Fifa 1999
Virtua Fighter PC
Ufo:Enemy unknown
Rezerwowe Psy
Real War
GIANTS: Obywatel Kabuto
Jekyll & Hyde
Hitman Codename: 47
Asteroids
Rezerwowe Psy
Do napisania recenzji Rezerwowych Psów zachęciła mnie recenzja tej samej gry
napisana przez Caleba. Nie żeby mi się nie podobała tylko doszedłem do wniosku,
iż jestem chyba jedyną osobą na tym świecie, której gra się podoba.
Krakowska firma Nekrosoft obecnie - Neksoft kilka lat temu wypuściła na rynek
grę o dźwięcznym tytule Rezerwowe Psy. Kiedy pierwszy raz o niej usłyszałem
powiedziano mi że to taki polski Syndicate, pomyślałem wtedy że gra na pewno nie
będzie byle jaka. Wkrótce ujrzałem w gazecie pierwszą recenzję gdzie
zaznajomiłem się nieco z tytułem i dowiedziałem się, że RP to nie pozycja dla
młodych komputerowców, ale dla "twardzieli" (ten komentarz przeczytałem w
gazecie). Nie chodzi o to, że gra jest brutalna (jak co druga zresztą) ale o to
że panowie z Neksoftu postanowili powpychać do gry tony niesmacznego humoru,
seksu i słownictwa powszechnie uznawanego za wulgarne. Jak to gdzieś słyszałem -
chcieli oddać polskie realia choć moim zdaniem nie do końca się zgadzają z tym
co widzimy na ekranie monitora. Cała gra od początku do końca jest zasypana
aluzjami do różnych filmów, gier, nawet polityki i religii. Jeśli chodzi o
fabułę to widać autorzy najbardziej kierowali się filmami Quentina Tarantino,
weźmy pod uwagę tytuł gry, który jest polską wersją pierwszego i bardzo głośnego
filmu tego świetnego reżysera. Również imię głównego bohatera coś mówi wszystkim
fanom Pulp Fiction, oczywiście są i inne filmy, które posłużyły jako element
humoru gry.
A czym właściwie są Rezerwowe Psy? Jest to gra turowa, rozgrywką bardzo
przypominającą Jadged Aliance posiada, zatem elementy RPG. Akcję obserwujemy z
rzutu izometrycznego, z którego widzimy pole tej poważnej jatki w nie poważnym
tle. Weźmy dla przykładu pierwszą misję gdzieś w Polskim mieście: na każdym
billboardzie reklama jest śmieszna, wulgarna i nie rzadko obraźliwa (radio
Aryjka Rulez) i z takimi elementami spotykamy się w każdej z 14 misji, które
rozgrywają się w przeróżnych zakątkach świata. To teraz wyobraźcie sobie
bohaterów, którzy nie tylko wyrażają się wulgarnie, ale i są kontrowersyjni sami
w sobie (choćby z imienia, jakie posiadają). Każdy zabity przez nas cywil lub
ktokolwiek inny posiada przy sobie przedmioty, które chyba tylko oprócz broni
palnej są zrobione z dowcipem. Jaja spotyka się na każdym kroku. A wracając do
przebiegu gry, jak wspomniałem jest to turówka, w której każda postać posiada
określoną liczbę ruchów, które może wykorzystać w jednej turze. Ilość tych
punktów zależy głównie od cech postaci jednak istnieje masa trunków i innych
używek, które nieco podwyższają, co nie które współczynniki. Nie rozumiem,
dlaczego autorzy zdecydowali się na - kiepsko wykonany - realizm, w którym nie
widzimy osób będących za naszymi plecami, aby ich ujrzeć trzeba się odwrócić, co
wiąże się z punktami ruchu. Po dłuższym graniu da się jednak przyzwyczaić. Przed
każdą misją zapoznajemy się z niedokładnym planem, co należy zrobić, napisałem
niedokładnym, bo np. w pierwszej misji dowiadujemy się tylko, że mamy zabić
niejakiego Paszteta a gdzie on się znajduje to już sami musimy rozkminić
szukając w dość wielkiej arenie miasta.
