|
CLIVE BARKER: "CABAL" |
|
Bardzo dużo chodziło głosów, jakoby C. Barker miał być najlepszym pisarzem horrorów zaraz po S. Kingu. Prasa zachwycała się sposobem pisania autora, wieloma ciekawymi wątkami, pomysłami oraz klimatem, jaki bił od książek przezeń napisanych. Nawet sam King nie krył, że Barker to odkrycie pisarskie. Nie ma co, znów uwierzyłem w opinie wszystkich i sam zacząłem się interesować książkami Cliva. Pierwszą jaką wypożyczyłem jest 'Cabal', o której właśnie piszę recenzję:). Historia opowiada o Boonie, mężczyźnie, który jest (rzekomo) seryjnym, bardzo brutalnym mordercą. Chodzi on do psychiatry, aby poddawać się hipnozie, wyżalić się itd. Jednak pewnego dnia doktor Decker (tak właśnie nazywa się psychiatra) pokazuje Boonowi zdjęcia ofiar. Boone załamuje się, nie widzi sensu, aby dalej żyć, zatem postanawia się zabić. Wpada pod ciężarówkę, jednak udaje mu się przeżyć. W pamięci zapadło mi jedno zdanie, jakie wypowiedział narrator: "Z łatwością odbierał życie innym, własne stawiało opór". W szpitalu dowiedział się o miejscu nazwanym Midian. Mieszka tam Nocne Plemię. Za cel stawia sobie dotrzeć tam i się na stałe zadomowić. Ucieka ze szpitala i wyrusza w podróż. To co się dzieje w miasteczku koło Midian przechodzi ludzkie pojęcie. Boon zostaje zastrzelony, Decker zdradza go policji. Jakiś czas później Lori - dziewczyna Boona - dowiaduje się, że jego ciało... znika z kostnicy. Wyrusza na poszukiwania... ... ale czego? Ciała bez duszy? Żywego trupa? Może po prostu ktoś zrobił głupi "żart" i "ukradł" ciało? Tak właśnie myślałem, jednak dobrze wiedziałem, że bez jakiś dziwactw dobrej książki nie będzie. Brnąłem jednak dalej dobrze wiedząc, co się za chwilę stanie. I to jest właśnie jedna z większych wad: człowiek domyśla się, co będzie "za kilka kartek". Podam przykład: Lori dojeżdża do pewnego miasta i zagląda do restauracji (a może baru?). Potem idzie do WC. W tym momencie myślę sobie: "Zaraz spotka bratnią duszę, wygada się i luz". I co się okazuje? Do WC wchodzi dziewczyna, pociesza Lori i od tej chwili trzymają się razem... Kwestia klimatu też jest, moim skromnym zdaniem, nieco wyolbrzymionym atutem Barkera. Kiedy Boon znajduje się na cmentarzu, słyszy jakieś dźwięki. Odwraca się i widzi jakiegoś zwierzaka. Jak się okazuje, jest do człowiek po "transformacji". Ludzie, co to za komedia?! Człowiek zamieniony w jaszczurkę?? To mi się bardzo nie spodobało, przez co dalsze czytanie nie było przyjemne. Może teraz porównam Mastertona i Barkera. Już na początku stwierdzam, że Masterton dużo lepiej pisze. Po prostu jest to klasa sama dla siebie. Graham koncentruje się na akcji, w której pełno seksu, krwi i strachu; Barker to pisarz psychologiczny, niejako oddziałujący na zmysły (kurde, nie wiem jak to opisać:), można powiedzieć, że pisze "spokojne" książki grozy. Przez to wszystko zupełnie nie mogę się odnaleźć w jego dziełach. A szkoda... Czas na ostatni akapit. Czy mogę polecić Cabala? Hmm... Lubisz zakręconą akcję, która toczy się cały czas; lubisz oderwane członki, wypatroszone ciała; {brzmi jak tekst noty werbunkowej do pruszkowskiej mafii - PP} chcesz się chwilę zrelaksować przez krótki moment czytając o stosunku? W takim razie nie wypożyczaj żadnej książki Barkera! Jeśli natomiast chcesz czytać dzieła a'la King, zarywaj po pozycje Cliva. Jednak na własną odpowiedzialność... Devil, Łódź |
|