Trzej muszkieterowie
Aleksander Dumas - francuski Sienkiewicz


Kiedy byłem małym brzdącem w telewizji leciały filmy z muszkieterami w tytule. Kiedy zobaczyłem te wspaniałe postacie z pięknymi kapeluszami, w zachwycających dech w piersi strojach, na śmigłych koniach zapragnąłem być taki jak Oni. Oczywiście to marzenie nie spełniło się, ale jako wieczny marzyciel sięgnąłem po książkę. Mogę powiedzieć 'dopiero' bo miałem ją pod nosem w bibliotece. Najśmieszniejsze jest to, że ostatnio jak wychodziłem miałem taki ciężki plecak, jakbym miał w nim dziewięć lekcji i litr napoju. Spory wkład w wagę miała ta książka, która wbrew skromnym rozmiarom sporo waży i ma sporo stron. Te niecałe pięćset stron zapisanych drobnym drukiem może zainteresować i to bardzo niebanalnie. Nie będę się silił na opisywanie akcji, bo zapewne wielu z was widziało film oparty na motywach książki. Oczywiście jeśli motywami można nazwać podobnych bohaterów to czemu nie!

Różnice zawarte w książce są rażące! Niestety film znowu bezpardonowo przegrywa w tym starciu. Wolę przeczytać tę książkę, niż jeszcze raz oglądać wciskany kit. Bohaterowie są przedstawieni inaczej niż w filmie, ale co do tego to każdy ma odmienne zdanie. Pierwszą ze scen w książce i w filmie jest wyjazd d'Artagnana - w filmie zemsta braci za miłosne podboje, natomiast w książce młodzian jest wiedziony chęcią przeżycia przygód i zdobycia majątku. Gdybym miał rozpatrywać cały film to nie ma co, nie zdążyłbym do jutra. Uwierzcie mi: książka diametralnie różni się od filmu. Książka jest o wiele bardziej rozbudowana. Można w niej znaleźć wiele wątków, co jest tak charakterystyczne dla gatunku powieści. Mamy czterech wspaniałych bohaterów, zapierające dech w piersi akcje godne swych wykonawców, walki i śmierć oraz krew wylewającą się wielokrotnie. Atos, Portos, Aramis i d'Artagnan zostali moimi ulubionymi bohaterami literatury francuskiej.

Muszę przyznać, że najlepsze książki nie pozostawiają wiele do życzenia i dodawania. Weźmy takiego "Władcę pierścieni" - każda jego kontynuacja będzie tylko namiastką stylu Tolkien'a, tak samo będzie z Trzema muszkieterami. Jestem więc nieco zawiedzony, że książka kończy się tak prędko.

Ostatecznie, chociaż nie podałem rzeczowych powodów książka w moich oczach w pełni zasłużyła na szóstkę [6] i polecam ją każdemu fanowi dobrej historii. Oczywiście jest to typowa powieść spod znaku płaszcza i szpady charakterystyczna dla pozytywizmu francuskiego, jednak oferująca wiele w nowym wydaniu. Książka ukazuje zawiłe dzieje francuskiej monarchii, usiłowania sterowania królem, spory pomiędzy parą królewską, układy kardynała... To co mnie najbardziej zaskoczyło to zakończenie, które jest moim skromnym zdaniem uwieńczeniem powieści i stanowi sumę całej książki. W końcu...

A kardynał chciał to wykorzystać :). Teraz wiedzcie: podpisując jakiś kwitek spojrzyjcie na jego treść, abyście nie podpisali wyroku śmierci dla siebie. Tak samo nie proście o zbyt wielkie uprawnienia ponieważ te mogą cię przerosnąć i zwrócić się przeciw tobie.

Oto elitarne wyróżnienie dla dobrych książek! Podpisuję się obiema nogami i rękami! Na nogi nie starczyło  miejsca ;).
Łukasz 'Splatch' Dywicki
splatch@wp.pl