Męskie sprawy
Gerrison Keillor, hm skąd ten uśmiech?


No właśnie dzieci naszej republiki! Skąd te świńskie zwyczaje kojarzenia wszystkich spraw z pożyciem? Ach tak, to te zachodnie zwyczaje, media i komputery was obywatele do tego sprowadziły. Jednak wiedzcie, że nawet naród tak podły jak Amerykanie ma swoich uzdolnionych sztukmistrzów. Tym sposobem na łamy naszej broszury czytelniczej wpadł niejaki Gerrison Keillor.

Autor ten jest dla kapitalistów znany z radia, ale nam jako narodowi mądrzejszemu szerzej jest znany jako pisarz. Obywatele i obywatelki naszej republiki wiedzcie, że męskie sprawy to zbiór opowiadań, które potrafią rozbawić!

Dobra, dobra, koniec smęcenia :).

No więc w męskich sprawach nie ma nic zbereźnego. Jest to kilkanaście opowiadań, które można dać do przeczytania dziesięciolatkowi. Uwierzcie mi: nic go nie zaskoczy, a na końcu powie "wiało nudą". Jako, że ja nie jestem dziesięciolatkiem, to czytałem książkę pod innym kątem. Skupiłem się głownie na przenośniach jakich użył autor, a te potrafią czasami zakończyć. Uwierzcie mi - Zeus w ciele grubaska i to luterańskiego pastora. Ciekawa opcja - co z tego wyniknie? :). Ach, to bardzo ciekawe! Powiedzmy, że książka mi się spodobała. Idziemy dalej.

Książka jest tym co znak 'stop' na drodze do feminizmu społecznego. W naszej republice nie ma takich przyziemnych spraw. Nasz naród przyzwyczajony jest do współpracy mężczyzna z kobietą i kobieta z mężczyzną. W przeciwieństwie do zacofanych narodów - my poszliśmy naprzód i w tej dziedzinie wyprzedzamy zachód o lata. W naszym kraju nie ma niesprawiedliwych podziałów i kobieta bez problemu może iść do pracy i stawiać domy razem z mężem, podczas gdy jej odpowiednik na zachodzie siedzi w USA i gotuje. U nas, w naszym kraju takie sytuacje są zwalczane!

Dobra, dobra!

Książka jest właśnie ostoją męskiego szowinizmu i udowadnia, że błąd nie zawsze leży po stronie faceta, że kobieta z pewnością nie jest święta. Ten punkt widzenia spodobał mi się i dlatego książka dostanie piąteczkę [5]. Polecam ją czytelnikom obojga płci jako rozrywkę i przerywnik pomiędzy "Źródłami szowinizmu" a "Zwalczaniem szowinizmu" :). Pod tymi słowami podpisuję się oburącz i obunóż.

Łukasz 'Splatch' Dywicki
splatch@wp.pl