|
"Władca Pierścieni" - cukierkowość? |
|
Wreszcie! Dzisiaj rozpoczęła się przerwa świąteczna! ALLELUJA! Ale ten tydzień to straszne było cierpienie. Siedzę sobie właśnie przy kompie, za oknem piękne słoneczko świeci, śnieg pokrywa brunatne ulice. Aż nie wiem, co ze sobą zrobić. Ale jednak. Mam - o, niebywałe!- pomysł na nowego arta! Hurra! Ale prawda jest taka, że ten temat już dawno kołacze mi się po głowie. Mowa tu o najwspanialszym literackim dziele świata - "Władcy Pierścieni". Wiem - o tej książce wypowiadało się tak wielu, że nie ma sensu ciągnąć tego (do redaktora: świetne miejsce na dopisek w stylu "ależ nie, temat ten szeroki jest jak rzeka, piszcie coraz więcej. Bardzo lubię czytać arty dobrych writerów" :). {................ <-- wymowne milczenie - Phnom Penh} Obiecuję - następnym razem będzie o czymś innym. Ale wróćmy do tematu. Brzmi on: czy WP jest cukierkowy? Może niezbyt oryginalnie, ale jednak rzadko o nim się pisze w ten sposób. Fani fantastyki często porównują WP z dziełem pana Andrzeja Sapkowskiego. Głowią się, które postacie są lepsze, gdzie są wspanialsze dialogi, który świat jest lepiej skonstruowany itd. (zaznaczam, że sam uwielbiam serię o wiedźminie, chociaż wolę WP). Często pada podobne do tego zdanie : "We Władcy nie podoba mi się to, że każdy jest albo dobry, albo zły. Ci dobrzy nie popełniają żadnych błędów. W ogóle jakieś to takie "cukierkowe". U ASa jest lepiej. Wszyscy są neutralni". Zresztą, wiecie o co mi chodzi. Temat "Cukierkowość WP" pojawiał się często. Muszę tu jednak zaprzeczyć tej tezie. WP wcale nie jest "cukierkowy" (dziwny przymiotnik...) i zamierzam to udowodnić. Po pierwsze, postacie. Można zarzucić hobbitom, że to stworzenia, które stronią od zła, zawsze pomagają "dobru". Innym może nie podobać się postawa Strażnika Aragorna. Że jest niby zbyt doskonały, zbyt dobry i szlachetny - jak na człowieka. Ale przyjrzyjmy się jednak całej książce. Władca nie jest zwykłą powieścią fantasy. Tolkien pisał ją, aby - jak sam powiedział - "Anglicy mieli swoje własne mity, aby mieli własne starożytne historie, które mogliby przekazywać z pokolenia na pokolenie" (chciałbym zaznaczyć, ze nie jest to jakiś dokładny cytat. To w ogóle nie jest cytat, ale wiem, że coś takiego było. Pisałem to z pamięci, ale gwarantuję że miało mniej więcej taki właśnie sens). Władca jest właśnie takim "mitem", taką swoistą "mitologią". Można to przyrównywać do opowieści o królu Arturze i rycerzach okrągłego stołu lub Pieśni o Rolandzie. To dzieło MA przedstawiać walkę dobra ze złem. Jest "narodowym" eposem, który ma przedstawiać konflikt wielkich herosów, którzy nas bronią, z siłami ciemności. Równie dobrze możesz powiedzieć, że przygody Odyseusza czy Dedala i Ikara są cukierkowe. Równie dobrze wspomniany już Roland gromiący Arabów i walczący z herezją z imieniem Boga na ustach jest postacią nadającą się jedynie do dziecięcych bajeczek. {Raczej do podręczników dla seryjnych morderców-psychopatów. Roland zarzyna Arabów bez litości, pływając w krwi i do tego czuje, że jest sługą bożym. Nie brzmi trochę jak charakterystyka jakiegoś sadysty a la "Siedem"? - PP} Tacy bohaterowie MUSZĄ być bez skazy. Takimi dziełami wiele wieków temu zachwycali się w średniowieczu nasi przodkowie, słuchając ballady o Tristanie i Izoldzie czy o Lancelocie i Ginewrze (wiem, zdradzali oni króla, nie byli bez skazy, ale chodzi o KLIMAT poematów). Bohaterowie mają być tym, czym byśmy chcieli, aby byli. Nie mogą mieć wad (a co najmniej nie powinni). Z taką osobą chcemy się utożsamiać, chcemy, aby ona była naszym