Z początku mamy trzech płatnych morderców jednak później będąc już w bazie sami
wykupujemy nowych, co raz to droższych hitmanów. Co do poziomu trudności to
muszę przyznać że od samego początku jest bardzo wymagający a niektóre dalsze
misje są niemal nie do przejścia, no chyba że to ja jestem taki słaby w te
klocki. Jeśli chodzi o wspomnianą bazę, do której mamy dostęp po dwóch
pierwszych misjach to właśnie tam można kupować od dilera coraz to lepszą broń,
używki, w szpitalu można się wyleczyć a w barze wynająć nowe pieski. Można też
iść do burdelu skorzystać z usług pań lekkich obyczajów, niekiedy nawet jest to
wskazane, aby pozbyć się stresu, który z kolei nie pozwala brać czynny udział w
misji. Za wszystko niestety się płaci jednak istnieje przypadek gdzie będzie nam
dane skorzystać z bezpłatnego "odstresowania" ale tylko głównego bohatera z
damską częścią naszego oddziału (wyjątkiem są lesbijki). Nie można by nie
wspomnieć o broni, którą udostępnia gra - naprawdę biję brawo twórcą za tak
wszechstronny arsenał, jest ich blisko, 70 przy czym każdy egzemplarz jest
rzeczywistym a niewymyślonym.
Inwentarz bohaterów podczas trwania misji bardzo przypomina ten z Fallout'a
zresztą nie tylko z tej gry autorzy zapożyczyli sobie parę innych rzeczy.
Grafika - bo o niej jeszcze nic nie napisałem - przez wielu otrzymała słowa
krytyki, ja jednak myślę, że jak na tamte czasy była, co najmniej przeciętna, bo
wcale nie jest niewyraźna ani utrudniająca grę. Jest po prostu przejrzysta, choć
nie wybitna, (ale zamieszałem). Uznanie ma u mnie również muzyka - co prawda, na
co dzień nie słucham repertuaru, jaki prezentuje jednak jest on bardzo
zróżnicowany, przez co trafia w gusta.
Właściwie nie bez przyczyny postanowiłem napisać recenzję tej właśnie gry,
między innymi, dlatego że oprócz mnie nie znam żadnej osoby, której by się gra
podobała. Ci co grali pewnie się dziwicie ale mi naprawdę ten tytuł przypadł do
gustu a nawet bardzo. I nie tylko ten denny seks, nie śmieszne dowcipy i trupy
zawsze upadające tak samo. Ta gra ma coś w sobie, że kiedy tylko przeszedłem
wersje demonstracyjną już wiedziałem że to gra dla mnie i po niedługim czasie
nabyłem pełną wersję. Radość z grania w moim przypadku trwała naprawdę długo
jednak nigdy jej nie przeszedłem ze względu na poziom trudności i
schematyczność, którą łatwo zauważyć po kilku już misjach. No, bo po pewnym
czasie każda gra się nudzi a do tej akurat powracam szczególnie chętnie.
Denerwowało mnie (i chyba nadal denerwuje) to, że wszystkim osobom, którym
pożyczałem tę kontrowersyjną grę chodziło tylko o sex... znaczy się - o sceny
seksu w grze. Nikt nie umiał przejść nawet pierwszej planszy a potem burzył się,
że nie zobaczy tych wszystkich sprośnych scen, o których tyle słyszał. I tu
właśnie widać wpływ reklamy na zakup gry - nie wiem czy zamiarem Neksoftu było
przyciągnięcie gracza poprzez pornografię, ale ci właśnie gracze najszybciej
odstawiają produkt na półkę. Ale nie ja, bo jak zapewne nie wiele osób -
znalazłem w grze coś innego niż to, czym reklamowali grę twórcy. Nie będę, więc
nikogo do niej przekonywał ci, którzy nigdy nie mieli okazji zagrać w Rezerwowe
Psy radziłbym najpierw porozglądać się za bezpłatnym demem. Wtedy dowiecie się
czy gra to coś dla was czy wręcz odwrotnie myślę, że w 80 procentach będzie to
wariant drugi, bo seksu tam nie znajdziecie.
teeno
Gatunek: Strategia turowa
Rok wydania: 1999
Plusy:
- Muzyka
- Bogaty arsenał broni
- Humor i sex:)
Minusy:
- Monotonność misji
- Dźwięki bohaterów
- Humor i sex:( (w końcu staje się nużący)
Ocena: 7/10
|
|
.::Wstępniak
.::Recenzje
.::Stare, ale jare
.::Małe gierki
.::THPS2&3 Center
.::Gta3 Center
.::Warcraft Zone
.::AvP Zone
.::Gadanie
.::TNT
.::Stuff
.::Redakcja
.::Listy
.::Wyjście
|