Covery - cz.I


Postanowiłem przedstawić Wam najciekawsze covery jakie słyszały moje uszy. Nagrywają je ci znani oraz ci trochę mniej znani. Powody tego są różne, chęć łatwego wybicia się, zwrócenia na siebie uwagi, lecz w większości wypadków są one hołdem złożonym wielu zasłużonym zespołom.

Na pierwszy ogień idzie utwór Metalliki - "The Thing That Should Not Be" w wykonaniu... gotyckiej formacji The Sins Of Thy Beloved. Muszę powiedzieć, że czegoś takiego się nie spodziewałem. Metallika z klawiszami? To brzmi całkiem nieźle i w rzeczywistości tak jest. To zupełnie inna kompozycja. Głos Jamesa zastąpiony został przez dwa odrębne wokale: męski, siarczysty growl oraz kobiecy, zmysłowy chórek. Całość wypadła nad wyraz przekonująco. A co powiecie na solówkę skrzypcową zamiast gitarowej? No cóż, sprawa gustów. Polecam fanom Metalliki szukającym nowych wrażeń.

Skoro jesteśmy przy trashu to warto wspomnieć o Megadeth, którzy nagrali sporo coverów z czasem lepszym, czasem gorszym rezultatem. Na warsztat poszedł sztandarowy numer punkowego Sex Pistols - "Anarchy In UK". Zaśpiewany z jeszcze większą obojętnością niż w oryginale. Mustaine wypluwa kolejne wersy tekstu, jakby całkowicie solidaryzował się z punkową ideologią. Utwór o wiele cięższy od oryginału, cóż wiadomo - gitary nie te.

Zdarza się tak, że zespół tkwiący w metalowych korzeniach nagrywa kawałek grupy mającej z metalem niewiele wspólnego. Tak też stało się ze Szwedami z In Flames, którzy postanowili nagrać autorską kompozycję Depeche Mode - "Everything Counts". Twórczość depeszów jest Wam z pewnością znana, toteż spróbujcie wyobrazić sobie ich utwór podrasowany morderczymi gitarami oraz death'owym growlem. No i co? No jasne, tego się nie da wyobrazić, to trzeba usłyszeć.

Okazuje się, że Depeche Mode są jednak w metalowym światku dosyć popularni. Przykładem niech będzie przeróbka słynnego "Shout" nagrana przez małoznany, niemiecki Atrocity. Masywne riffy, skrzypce zmieniają całkowicie obraz tego utworu. Atrocity nadało tej kompozycji zupełnie inny wymiar, wymiar z pewnością bardziej magiczny. Co jeszcze się wyróżnia? Z pewnością ciepły głos wokalistki Theatre Of Tragedy - Liv Kristine, a także piękna solowka w końcówce.

Mojej uwadze nie uszedł także wielki "Wild Thing" w wykonaniu Acid Drinkers. Nagrali to po swojemy, czyli w klimatach rock'n'roll. Niczym szczególnym się nie wyróżnia, ten sam gitarowy motyw, który wydaje się jednak trochę wolniejszy od oryginału. Wokal - w tej sferze się nie wypowiem, nadmienię tylko, że "kwasopijcy" trochę przesadzili. Utwór zagrany z niewielkim "jajem" - co chwila słychać tłuczone szkło. Ciekawe po czym?

W moim krótkim przeglądzie nie mogło zabraknąć wielkich Iron Maiden. Z twórczością "żelaznej dziewicy" zmierzyli się Amerykanie z Iced Earth i nagrali "Transylvanię". Utwór jak wiadomo jest instrumentalny, czyli maksymalnie należało skupić się na samej muzyce. A nagrać coś, w dodatku lepiej niż Ironi jest baaardzo trudno, zwłaszcza, że pochodzący z debiutanckiego krążka kawałek jest bardzo szybki i wymaga nieprzeciętnego "zaplecza" technicznego. To, co od razu rzuca się w uszy to ciężar - jest o wiele ciężej. Obydwie solówki mistrzowsko odegrane. Nie ma tu żadnych niekonwencjonalnych instrumentów typu klawisze czy skrzypce - utwór jest przez to wzorowym coverem, nagranym, co zresztą słychać, bez kompleksów i z pasją.

c.d.n...

© kaReL jotun@terramail.pl † † www.INFLAMES.of.pl