|
Demon i panna Prym |
|
Nasze miasto to mała mieścina - powiedziałam nieznajomemu - nie ma tutaj porządnego zajęcia. Całe miasteczko jest jak wielki dom. Wszyscy się znają, wszyscy są spokrewnieni, wszyscy mają zajęcie. Oczywiście oprócz starej wdowy. Ta stara jędza dostała po mężu spadek i żyje sobie z procentów zamiast zainwestować w miasteczko. Moim zdaniem powinna znaleźć sobie zajęcie. Kiedyś to było miasto pełną gębą, ale teraz - pomyślałam - teraz to trup toczony przez robaki. Dla nas nie ma już ratunku. Nasze dzieci wyjechały do wielkich miejsc, opuściły dolinę i pozostawiły nas na pastwę czasu. Gdyby ktoś tutaj zainwestował, gdyby było trochę gotówki, burmistrz coś by wykrzesał, a tak? A tak to nic miasto się stoczyło w miasteczko, a miasteczko zniknie z map za jakieś pięć, sześć lat. Najmłodsza jest kelnerka z naszego baru. Zarozumiała panna, dziwka dla gości. Ile razy chodziła z nimi na górę za parę dolarów. Potem było słychać szuranie łóżka, a nawet do kościoła nie chodzi! Wyobraża sobie pan! Ona ma na pewno coś na sumieniu. Zarozumiała smarkula. - Może uraziłam nieznajomego, bo wyszedł z hotelu i poszedł w góry, ale w każdym razie nie myliłam się te dwie baby są zawadą dla miasteczka. Nie pasują mi tutaj. Ludzie są źli z natury czy dobrzy? Kto wie? Nasz nieznajomy ma tutaj wielką rolę do odegrania. To właśnie on jest motorem akcji, on działa na ludzi jak adrenalina. Co dziwne właśnie ten nieznajomy zmusza jakimś cudem ludzi do pójścia do kościoła! Dziwne nieprawdaż? A i ksiądz, burmistrz, kowal, posiadacz ziemski i burmistrzowa mają tu coś do powiedzenia. Wszystko układa się w logiczną całość. Walka dobra ze złem w teraźniejszości. Jeszcze takiej książki nie czytałem. Prawie bajeczna. Z jednej strony anioł, z drugiej demon. Wręcz baśniowa oprawa i rzeczywiste problemy. Szczerość, bo tym się kieruję pisząc tą recenzję przemawia mi do ucha - nie możesz postawić tu szóstki, nie możesz. Z kolei z lewej strony wciąż: postaw szóstkę, to dobra książka. Waham się, ale ostatecznie postawię tylko piątkę. Dlaczego? Książka jest za krótka, jest miejscami pokręcona. Zbytecznie autor dodaje niektóre wątki, co w tak krótkiej książce jest zdecydowaną wadą. Miejscami w oczach pojawiały mi się kreskówkowe postacie z produkcji Disney'a. Ostatecznie książka wywarła na mnie wrażenie umiarkowane, w przeciwieństwie do siostry i kolegi, którym bardzo się podobała. Niestety dla autora to ja wystawiam ocenę i nie zdaję się na opinie ani siostry, ani kolegi. Tylko 5. Łukasz 'Splatch' Dywicki |
|