|
Marion Zimmer Bradley "Mgły Avalonu" |
|
Chciałbym przedstawić Wam pewną świetną książkę. Książkę, która na kilka godzin przeniosła mnie do świata z czasów wczesnego średniowiecza, emanującego magią i tajemniczością. Książka, o której teraz piszę, to "Mgły Avalonu" Marion Zimmer Bradley. O "Mgłach..." słyszałem już wiele pochlebnych opinii. Pewnego razu, wchodząc do EMPiKU, zobaczyłem tę książkę na półce. Bez zastanowienia chwyciłem ją w łapy, by zweryfikować, czy te opinie są prawdziwe. Wydanie... Hmm, powiedzmy, że nie za ładne, ale... "nie oceniaj książki po okładce". Zapłaciłem, zaś po powrocie do domu zabrałem się do czytania. "Mgły..." są retellingiem legendy o Królu Arturze i Rycerzach Okrągłego Stołu. Nie jest to jednak kolejna opowieść o dzielnych panach w srebrnych zbrojach, różniąca się od poprzednich jedynie nic nie znaczącymi szczegółami. Nie. I całe szczęście, że nie. Główną bohaterką jest tu Morgana - czarodziejka z Avalonu, siostra Artura. W innych wersjach legendy jest ona zła do szpiku kości. Tutaj przedstawione są obie strony medalu, nie mamy jasno powiedziane: "Artur i chrześcijanie są dobrzy, Morgana i Avalon - źli". Czarodziejka spiskuje przeciwko Arturowi, ponieważ ten złamał obietnice dane Avalonowi i stał się chrześcijańskim królem. Po kilkuset stronach zaczynamy Morganę nawet lubić. Książka jest bardzo ciekawa. Nie polecam jej jednak zagorzałym fanom awanturniczej fantasy. Nie ma tutaj krwawych pojedynków ani efektownego używania magii. Te dwa elementy z pewnością nie są głównymi atrakcjami tej książki - występują bardzo, ale to bardzo rzadko. Zamiast tego mamy tajemniczość i mistyczną aurę, jaka towarzyszy nam podczas czytania. I za to właśnie lubię powieść pani Bradley. "Mgły Avalonu" mają jedną, bardzo poważną wadę. Są za długie - ponad 1000 stron! Do długości samej w sobie jednak nic nie mam - ba, lubię długie książki! Chodzi mi o to, że niektóre fragmenty rozciągają się ponad wszelkie normy, i czytelnik zaczyna się przeraźliwie nudzić. Te wątki, o których tu piszę, można by było zawrzeć w dużo mniejszej ilości znaków. Cóż, nie ma róży bez kolców. Na szczęście, po kilku minutach znowu wracają bardzo interesujące akapity, które czytamy z zapartym tchem. Książka jest świetna - ale na pewno nie każdy tak stwierdzi. Muszą ją przeczytać ludzie interesujący się mitem arturiańskim oraz okresem średniowiecza. Sądzę, że "Mgły..." spodobają się także każdemu, kto lubi książki bardzo spokojne i klimatyczne. Jednakże, drogi Czytelniku, jeśli nie znasz choćby pobieżnie legendy o Królu Arturze lub jej nienawidzisz - kategorycznie odradzam sięganie po tą powieść. Całej reszcie - serdecznie polecam. Ocena: 8/10 | fido bezczelny | |
|