop. A koleś, który stoi i faka na innych ludzi? To chyba wszyscy wiemy, więc komentarz pominę.

"...samotny skejt (lub dres, co za różnica)..."

Salwa śmiechu na sali. Skejt = dres? Nie dobijaj mnie. Pasjonat ekstremalnego sportu, jakim jest jeżdżenie na deskorolce jest równy jakiejś chodzącej dupie za 9,99 zł w supermarkecie? (Twoje słowa). Jakby to powiedzieć, aby Cię nie urazić... Oto cytat z artykułu Łyskacza (Mor W.A.) ze styczniowego 2003 Ślizgu - "Człowiek to taka istota, która jeśli czegoś nie rozumie, to schowa do szufladnki z innymi rzeczami, których nie rozumie i wymyli na to mądrą nazwę, żeby przypadkiem nie okazało ię, że jest idiotą."

"Potem czytam w KMie arty, w których hip-hopowcy przekonują, że ich muzyka to nie tylko ćpanie i przeklinanie, a udowodnij mi to bo ja patrząc na ulicę widzę dokładnie to o czym mówiłem."

"Patrzysz z góry, widzisz chmury" - widzisz, a jesteś ślepy! Przeklinanie to niestety normalka u ludzi młodych. A to, że np. Ty nie przeklinasz? No cóż, masz silną wolę. Ćpanie? No cóż, z tym się zgodzę... "Narkotyki? Mówisz, że są dobre dla muzyki? I to są właśnie złe nawyki" - tekst OMP, również hiphop. I co, nie pasuje? Hiphop neguje hiphop? Ooo, widać, że nie da się tego tak łatwo wytłumaczyć. Aha, rap (rap to muzyka, hiphop to subkultura) naprawdę nie traktuję tylko o ćpaniu i przeklinaniu. Tutaj nie będę zbyt wylewny. Chociaż trzeba przyznać, że rap traktuje o WSZYSTKIM, co nas otacza. A to, że wśród tych tysięcy kawałków doszukałeś się tylko ćpania i przeklinania... Twoja sprawa.

"Inna sprawa to dziewczyny. Zawsze myślałem, że mają więcej rozumu niż my (czyli płeć brzydka) a tu proszę wszystkie co ładniejsze mają własnego dresa (do nabycia tylko w TV dres za jedyne 9,99 + koszta wysyłki), ale to jeszcze pól biedy. Szkopuł tkwi w tym, że większość z tych drechów jest zapluta, pali, chodzą do (w najlepszym przypadku) technikum, zamiast przecinków używają słowa "kurwa", są romantyczni jak trzęsienie ziemi, wrażliwi jak martwy pies, uczuciowi jak mrożona wołowina a więcej uwagi przywiązują do kontemplowania własnych sznurowadeł (jak ja je zawiązałem? ;)) niż swojej dziewczynie."

Święte słowa ;). Aha, BTW, kiedyś słyszałem, że dziewczyny lubią facetów, którzy je 'olewają'. Dziwne? Dla mnie też. Ale to już tylko i wyłącznie sprawa dziewczyn i ich rozumu.

"A mimo tego laski garną się do nich, niech ktoś mi wytłumaczy dlaczego? Może potrafią hipnotyzować, albo mają inne nadprzyrodzone zdolności:). Czyżby degeneracja dziewcząt? Jest taki wymierający gatunek zwany metalówy, ale te w moim wieku wolą starszych albo wymyślają różne śmieszne powody, dla których nie chcą ze mną chodzić zamiast powiedzieć wprost co im we mnie nie pasuje."

I tutaj się odezwała nutka zapłakanego i zakompleksionego Fenrir'a. Myślisz, że dziewczyny wymyślają śmieszne powody, aby z Tobą nie chodzić? Proste i logiczne - jeśli dziewczyny nie widzą w Tobie materiału na ich chłopaka - zaczynają 'wymyślać śmieszne powody', abyś je zostawił. Przykre? Takie jest życie. Ja przykładowo w swoim życiu miałem zaledwie trzy 'wielkie miłości' - od wszystkich dostałem po dupie. Była na szczęście wśród nich jedna, która po dziś dzień jest moją kumpelą. A tamte dwie mają mnie w dupie :) A ja się z tego śmieję. Ich sprawa, że straciły dobrego kumpla.

"PS. Nie chciałem obrazić żadnego skejta piszącego do KMu ten text odnosi się wyłącznie do skejtów z mojego miasta."

Czyli masz około 5.000 jeżdżących na desce kolesi w swoim mieście? Pozazdrościć tylko.

"PPS. Zauważyliście, że każdy skejt na zarzuty o wtórność hip-hopu odpowiada "posłuchaj sobie Fisza albo Grammatika" tylko dwie grupy nie są wtórne? A może więcej nie znacie?"

