Jeffery Deaver "Kolekcjoner Kości"


Trzeba Wam wiedzieć, że rzadko sięgam po książki innego gatunku, niż fantasy lub science fiction. Tym razem jednak zrobiłem wyjątek. Czemu? Podczas ostatniej wycieczki do księgarni nie znalazłem nic w miarę interesującego. Nagle, wśród setek książek, zobaczyłem znany mi skądś tytuł... Przypomniałem sobie, że o "Kolekcjonerze Kości" słyszałem kilka ciepłych słów. Oglądałem też film - dodatkowym argumentem świadczącym za zakupem była chęć sprawdzenia różnic między wersją filmową a książkową. "Kolekcjonera..." zakupiłem i udałem się do domu, w celu - nigdy byście tego nie odgadli - przeczytania go.

Głównym bohaterem powieści jest wybitny kryminalistyk - Lincoln Rhyme. Nie jest on jednak typowym, hollywoodzkim bohaterem bez skazy. Jest... sparaliżowany. Kilka lat temu, gdy badał miejsce przestępstwa, spadła na niego drewniana belka. W efekcie jedynym, co Rhyme może wykonywać tak dobrze, jak przed wypadkiem, jest mówienie. Resztę muszą robić za niego pielęgniarze oraz specjalistyczna aparatura.

Akcja książki - jak to powinno być w porządnym thrillerze - rozkręca się bardzo powoli. Najpierw mamy dwójkę porwanych ludzi. Koledzy Lincolna przychodzą do niego po pomoc w rozwiązaniu zagadki. Potem zaczyna się morderczy wyścig z czasem. Tytułowy kolekcjoner kości podsuwa policji wskazówki, stawia dziwne i bardzo trudne do rozwiązania zagadki. Po prostu bawi się i wodzi tropicieli za nos. Wskazówki najczęściej dotyczą miejsca, gdzie jest kolejna ofiara kolekcjonera, która zostanie za kilka godzin bestialsko zamordowana. Rhyme i jego pomocnicy muszą się spieszyć, inaczej - kolejny trup.

W końcu cała zagadka się rozwiązuje. Niestety, potwornie banalnie i prostacko. Zakończenie nie sprostało moim oczekiwaniom. Myślałem, że doczekam się jakiejś niebywałej puenty, zaskakującego podsumowania całego śledztwa. A tutaj - nici.

Książka jest bardzo dobra - ale tylko jako "czytadło". Jeśli chcesz powieści, która dostarcza po prostu niezłej rozrywki, a na dodatek lubisz thrillery i nie masz nic lepszego pod ręką - kupuj i czytaj. Podsumowując - nic specjalnego, po prostu porządna, rzemieślnicza robota.

Ocena: 7/10

| fido bezczelny |
[ filko@poczta.onet.pl ]