bohaterem. I to jest piękne. Nie udało mi się tego wyrazić tak, jak chciałem, ale niech nikt nie mówi, że bohaterowie WP mają klimat bajeczki dla dzieci. Zresztą, są postacie, które wychodzą z tych sztywnych ram. Taką jest czarodziej Saruman. Jest on zdrajcą, choć nie był zawsze zły. Nie mógł sprostać pokusie. Ten, który był potężny, zapragnął jeszcze więcej władzy, zagłębił się w ludzkich wadach i słabościach. Jeden grzech pociąga za sobą drugi. Zachował jednak resztę własnej dobroci. Gandalf to wiedział, dlatego chciał mu wybaczyć, pragnął, aby dawny Kurunir wrócił. Jednak tarcza ludzkiej dumy i chciwości okazała się zbyt gruba. Nie udało się odzyskać Sarumana. Dostał nową szansę, nie wykorzystał jej. Dlatego został ukarany ostatecznie. Inne postacie to Gollum i Boromir. Ten pierwszy ma tak złożoną postać, że jest tematem na inny art (a miałem nie pisać o WP...). Boromir jest wielkim rycerzem, walczył za swój kraj. Nie poddawał się do samego końca. Chciał, aby ludzie garnęli się pod jego sztandary, aby walczyli do upadłego, aby nie splamili się. Tak bardzo zapragnął uczynić coś wielkiego i szlachetnego. Jednak był człowiekiem, dlatego Pierścień nim zawładnął. Znalazł do niego drogę przez chciwość i dumę oraz to właśnie palące pragnienie. Popełnił straszny czyn, lecz zrobił to wbrew swojej woli. Wielki był jego żal, jednak przed śmiercią odkupił swoją winę poświęceniem. Jest jeszcze wiele sylwetek, które mógłbym przedstawić, ale nie ma sensu. Każdy widzi, że są postacie, które nie możemy tak łatwo posegregować. Inna sprawa: rasizm. Zakrzykną fani ASa: "Tu mamy pogromy elfów i innych, nienawiść do różnych od siebie". Przepraszam, a u Mistrza nie? Nienawiść elfów i krasnoludów (widzicie, oni potrafią nienawidzić! I to nienawidzić tych, którzy są po ich stronie! Nie są więc tak "cukierkowi") jest szeroko znana. O wojnę między nimi było łatwo. "Nieważne, że nie masz złych zamiarów, jesteś krasnoludem/elfem! Nasi przodkowie poprzysięgli wam zemstę!" A, jeszcze jedno! Wolne Ludy nienawidzą orków, a orkowie wszystkich wokoło. Może to nie to samo, ale jednak rasizm! Są też sytuacje kontrowersyjne. Takie, które mogłyby w naszym świecie być tematem tabu. Na przykład (teraz przykład nie z WP tylko z Sillmarilionu ) jeden bohater, Turin Turambar, popełnił wiele czynów wielkich jak i strasznych. Zabił elfa w kraju własnego władcy (też elfa), zamordował też innych ludzi, którzy nic mu nie uczynili. Po prostu powiedzieli coś, czym go rozgniewali. Przez jego dumę upadła jedna z najwspanialszych twierdz, Nargothrond. Wróćmy do tematu. Zrobił on dziecko własnej siostrze... Skąd to znamy, fani Sapka? Tak, taki sam motyw pojawia się w jednym z opowiadań pana Andrzeja! W sumie jedyna różnica polega na tym, że Turin nie wiedział nic o pochodzeniu swojej wybranki (straciła ona pamięć za sprawą smoczych czarów). Powiecie, że to co innego? {Tak, mierny plagiat z "Króla Edypa" ;P} Może i tak, ale fakt jest faktem. A może właśnie stąd AS wziął pomysł na opowiadanie? Ufff, skończyłem :).Mam nadzieję, że ten tekst coś wam uświadomił. Proszę więc was, abyście nie mówili jaki to Władca jest cukierkowy itp. Dobrze wiecie, że to nieprawda. Jeśli jednak ktoś ma wątpliwości - niech śle mejle! Jeszcze raz zaznaczam, że nie mam nic do "Wiedźmina". Wręcz przeciwnie, znajduje się on wysoko, bo na drugim miejscu na moim rankingu książek wszech czasów. Wykorzystałem go powyżej dlatego, że dzięki tym opiniom porównawczym łatwiej mi było skonstruować tego arta. Poza tym te dyskusje podsunęły mi kilka argumentów. Jeszcze raz przepraszał Burok |
|