I na sam koniec listu mnie sprowokowałeś. Dobra, podam Ci płyty, które warto przesłuchać i dlaczego. A będzie Ci się chciało to czytać, czy nadal będziesz żył w przekonaniu, że mądry hiphop to tylko Fisz i Grammatik? (Zastanawia mnie to, czy w ogóle zafatygowałeś się przesłuchać tych dwóch płyt) Dobra, proszę czytać:

Fenomen - Efekt (płyta nie jest niczym wybitnym, ciekawe bity, ciekawe teksty, ciekay przekaz w ciekawej formie)
Fisz - Polepione Dźwięki (to jest dopiero fenomen. Zarówno muzyka jak i POZIOM tekstów i TEMATYKA jest wyśmienita... przesłuchać i pomyśleć)
Grammatik - Światła Miasta (głos ulicy. Jak słychać, tam nie tylko przeklinają i ćpają)
Kaliber 44 - 3:44 i W 63 minuty dookoła świata (bardzo 'frywolne' teksty. Niby poskładane bez sensu, ale tam w głębi są idealne)
Paktofonika - Kinematografia (ładny styl, ciekawe bity. Wydaje mi się jednak, że 'Jestem Bogiem' nie jest takie mądre i wspaniałe)
Paktofonika - Archiwum Kinematografii (Mądre słowa... ale wg mnie płyta nie jest wybitna)
Peja/Slums Attack - Na legalu? (Bardzo dużo mądrych kawałków, które jednak są 'ozdobione' wszelakimi kurwami, chujami...)
Pezet/Noon - Muzyka Klayczna (podkłady są wyśmienite, teksty też, choć traktują głównie o kobitkach :))
WWO - We Własnej Osobie (chyba NAJLEPSZA polska płyta hiphopowa. Wyszukane słowa, treści i muzyka... Miodzio)
Trzyha - Nastukafszy (choć teksty mi się nie podobają, poziom skreczy i bitów jest na szóchę) Fu - Futurum (posłuchaj 'Dystans' i nie neguj tego wbrew samemu sobie)
Wieeeeeeeeeeeeeeeelki skrót ciekawych płytek. Naprawdę wieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeelki. Ale gdybym podał kilkadziesiąt albumów, to czy jakikolwiek metal chciał w ogóle czytać ten spis? Wątpię. BTW - jeśli ktoś chciałby napisać ripostę do tego artykułu, niech mi nie podaje płyt z metalową muzyką. Nie oskarżam ją o nic, nie ochrzaniam jej. Po prostu, nie podoba mi się ona i nie mam zamiaru słuchać jej na siłę. To by było na tyle jeśli chodzi o art Fenrir'a. Zajmę się teraz...


"Hip-Hop tylko dla wybrańców" - najbardziej pojebany art jaki czytałem. Jeśli art był prawdziwy, tj. pisał go 'hiphopowiec', to pewnie za bardzo nasłuchał się wszelakich "Pieprzyć Policję" czy "Jaram Skręty" ewentualnie "Nie piję tylko kradnę"... Boże, miej ich w swojej opiece :) Dziwna sprawa, tacy pieprznięci kolesie z reguły są z patologicznej rodziny (sors wielkie, jeśli kogoś uraziłem), a skoro tak, to skąd miał kasę na komputer? W końcu jakoś napisał tego arta... A może pokradł trochę i uzbierało się jakieś 3000? Nie mam pytań...

Aha, druga sprawa, że mógł to napisać jakiś skorumpowany przeciwnik hiphopu... Niemożliwe? Że niby to sobie wymyśliłem? Jeśli jednak tak się stało... do lameriady z nim.

I jeszcze pytanko do Hex'a. Oto co napisałeś:

[HEX2000: Celowo nie zdecydowałem się na niezamieszczenie tego tekstu, aby nie było potem pretensji, że teksty od hip-hopowców są lekceważone;>. A może artykuł (?) ten powinien się nazywać "Życie przeciętnego hip-hopowca z blokowiska"?]

Naprawdę uważasz, że hiphopowcy to według Ciebie kompletni bezmózgowcy? No rozumiem, bo przeczytaniu kilkunastu megabajtów głupich pierdół od 'wielkich skatów' można dostać przekonania, że hiphopowcy to debile... Życie przeciętnego hip-hopowca z blokowiska... Herezje mówisz, Hex :(

HEX2000: Wybacz, ale jak patrzę na osoby uznające się za hip-hopowców w mojej szkole [ponoć najlepsza w mieście], to właśnie takie mam odczucie co do tej subkulty. Zapewne nie poznałem jeszcze, co to jest prawdziwy hip-hop, a moje zmysły są drażnione jedynie przez debilnych pozerów...

Łonder aka ____Ogier

PS. Tak przy okazji zrobię sobie reklamę... www.da.court.prv.pl - mój mag (miesięcznik) o streetball'u i hiphopie (nie tylko polskim). Koszykówka i hiphop to baaaardzo pokrewne tematy.
PS2. Bardzo bym Was prosił, nie piszcie odpowiedzi do listów pod wpływem jakichś emocji. Później wychodzi jakieś gówno, które ktoś nazwał artykułem.