Salve! To znowu ja. Wcześniej pisałem dlaczego nie słucham hh i troche o tolerancji. Teraz postanowiłem obronić HH. Nie będe pisał o muzyce bo ja nie moge tego słucheć. Jakby ktoś nie wiedział to jestem metalem (bo kocham metal całym sercem ;)) No to lecimy... Wszyscy mówią że HH to jakieś lumpy słuchające gadania w rytm głupiego podkładu. Co do muzyki moge się zgodzić, ale wszystkie hh to nie lumpy. Trzeba rozróżnić prawdziwego hh który słucha hh, rymuje itd. Oni nie robią nic złego. Są za to pozerzy za których hh mocno obrywa. To oni chodzą w najszerszych spodniach, siedzą pod blokami i czepiają się wszytkich ludzi. To nie są hh (jak mi się wydaje) ale DRESIARZE... Teraz trzeba to rozróżnić. Aby być prawdziwym hh nie trzeba nosić worko-spodni. Tak mi się wydaje. MC to nie są źli ludzie. Każdy może robić co chce (są oczywiście granice). Jeśli hh chcą gadać o tym jakie to życie jest beznadziejne to niech to robią. To ma być jakiś wyraz buntu (jak mi się zdaje) - chociaż lepiej byłoby coś robić a nie tylko nażekać... Troche krótki ten art więc postanowiłem napisać dlaczego wogóle on powstał. Jakoś niedawno (tzn w Święta - jak to pisze jest 1 stycznia 2003) zobaczyłem świąteczne wydanie Hołdys Guru Limited (czy jakoś tak). Miał kilku gości wśród których był jakiś hh. Chyba O.S.T.R, czy jakoś tak. Mr Hołdys zaczął coś brzdąkać na gitarze, a w rytm tego ten hh zaczął rapować "na żywo". Coś gadał o gościach z którymi się tam znalazł i nawet nieźle mu to wychodziło. Rymy wprawdzie "częstochowskie" ale i tak było nawt ciekawie. Zyskałem wtedy troche szacunku dla hh - jako muzyki. Żeby nie było ja hh nie słucham i drecho-hh nienawidze. Niestety większość hh w mojej szkole to drecho-hh... Pisząc ten tekst kierowałem się własnymi odczuciami. Swoją wiedze na temat hh czerpałem z nielicznych mądrych tekstów o hip-hopie, rozmów z moimi kumplami.Starałem się być tolerancyjny i nikogo ni obrażać (troche się to nie udało). PS: Pozdrowienia dla wszystkich tolerancyjnych... PS2: Emperor "IX Equilibrium" |
|
Zanudzał was eXer |