"KIELICH" - Waldemar Łysiak


"- Kto wygrał?
- Śmierć. Jeszcze nie wiesz kto tu rządzi? Życie przemija niczym późnojesienny dzień, to świetlista ułuda, która kończy się nocą."

Minione święta (piszę to 1.I.2003) przyniosły mi wiele radości, przede wszystkim dlatego, że dzięki filantropijnym ciągotom Świętego Mikołaja (tudzież Gwiazdora) stałam się ewidentną posiadaczką najnowszej powieści Waldemara Łysiaka. Możecie sobie wyobrazić moje zachwycenie, gdy okazało się, że będzie mi dane zapoznać się bliżej z treścią tego dzieła (weźcie pod uwagę, że jestem nieomal obsesyjną fanką książek W.Ł., chociaż mam na koncie tylko jakieś dziesięć tytułów tego fenomenalnego prozaika i eseisty), które w dodatku jest moje i tylko moje!

Cytat zamieszczony po tytule wskazuje, iż możemy mieć do czynienia z utworem poruszającym problem egzystencji człowieka. Już w rozdziale pierwszym autor przedstawia nam kilka recept na godne i szczęśliwe życie ("Unikaj bydlaków. Starannie omijaj głupców"). Jednak ta książka to nie przewodnik i wzorować się na jej bohaterach (według mnie oczywiście) nie warto, co nie znaczy, że są to postacie nudne, prowadzące monotonny, bezpłodny żywot. Wręcz przeciwnie! Czworo głównych bohaterów może poszczycić się życiorysami bardzo urozmaiconymi. Są kreatywni, odważni, mają marzenia (szczególnie ambicje Percy'ego są tożsame z tymi, które są udziałem wielu młodych mężczyzn), chociaż sposób życia trzech najstarszych nie pokrywa się z tym, co nakazuje Dekalog.

Łysiak wyśmienicie oparł akcję i rysy charakterologiczne swych postaci na Legendzie Świętego Graala. Mamy więc rycerzy: Lancelota, Percevala, Bohora i Galahada. Nie można jednak nazwać "Kielicha" rekonstrukcją Arturiańskiego Mitu, nawiązania łysiakowskie są dość subtelne.

Warto przeczytać tę książkę choćby dla niezwykle interesujących dialogów. Bohaterowie są wykształceni, elokwentni i błyskotliwi. Ich polemiki są zawsze zaprawione humorem i w ciekawy sposób ukazują światopogląd mężczyzn, z których jeden poślubił klon Britney Spears, drugi z niezwykłą gorliwością i systematycznością składał hołd swojemu libido, a trzeci, posiadający dość złożone życie rodzinne, duszę by oddał za upragniony model Harleya. Mimo iż dowcipy opowiedziane w utworze nie są najwyższych lotów, to niektóre gry słowne potrafią doprowadzić do łez.

Dla tych, którzy już kiedyś "dzióbnęli" łysiakowskiej prozy: atmosfera w "Kielichu", z także niektóre wątki (np. rozbudowany wątek agitacji anty- feministycznej) przywodzą na myśl klimaty znane już ze "Statku". Jednak argumenty użyte do napiętnowania bzdurnej działalności "emancypantek" są nowiuśkie i nieużywane jak sumienie Jürgena Stroopa.

Szczerze zachęcam do przeczytania "Kielicha", najnowsza powieść Waldemara Ł. (który tak na marginesie na starość zrobił się bardzo nieskromny) jest mimo swej "sensacyjnej" fabuły utworem zmuszającym do wielu przemyśleń.

Thomas S. Eliot pisał: "Poezja to przemiana krwi w atrament", Łysiak swoją twórczością potrafi zrobić czytelnikom transfuzję poglądów, z niekwestionowaną korzyścią dla biorców. Polecam.

Ixchel
Ixchel@wp.pl